Playboy: The Mansion

Jeśli w tej grze znalazłyby się jeszcze szybkie samochody, to byłaby to symulacja raju.

Jeśli w tej grze znalazłyby się jeszcze szybkie samochody, to byłaby to symulacja raju.

Rok 1953. Pierwszy numer Playboya pojawia się w kioskach. Od tej pory Ameryka i cały świat już nigdy nie będą takie same. Purytańskie ideały idą w zapomnienie, czas skupić się na rozkoszach życia. Wśród tych przyjemności będą dominować piękne kobiety, cudne dziewczyny, superlaski, śliczne panienki... Krótko mówiąc: Witajcie w świecie Hugh Hefnera, człowieka, który sprawił, że "króliczek" nie kojarzy się wcale z pewnym długouchym zwierzątkiem.

(Nie)Czysta zabawa

Klimaty rodem z raperskiego teledysku - jacuzzi, drinki i panienki. Tylko czemu wszyscy są biali?

Klimaty rodem z raperskiego teledysku - jacuzzi, drinki i panienki. Tylko czemu wszyscy są biali?

Gdy rozpoczynaz zabawę, Imperium Playboya jeszcze nie istnieje, a biały króliczek nie znaczy zupełnie nic. Wcielasz się w młodego Hefnera i ruszasz na podbój rynku erotycznego oraz niewieścich serc. Brzmi prosto? O to właśnie chodzi. Jak chcesz główkować, pograj w nowego Chessmastera. Playboy: The Mansion to zabawa w czystej formie, bez cienia nudzenia. Rozgrywka toczy się w tytułowej posiadłości, w której Hef mieszka, pracuje i romansuje. Choć jednym z głównych celów rozgrywki jest wydawanie kolejnych, coraz to lepszych numerów czasopisma, to młodzi ekonomiści po SGH nie mają co liczyć na dziesiątki tabelek i wykresów. Wszystko jest uproszczone i nastawione na maksymalną rozrywkę. Simsopodobny interfejs sprawdza się doskonale i powoduje, że nawet nowicjusz nie będzie miał żadnych problemów z szybkim przyswojeniem wszystkich opcji gry. W odróżnieniu od Simsów kontrolujesz tu jednak tylko jedną osobę, dzięki czemu jesteś w stanie lepiej skoncentrować się na jej poczynaniach. Ta koncentracja na głównym bohaterze ma też niestety pewną wadę. Jako że kamera jest niejako zablokowana na postaci gracza, to nijak nie podejrzysz, co się dzieje w innej części willi. Częściowo ominiesz problem, maksymalnie oddalając widok, ale nie zawsze jest to wystarczające. Samemu Hefowi mógłbym zarzucić to, że porusza się w tempie staruszka, a nie młodego ogiera. Choć jasne jest, że nigdzie mu się nie spieszy, to jednak mógłby przebierać nogami trochę szybciej, bo czasami przemieszczenie go z jednego końca posiadłości na drugi trwa wieki.

Królicze Imperium

Impreza na całego. Nawet królik tańczy

Impreza na całego. Nawet królik tańczy

Aby zbudować odpowiedni wizerunek na rynku, twój magazyn dla panów winien mieć odpowiednią zawartość. Najważniejsze są oczywiście laski, jakie się w nim znajdą. Do każdego numeru trzeba zatrudnić nową modelkę. Gdy panienka znajdzie się już w willi, rozpoczynasz sesję zdjęciową. Wcześniej należy się tylko upewnić, czy na naszej liście jest fotograf (a jeszcze lepiej pani fotograf). Tu właśnie znajduje się istota całej gry, bo choć mamy od tego człowieka, to jednak zdjęcia robimy samodzielnie. Ujęcia dziewczyn robimy w wielu ciekawych lokacjach, m.in. w basenie, na łóżku czy w tajemniczej grocie. Panienki nie próżnują podczas sesji zdjęciowej - robią minki, zalotnie się uśmiechają, wypinają swoje zgrabne pośladki i eksponują okrąglutkie piersi niczym żywe modelki. Ubiór dziewcząt dobierasz osobiście. Wybór bikini jest ogromny. Do tego dorzucasz kolczyki, łańcuszki, pierścionki i inne gadżety, które zdobią, a nie zasłaniają tego, co istotne. Zawsze możesz też zdecydować się na fotki topless. W końcu czym byłby Playboy bez skąpo odzianych panienek? Fotografujesz kobiece biusty ku radości własnej i tysięcy wirtualnych czytelników Playboya.

