Planowałeś rzucić Facebooka? Teraz jest świetny moment

Facebook w najbliższych miesiącach zmieni się w Snapchata na sterydach, a w najbliższych latach zacznie czytać w naszych myślach. Takie wnioski można wysnuć po konferencji F8. Ale jest jeszcze jedna ważna kwestia, z której powinniśmy zdawać sobie sprawę.

To Facebook, a nie Google, spopularyzuje rozszerzoną rzeczywistość.

Google Glass okazały się niewypałem, ale rozszerzona rzeczywistość (AR) i tak wkroczy w nasze życia. Po prostu na razie nie dzięki okularom na nosie, a urządzeniom, które i tak wszyscy mamy. I wiemy, jak ich używać. Naszym smartfonom.

Pierwszą jaskółką zmian była gra Pokemon Go. Teraz do ofensywy rusza Facebook, podpatrując swojego młodszego i mniejszego kolegę, Snapchata.

Bo to Snapchat jako pierwszy „zrobił to dobrze” w mediach społecznościowych. Filtry Lenses, pozwalające na nakładanie dodatków na twarz użytkownika, okazały się hitem wśród osób korzystających z komunikatora. Facebook stworzył podobne opcje dla swoich platform (także Instagrama i Messengera), a teraz idzie jeszcze dalej.

Snapchat goni Facebooka, ale to jak wyścig żółwia z zającem.

Mocno poturbowany przez firmę Marka Zuckerberga Snapchat (bliźniacza dla Snapa usługa Instagram Stories w osiem miesięcy przebiła go popularnością) próbuje walczyć. Nowe World Lenses pozwalają nakładać na obraz z kamery naszego smartfona animowane, trójwymiarowe obiekty. To znaczy, że możemy oglądać je pod różnymi kątami i jeszcze bardziej oszukać mózg, że są tam naprawdę. Zmieniamy kolor stołu, otaczymy się fruwającymi serduszkami, spadają na nas płatki śniegu.

Przez smartfona widzimy rozszerzony, lepszy, śmieszniejszy, bardziej kolorowy świat.

Swoje trzy grosze do tematu AR dorzucił ostatnio jeden z najpopularniejszych serwisów w internecie, czyli PornHub. Ich aplikacja Trickpics, oczywiście stworzona dla żartu i promocji, pozwala na nakładanie wirtualnych obiektów na… miejsca intymne.

– Kamera jest najważniejszym narzędziem, w jakie wyposażone są współczesne smartfony – mówił na konferencji F8 Mark Zuckerberg.

Jego firma to widzi i ma w związku z tym poważne plany. W czasach selfiemanii zwykłe fotki to już za mało. Filtry, dokładane do twarzy dziwne przedmioty, dymki, rysunki – tego najwyraźniej chce większość ludzi korzystających z Facebooka.

Frame Studio umożliwi tworzenie rozmaitych ozdób we własnym zakresie. Z kolei facebookowa nakładka Camera staje się coraz mądrzejsza i zaczyna rozpoznawać obiekty. Gdy zobaczy kubek z herbatą, podpowie unoszącą się parę. Komunikaty czy dodawane przez nas napisy będą się dużo lepiej układać na powierzchniach, bo mądrzejsza kamera będzie znać ich położenie w przestrzeni. Nie będą musiały być płaskie.

To pozwoli na przykład na dodawanie interaktywnych filtrów czy… wczytywanie informacji na temat konkretnych budowli (czy ludzi!) i wyświetlanie ich w formie komunikatów. I to nie tylko informacji ogólnych pobranych z encyklopedii czy przewodnika turystycznego, ale też na przykład notatek, które zostawią nam nasi znajomi.

Ta wizja jest zbliżona do tego, co obiecywało nam Google z Google Glass, a której to obietnicy nie udało im się spełnić. Aplikacje AR próbują tworzyć mniejsze firmy, ale to taki gigant jak Facebook ma szansę na popularyzację rozwiązania.

