Po najtańszej stronie lustra

Śladem Canona czy Pentaksa idą kolejni wielcy producenci aparatów. Proponuję modele lustrzanek kosztujących tyle co dobry kompakt. Tanie korpusy Minolty i Nikona to zarówno ukłon w stronę starych klientów, używających tradycyjnych lustrzanek, jak i sposób na pozyskanie nowych, którzy moga skorzystać w przyszłości z szerokiej oferty obiektywów.

Śladem Canona czy Pentaksa idą kolejni wielcy producenci aparatów. Proponuję modele lustrzanek kosztujących tyle co dobry kompakt. Tanie korpusy Minolty i Nikona to zarówno ukłon w stronę starych klientów, używających tradycyjnych lustrzanek, jak i sposób na pozyskanie nowych, którzy moga skorzystać w przyszłości z szerokiej oferty obiektywów.

Ceny aparatów z wymienną optyką spadają. Lustrzankę z matrycą CCD lub CMOS można mieć już za niespełna 2300 zł (tyle w momencie powstawania artykułu wynosi najtańsza oferta sprzedaży korpusu D50 w Internecie). Jeszcze niedawno za taką kwotę można było kupić jedynie kompakt, i to wcale nie z najwyższej półki. Chyba nie musimy przekonywać, że warto zainwestować w aparat z wymienną optyką. Kto raz spróbował fotografować lustrzanką, z pewnością nie będzie chciał wymienić takiego aparatu na żaden inny.

Postanowiliśmy wnikliwie sprawdzić możliwości tanich modeli Nikona D50 i Minolty Dynax 5D. Który z nich okaże się lepszy?

Budowa korpusów

Nikon proponuje użytkownikom nieco większy aniżeli Minolta korpus. Jest on na pierwszy rzut oka niemal bliźniaczo podobny do swojego starszego brata z wyższej półki - modelu D70. Gdy jednak przyjrzymy się dokładniej, okaże się, że D50 różni się od siedemdziesiątki wielkością (jest nieco mniejszy) i jest uboższy o jedno kółko zmiany wartości, które w modelu D70 znajduje się z przodu rękojeści pod palcem wskazującym. Dla osób, które zawodowo trudnią się fotografowaniem, redukcja jednego z kółek mogłaby okazać się dość bolesna. Dla amatorów nie będzie to tak wielki cios. Konstruktorzy Minolty również zredukowali liczbę kółek zmiany wartości do jednego. Zostało ono umieszczone w okolicy spustu migawki, co naszym zdaniem jest rozwiązaniem mało wygodnym. Jeżeli fotografujący chce zmienić przysłonę lub czas naświetlania, to musi zdjąć palec z przycisku migawki. Może to zaowocować opóźnieniem jej wyzwolenia, gdy w momencie dokonywania zmiany parametrów ekspozycji pojawi się warta uwiecznienia scena.

Minolta i Nikon zostały wyposażone w wygodne rękojeści. Korpus Dynaksa 5D w porównaniu z D50 i innymi lustrzankami sprawia wrażenie nieco kanciastego. Jednak w miejscach, gdzie następuje kontakt z trzymającą aparat dłonią, wyprofilowanie jest bardzo dobre - na pokrytym antypoślizgową gumą uchwycie pojawiły się wyżłobienia na palce, co poprawia przyczepność i sprawia, że aparat pewnie leży w dłoni. Rękojeść Nikona, podobnie jak cały korpus, jest wyższa. Dzięki temu można na niej opierać także najmniejszy palec - w Minolcie, jeśli fotografujący ma dużą dłoń, jest to trudniejsze.

Zdjęcia portretowe wykonane w plenerze przy automatycznym balansie bieli. Fotografia z Nikona jest nieco zażółcona w porównaniu z dość zimnym, ale wierniejszym odwzorowaniem Minolty.

Zdjęcia portretowe wykonane w plenerze przy automatycznym balansie bieli. Fotografia z Nikona jest nieco zażółcona w porównaniu z dość zimnym, ale wierniejszym odwzorowaniem Minolty.

D50, tak jak absolutna większość lustrzanek, został wyposażony w dodatkowy wyświetlacz LCD. Pokazuje on podstawowe informacje o aktualnie ustawionych parametrach ekspozycji oraz liczbie zdjęć, jakie pomieści jeszcze nośnik pamięci. Ponadto użytkownik może na nim kontrolować wybrany tryb pomiaru oświetlenia, jakość i rozdzielczość rejestrowanych fotografii, położenie punktu ustawienia ostrości, tryby balansu bieli i lampy błyskowej, częstotliwości wykonywanych zdjęć oraz wskaźnik naładowania akumulatora.