Jak ugryźć 10 milionów

Ty oszuście! Wczoraj mówiłeś, że to ja jestem twoim pączuszkiem!

Ty oszuście! Wczoraj mówiłeś, że to ja jestem twoim pączuszkiem!

Jednak same dziewczyny to nie wszystko. Playboy to przecież magazyn dla prawdziwych mężczyzn, a nie album ze zdjęciami. Aby odnieść sukces i zarobić dużo pieniędzy, potrzebni są zatem dziennikarze, którzy będą pisać artykuły i przeprowadzać wywiady. Do tego celu najlepiej zatrudnić jednego bądź dwóch speców. Im lepsi, tym więcej trzeba im płacić, ale inwestycja się opłaca - dobre artykuły to więcej sprzedanych egzemplarzy. Równie ważne jest zatrudnienie dobrego fotoreportera do ilustrowania artykułów. Zlecając teksty warto zwrócić uwagę na zainteresowania pracowników. Trudno bowiem oczekiwać, że pismak, który nie cierpi polityki, napisze rewelacyjny felieton o sytuacji w parlamencie.

O kant twarzy

Och, Enriqe! Jak mogłeś mnie zdradzić z tą lafiryndą?

Och, Enriqe! Jak mogłeś mnie zdradzić z tą lafiryndą?

Niestety, grafika nie jest w tej grze kolejną piękną panią, a raczej podstarzałą wdową. Twarze postaci wyglądają dość... kanciasto. Może nie irytowałoby to tak bardzo, gdyby nie fakt, że ujmuje to urody panienkom. The Sims 2 są pod tym kątem znacznie bardziej dopieszczone. Szczęśliwie poniżej głowy playboyowe postaci wyglądają już nieźle. Wszystkie atrybuty dziewczyn są odpowiednio zaokrąglone. Tym bardziej dziwią kanciaste twarze. Na sczęście na czas sesji zdjęciowych panienkom przyglądasz się dużo wnikliwiej (silnik przechodzi w inny tryb).

Laski mają przyjemną, lekko komiksową grafikę, która przyciąga wzrok w niemal takim stopniu, jak robią to prawdziwe dziewczyny Playboya.

Reszta otoczenia po prostu jest i nic więcej. Trawa jest zielona jak być powinna, niebo niebieskie, a wyposażenie willi wygląda nie najgorzej. Jednak kto by się tym wszystkim przejmował, gdy wszędzie wokoło kręci się tyle kobiet?

Podążaj za białym królikiem

Kobieta jest jak instrument. Jak naciśniesz, taki wyda odgłos

Kobieta jest jak instrument. Jak naciśniesz, taki wyda odgłos

Hugh Hefner to nie tylko Playboy. To coś znacznie więcej. Hef to cały styl życia - high-life w najlepszym wydaniu. Wirtualny odpowiednik wydawcy Playboya porusza się, podobnie jak sam Hef, w doskonałym towarzystwie, otoczony pięknymi kobietami i ważnymi osobistościami. W Playboy: The Mansion uświadczysz wiele z nich. Wokół Hefnera skupione są gwiazdy sportu, muzyki i wszelkich innych dziedzin życia. Każdy chce uścisnąć ci rękę. Na organizowane przez ciebie imprezy na pewno wielokrotnie wpadną takie postacie, jak Felix Da Housecat czy Uncle Cracker. Poznawanie ważnych osobistości jest bardzo ważne, w końcu mając dużo kontaktów załatwisz wszystko. Znanego koszykarza prosisz o napisanie felietonu, przeprowadzasz wywiad ze znajomą gwiazdą filmową, a na okładce umieścisz zdjęcie nagiej pani wiceprezydent... Ten numer po prostu musi się dobrze sprzedać. Jeśli odpowiednio się zakręcisz, to w twojej posiadłości będzie się o ciebie biło stadko panienek. U mnie mieszka producentka filmów i sędzina Sądu Najwyższego. Dziewczyny się nie lubią, ale kto by się tym przejmował. Jak będą się awanturować, to z nimi zerwiesz, zwłaszcza że pani ambasador też nie jest kulawa.