Facebook stanie się pierwszą mainstreamową platformą rzeczywistości rozszerzonej.

A co potem? Gdy już przyzwyczaimy się do cyfrowych obiektów w prawdziwym świecie, Zuckerberg zamieni smartfony na okulary.

Snapchat ma już swoje okulary, Spectacles. Może ich kolejna wersja będzie obsługiwać AR, ale… co z tego? Facebook jest już pięć kroków dalej.

Na tym samym F8 swoje wystąpienie miała Regina Dugan, pracująca w Facebooku nad, uwaga, urządzeniem odczytującym myśli. Pierwszym krokiem ma być wysyłanie komunikatu „tak” lub „nie”, by wejść w interakcję z pytającym o coś użytkownika Facebookiem. Drugi krok? „Dyktowanie” w głowie tekstu zamiast wstukiwania go palcami na klawiaturze.

Już dziś dość skomplikowany sprzęt, dzięki rejestrowaniu aktywności neuronów, pozwala na przykład sparaliżowanym osobom wolno korzystać z komputerów, wybierać poszczególne litery na wirtualnej klawiaturze. Od pół roku osobny dział Facebooka pracuje nad tym, by wprowadzić podobną technologię pod strzechy.

Przy takich zapowiedziach przestaje już na mnie robić wrażenie nowy, jeszcze przed chwilą ekscytujący sprzęt, jak choćby Naos QG - pierwsza na świecie mysz z sensorami skórno-galwanicznymi, która potrafi mierzyć puls i prezentować dane biometryczne w czasie rzeczywistym.

A to nie koniec. Drugi projekt Reginy Dugan dla Facebooka to… słyszenie skórą, które może wyeliminować problem niezrozumienia innych języków. Chodzi mniej więcej o to, żeby przekazywać przez skórę wibracje, które przez mózg będą interpretowane jako słowa (uniwersalne, nie w konkretnym języku).

To nie science-fiction. Oni naprawdę nad tym pracują.

Trochę po macoszemu potraktowano na F8 tematykę VR. Facebook jakiś czas temu kupił firmę Oculus, więc wielu spodziewało się, że lada moment wszyscy zaczną używać Facebooka w wirtualnej rzeczywistości. Po F8 padły nawet głosy, że Facebook odpuścił VR (wirtualna rzeczywistość) na rzecz AR (rozszerzona rzeczywistość), bo ta pierwsza się nie przyjęła. A w każdym razie nie tak szybko, jakby chciały związane z nią firmy.

Coś jednak dla fanów VR na F8 pokazano. Tym czymś jest Facebook Spaces, uruchomione właśnie w wersji beta. W aplikacji możemy wchodzić w interakcje ze znajomymi z fejsa w VR. Animowane awatary mogą być nakładane na wideo 360, co wygląda sztucznie, bo ten kontrast bardzo razi. Ale kreskówkowe postaci mogą przynajmniej dzięki kontrolerom Oculus Touch wykonywać część ruchów tak jak my, na przykład machać rękoma. Komunikacja głosowa w spotkaniach na żywo wydaje się oczywista.

Wątpliwe wydaje się, by Facebook odpuścił prace nad VR. Czeka aż urządzeń będzie więcej, aż ludzie się VR-u nauczą i do VR-u przyzwyczają. Aż skanowanie 3D będzie popularne i tanie na tyle, by każdy mógł stworzyć swojego fotorealistycznego awatara. Wtedy, po połączeniu ze wspomnianą technologią odczytywania myśli i słyszenia przez skórę…

Możliwości są nieprawdopodobne.

Zagrożenia również. Dlatego jeśli nie podoba ci się pomysł, że Facebook za kilka lat będzie znał twoje myśli i widział wszystko to, co ty, kasuj konto. Ja skasowałem facebookowe konto 2 lata temu. Wróciłem. Musiałem. Do pracy, do logowania się w niektórych usługach.

Bo eksperci Facebooka są całkiem nieźli w takim zmienianiu swoich usług, żebyś naprawdę ich potrzebował.


Zobacz również