W Minolcie te wszystkie informacje znajdują się tylko na dużym, tylnym wyświetlaczu. Na pierwszy rzut oka brak małego "elcedeka" można postrzegać jako sporą wadę. Byłaby to prawda, gdyby nie rozwiązanie konstruktorów Minolty, dzięki któremu duży monitor bardzo sprawnie zastępuje swojego małego "pomocnika". W momencie gdy Dynax 5D jest włączony, ekran wyświetla ustawione parametry aparatu. Jednak gdy zbliżymy oko do wizjera gaśnie, nie powodując zbytecznego zużycia energii. Jak tylko odsuniemy oko od okularu, monitor włącza się ponownie. Musimy przyznać, że początkowo rozwiązanie to nie podobało nam się głównie ze względu na zużycie energii, jaka jest potrzebna do podświetlania 2,5-calowego monitora. Wraz z upływem czasu zaczęliśmy się do niego przekonywać. System kontroli ustawień może okazać się naprawdę wygodny - gdy odsuwamy oko od wizjera i chcemy skontrolować np. profil oświetlenia, to informacje znajdują się w polu widzenia. W innych lustrzankach, tak jak w Nikonie D50, by wykonać podobną kontrolę aktywnych ustawień, musimy przechylić aparat o ok. 40°.

Koła trybów pracy - standardowo znajdują się na nich "twórcze" tryby M, A, S, P i profile tematyczne.

Koła trybów pracy - standardowo znajdują się na nich "twórcze" tryby M, A, S, P i profile tematyczne.

Warto wspomnieć jeszcze o rozmieszczeniu przycisków oraz kół zmiany trybów pracy w obydwu lustrzankach. Tylne ścianki aparatów, pod względem ogólnej koncepcji rozmieszczenia przycisków sterujących, są podobne. Różnice pojawiają się w detalach - zwracamy uwagę na inny sposób sterowania menu. Nikon proponuje do tego "talerzyk", który pozwala na odchylanie w cztery strony. Przycisk potwierdzający "Enter" znajduje się po drugiej stronie wyświetlacza. Znacznie wygodniej jest posługiwać się "strzałkami" Minolty, które okalają przycisk wykonawczy. Być może to jednak nazbyt subiektywna opinia.

Po lewej Nikon z jednym kołem trybów pracy i dodatkowym wyświetlaczem LCD, po prawej Konica Minolta wyposażona w standardowe koło trybów oraz dodatkowe, określające profil balansu bieli.

Po lewej Nikon z jednym kołem trybów pracy i dodatkowym wyświetlaczem LCD, po prawej Konica Minolta wyposażona w standardowe koło trybów oraz dodatkowe, określające profil balansu bieli.

W Dynaksie 5D pod kciukiem prawej dłoni znajdziemy trzy ważne przyciski: blokadę ekspozycji (AEL), znany z kompaktów Canona czy Fujifilm przycisk menu podręcznego (Fn) oraz przycisk kompensacji ekspozycji +/-. Nikon w tym miejscu umieszcza, podobnie jak Minolta, przycisk blokujący ekspozycję oraz wspomniane już kółko zmiany wartości. Tył obu cyfrówek różni także wielkość wyświetlacza - większy, lecz o mniejszej rozdzielczości znajduje się w Minolcie, dokładniejszy, lecz tylko dwucalowy wbudowano w Nikonie.

Górna ścianka lustrzanek różni się diametralnie. W Nikonie po lewej stronie znajduje się koło trybów, po prawej - dodatkowy wyświetlacz LCD.

Na górze rękojeści mieści się okalający przycisk spustu migawki włącznik oraz tuż za nim przyciski samowyzwalacza i kompensacji. Dynax 5D, podobnie jak jej większy brat 7D, dysponuje dwoma kołami trybów - po lewej znajdują się tryby balansu bieli, po prawej - typowe tryby pracy (wśród nich także profile tematyczne). Za wyzwalaczem migawki mieszczą się dwa przyciski do zmiany czułości oraz sterowania trybami pracy migawki i samowyzwalaczem.

Możliwości

Fragmenty obrazów z testu dynamiki, wykonane przy najniższej dostępnej w danej lustrzance czułości. W celu pokazania różnic wykonaliśmy korekcję poziomów w zaznaczonych fragmentach obrazu (nad każdym prezentujemy histogram). Widać, że dużo szczegółów w światłach zostało "wypalonych" - nieco lepiej pod tym względem wypadł aparat Minolty. Nikon dostał wyższe noty za niski poziom szumów i odwzorowanie szczegółów w cieniach.

Fragmenty obrazów z testu dynamiki, wykonane przy najniższej dostępnej w danej lustrzance czułości. W celu pokazania różnic wykonaliśmy korekcję poziomów w zaznaczonych fragmentach obrazu (nad każdym prezentujemy histogram). Widać, że dużo szczegółów w światłach zostało "wypalonych" - nieco lepiej pod tym względem wypadł aparat Minolty. Nikon dostał wyższe noty za niski poziom szumów i odwzorowanie szczegółów w cieniach.