Kasy jak lodu

Jeśli nie masz 18 lat, zignoruj ten obrazek

Jeśli nie masz 18 lat, zignoruj ten obrazek

Gdy imperium się rozrośnie, czas zacząć wydawać zarobione pieniądze. Na dobry początek urządzasz biuro. Potem budujesz nowy pokój. Albo lepiej od razu dwa. Nie będziesz przecież oszczędzał. W posiadłości nie może też zabraknąć jacuzzi czy łóżka z telewizorem. Na koniec trzeba zrobić wielką bibkę za siedemset tysięcy dolców z udziałem prezydenta i największych gwiazd show-businessu! Uwierz, że zawsze jest na co wydawać forsę.

Bełkoczące panienki

Zabawie towarzyszy doskonała oprawa muzyczna. Swobodnie przełączasz się pomiędzy różnymi rodzajami muzyki, takimi jak jazz, rock czy hip-hop. Piosenek jest łącznie prawie setka, więc jest czego posłuchać. Wszystkie kawałki są rewelacyjnie dobrane i świetnie tworzą klimat rozpustnej posiadłości młodego playboya. Co więcej, są one w formacie MP3, więc wzbogacenie listy o nowe utwory nie stanowi problemu. Zawód przeżyją jedynie ci, którzy zapragną naprawdę pogadać z wirtualnymi króliczkami. Usłyszą bowiem jedynie bełkot podobny do tego z The Sims.

Diabelskie nasienie

W Playboy: The Mansion jest więcej seksu niż śniegu na Antarktydzie. Mimo to jestem pewien, że "eksperci" z kółek różańcowych dopadną tę grę niczym średniowieczna inkwizycja. Zatroskane babcie i politycy z partii "wesołego Romana" nie dopuszczą, aby polskich graczy demoralizowały, aż boję się napisać, kobiece piersi! Toż to zgroza.

<hr size=1 noshade> Podrywacz Hugh

Hugh Marston Hefner urodził się 9 kwietnia 1926 r. w Chicago. W 1953 r. rozpoczął publikację magazynu "tworzonego dla panów przez panów" o nazwie Playboy. Pierwsze wydanie rozeszło się jak woda, m.in. za sprawą zdjęcia nagiej Marylin Monroe. Obecnie Hefner ma już 80 lat, jednak nie przeszkadza mu to w mieszkaniu z siedmioma młodymi dziewczynami, przy czym najstarsza z nich nawet nie przekroczyła trzydziestki..

<hr size=1 noshade>

3 grosze

Dobry pomysł i porządne wykonanie. Grając w Playboya świetnie się bawiłem, czego i tobie życzę. Niezła zabawa dla grzecznych chłopców. Songo

Sims 2 dla dorosłych. Koniec z domysłami i drinkami bez prądu. Tutaj liczy się dobra zabawa bez purytańskich ograniczeń. Tyle że szybko się nudzi. Leviathan

Playboy: The Mansion

Producent: Cyberlore Studios

Polski wydawca: Cenega

Cena: nieznana

Wymagania: CPU 800 MHz, grafika 32 MB, 256 MB RAM

Plusy: śliczne panienki, tego jeszcze nie było, muzyka

Minusy: monotonna rozgrywka, praca kamery, zbyt wolny chód


Zobacz również