Podsumowania i przemyślenia

Pod koniec trudnego roku cichną wybuchy pesymizmu i entuzjazmu, jesień skłania do spokojnej refleksji. Nadzieje wiązane z nową gospodarką pozostają silne mimo korekty w dół, a stara gospodarka robi swoje, jak zawsze.

Prasa gospodarcza od wielu miesięcy powtarza tezę, że nadzwyczajny wzrost produktywności jest odroczonym w czasie skutkiem wyposażenia organizacji w technologie informatyczne. Bardziej szczegółowe analizy nasuwają jednak niejasne wątpliwości. W listopadowym wydaniu magazynu Optimize czytamy, że gorączka inwestycji w technologie bez zastosowań pozostawiła po sobie nadmiar mocy produkcyjnych i właściwie wszelkich innych zasobów. A przecież nadmiar niepracujących zasobów nie sprzyja produktywności.

W okresie koniunktury inflacja nagradzała zdobywanie kapitału i każdą sprzedaż, maskowała natomiast niedociągnięcia zarządzania operacyjnego. Dzisiaj tendencje deflacyjne nagradzają perfekcję i żelazną dyscyplinę w zarządzaniu procesami wytwarzania oraz gotówkę w ręku, a karzą zadłużenie. Odzyskują dawne znaczenie tradycyjne umiejętności menedżerów liniowych. A rola informatyki? Doskonała i szybka informacja sama nie tworzy wartości dodanej, ale jest pożywieniem perfekcyjnego zarządzania, które tę wartość kreuje.

Ekonomiści podzielili się na dwa obozy po tym, jak nagrodę Nobla otrzymali autorzy teorii ekonomicznej nieracjonalności. Toczą akademickie dyskusje na rozmaitych poważnych łamach, ale reaguje także prasa adresowana do biznesu, której komentatorzy usilnie poszukują racjonalnych punktów oparcia w rozumieniu procesów gospodarczych. Sympatycznie w tym gronie wypada Emerging Business, czasopismo przeznaczone dla nowych przedsiębiorców, gdy wychwala... starą gospodarkę. Teza Toma Murphy'ego jest klarowna: w ostatecznym rachunku niekoniecznie globalizacja, stopa wzrostu produktywności czy iluzje giełdy bądź kreatywnej księgowości decydują o wzroście gospodarki i dobrobycie. Decyduje przede wszystkim przedsiębiorczość, liczenie na własne siły, marzenia i ambicje milionów właścicieli małych firm; długie godziny ich ciężkiej pracy i inwestycje wyrywane ze skromnych rodzinnych budżetów.

Ciekawe, że komentatorzy nie znajdują innych aktorów realnej gospodarki oprócz doskonale przygotowanych i sprawnych menedżerów oraz zapracowanych drobnych przedsiębiorców.


Zobacz również