Pod względem funkcji aparaty różnią się głównie wbudowanym systemem stabilizacji. Minolta go ma, Nikon nie. Konica Minolta jest i prawdopodobnie długo będzie jedynym producentem korpusów SLR, które zostały wyposażone w mechanizm przeciwdziałający wstrząsom. Nikon i Canon również dysponują rozwiązaniami pozwalającymi kompensować drżenie aparatu, jednak ich systemy instalowane są nie w korpusie, a optyce. Konica Minolta opracowała swoją unikatową technologię zwaną Anti-Shake, która w przeciwieństwie do wszystkich innych nie ingeruje w położenie znajdujących się w obiektywie soczewek. Kompensujące "antydrgania" wykonuje matryca zawieszona w specjalnym ruchomym wózku. Dzięki temu użytkownik cyfrowej Minolty może korzystać z dowolnego szkła i jednocześnie używać stabilizatora. Nabywca Nikona D50, by użyć stabilizatora, zmuszony będzie do zakupu drogiego obiektywu z oznaczeniem VR.

Przyciski służące do nawigowania po menu. W Nikonie "talerzyk" bez przycisku potwierdzającego, w Konice Minolcie zespół przycisków z "enterem" w środku.

Przyciski służące do nawigowania po menu. W Nikonie "talerzyk" bez przycisku potwierdzającego, w Konice Minolcie zespół przycisków z "enterem" w środku.

Oczywiście, stabilizacja obrazu to nie wszystko. Aparaty umożliwiają użycie właściwie wszystkich niezbędnych funkcji, by fotografować kreatywnie (jak w każdej lustrzance możliwa jest pełna kontrola parametrów ekspozycji). Testowane modele różnią się głównie detalami. Co istotne, aparatami można fotografować nawet przy bardzo dużych czułościach - pod tym względem nieco lepszą ofertę proponuje Minolta, której poziomy czułości mieszczą się w zakresie ISO 100-3200 (w Nikonie 200-1600).

Producenci podają, że maksymalna częstotliwość wykonywania kolejnych ujęć ma wynosić 3 kl./s w przypadku Minolty i 2,5 kl./s w Nikonie. Dane te możemy potwierdzić - w teście aparatom udawało się osiągać zbliżone rezultaty. Należy pamiętać, że lustrzanki mogą zapisywać zdjęcia szybciej lub wolniej, w zależności od tego, jaki obraz jest rejestrowany (chodzi o liczbę detali) oraz jakiej używamy karty pamięci.

Optyka i jakość zdjęć

Lustrzanki Konica Minolta i Nikon, które dostarczono do naszego laboratorium testowego, wyposażone były w szerokokątne obiektywy dołączane do zestawu. Postanowiliśmy dodatkowo sprawdzić cyfrówki przy użyciu obiektywów wyższej klasy. Daliśmy aparatom równe szanse i uzbroiliśmy je w szkła Sigma Zoom 18-50 mm 1:2.8 EX DC. Zwycięzcą pojedynku w próbie ostrości (zarówno z użyciem optyki z zestawu, jak i Sigma) został aparat Minolta. Dynax odwzorował nieco drobniejsze szczegóły niż Nikon D50. W teście dynamiki w obu przypadkach aparaty "wypaliły" szczegóły w najjaśniejszych partiach obrazu. Kilka detali w światłach odwzorowała poprawniej Minolta. Szczegóły w cieniach zostały znacznie lepiej odczytane zarówno przez 5D, jak i D50. Wyżej oceniliśmy jednak aparat Nikona.

Pod względem szumów lepiej wypadł Nikon D50. Różnica widoczna jest już przy najniższej czułości (w Minolcie ISO 100, w Nikonie ISO 200). Gdy porównamy obraz zarejestrowany przy czułości ISO 1600, różnica w "zaszumieniu" jest jeszcze wyraźniejsza. Przy wyższej czułości zdjęcia z Dynaksa 5D charakteryzuje silny spadek ostrości. Jak pokazał test, ani Nikon, ani Minolta nie odwzorowują kolorów idealnie. Obie lustrzanki tak samo fatalnie dostosowały się do światła żarowego w próbie automatycznego balansu bieli.

Karty pamięci

Aparaty zapisują zdjęcia na dwóch różnych nośnikach. Minolta wykorzystuje typowy dla lustrzanek standard Compact Flash, Nikon śladem Pentaksa wyposażył D50 w kartę Secure Digital.

Podsumowanie

Zarówno Konica Minolta 5D, jak i Nikon D50 są godne polecenia. Jeśli dysponujemy optyką kompatybilną z systemem Minolty, radzimy wybrać Dynaksa 5D, jeśli z systemem Nikona - pewnie lepszym wyborem będzie D50. Jeśli dopiero zaczynamy przygodę z lustrzanką, warto się zastanowić. Minolta oferuje wbudowany system stabilizacji i zapewni nieco lepszą ostrość w normalnych warunkach oświetleniowych. Nikon sprawdzi się lepiej, jeśli chcemy fotografować przy wyższej czułości.


Zobacz również