Pojedynek profesjonalistów

Porównujemy aparaty cyfrowe z wymienną optyką: EOS 300D Canona i D70 Nikona. Oba urządzenia stanowią łakomy kąsek dla osób szukających niedrogiej cyfrowej lustrzanki.

Porównujemy aparaty cyfrowe z wymienną optyką: EOS 300D Canona i D70 Nikona. Oba urządzenia stanowią łakomy kąsek dla osób szukających niedrogiej cyfrowej lustrzanki.

Gdy do naszej redakcji dotarł długo wyczekiwany Nikon D70, nie mogliśmy się oprzeć, by nie urządzić pojedynku z Canonem EOS 300D, który był pierwszą lustrzanką z wymienną optyką, której cena spadła (za granicą) poniżej umownej granicy, tj. 1000 USD. W Polce na konferencji prasowej Canon twierdził, że to pierwsza lustrzanka, której cena nie przekracza 6 tys. zł.

EOS 300D rozchodził się jak ciepłe bułeczki. W USA (gdzie aparat nazywa się Digital Rebel) trzeba było czekać kilka, kilkanaście dni na sprowadzenie aparatu przez sklep. Trzysetka byłaby przynajmniej o 500 USD tańsza niż inne aparaty cyfrowe z wymienną optyką Canona i konkurencji. Wojna cenowa się zaczęła i Nikon nie mógł milczeć. D70 jest niewątpliwie odpowiedzią na EOS 300D. Odpowiedzią trochę dziwną, bo aparat w zestawie z obiektywem kosztuje 1300 USD - o 300 więcej niż EOS 300D. Czy jest w takim razie sens kupować Nikona? Czy jest jakiekolwiek uzasadnienie tej różnicy cenowej?

Tak - jest sens kupować model Nikon D70, bo przewaga nad EOS 300D jest warta nomen omen równowartości 300 USD.

Do zakochania jeden krok

Już pierwsze wrażenie przemawia na korzyść Nikona D70. Obudowa jest zwarta, solidna jak we wszystkich aparatach tej firmy. Obydwa porównywane urządzenia są wykonane z plastiku, ale Canon trzeszczy pod palcami przy mocniejszym uchwycie, natomiast Nikon zachowuje się jak odlany z metalu. Podobnie jest zresztą z obiektywem sprzedawanym w zestawie z aparatem. Canon oferuje szkło 18-55 mm o jasności 3.5-5.6, budową przypominające pozostałe modele dla początkujących. Nikon z kolei daje 18-70 mm, f3.5-4.5 wykonany jak obiektywy z górnej półki tej firmy. Już chociażby jasność obiektywu Nikona świadczy o jego przewadze nad szkłem oferowanym przez konkurenta. Testy fotograficzne potwierdziły tę tezę. Wynik porównania zdjęć wykonanych oboma aparatami przemawia delikatnie na korzyść D70 z obiektywem 18-70. Pamiętajmy jednak, że oba aparaty mogą korzystać z ogromnej serii obiektywów zaprojektowanych do lustrzanek analogowych Nikona i Canona. Sami producenci mają w ofercie po kilkadziesiąt szkieł do swoich aparatów, a do tego dochodzą jeszcze takie firmy, jak Sigma, Tamron czy Vivitar produkujące szkła do obu modeli. Jest w czym wybierać.

Obsługa aparatu sprawiła nam małe trudności, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy przyzwyczajeni do aparatów Canona, którymi od lat robimy zdjęcia. Stąd przesiąknęliśmy odmienną niż proponowana przez Nikona filozofią obsługi aparatu. Choćby taki drobiazg, że w obiektywach Canona ogniskową wydłuża się, kręcąc w lewo, a w Nikonie w prawo, świadczy o tym, że trudności z opanowaniem aparatu wynikały wyłącznie z naszych odruchów, a nie złej konstrukcji D70. Zwłaszcza że po dniu obcowania aparat nie sprawiał żadnych kłopotów. Dodatkowo czarna, "profesjonalna" obudowa Nikona ma więcej wdzięku niż srebrzysty Canon. Zresztą ta ostatnia firma zauważyła, że czarne aparaty ostatnio lepiej się sprzedają i na rynek japoński powstał już 300D (a właściwie Kiss Digital, bo tak aparat nazwano w Kraju Kwitnącej Wiśni) w czarnej obudowie. Zapewne jego europejska premiera jest kwestią czasu.

W drogę

Po zakończeniu serii testów w studiu fotograficznym wyszliśmy na dwór. Fotografując bociany, nie mogliśmy zdecydować, który aparat szybciej robi zdjęcia ruchomym przedmiotom. Dlatego udaliśmy się na trasę szybkiego ruchu Warszawa-Gdańsk, by wypróbować szybkostrzelność. Stanęliśmy na skraju szosy, ustawiliśmy aparaty w tryb sportowy i rozpoczęliśmy fotografowanie nadjeżdżającego samochodu, trzaskając do momentu, aż nas nie minął. Ten test wykazał wyższość Nikona. Gdy EOS zrobił tylko 7 zdjęć, Nikon - 8. Niby niewiele, ale zawsze coś. W seryjnych zdjęciach nieruchomych przedmiotów Nikon w zależności od ustawionej rozdzielczości wykonuje 10-20 zdjęć w tempie ponad 3 klatek na sekundę. Canon potrafi zrobić tylko 4 zdjęcia w tempie 2,5 klatki na sekundę, niezależnie od rozdzielczości. Po wykonaniu 4 zdjęć na sekundę, na dwie sekundy przerywa, by zapisać dane z bufora pamięci na kartę. To o tyle przykre, że lustrzanka cyfrowa aż się prosi, żeby robić zdjęcia seryjne w celu wyłuskania najlepszych ujęć. Właściciel Canona musi zawsze mieć na uwadze to ograniczenie swojego aparatu.

Bezkompromisowy Nikon

Widać, że obu konkurującym ze sobą koncernom przyświecały różne filozofie przy projektowaniu aparatów. Canon ewidentnie bał się, żeby wprowadzając na rynek EOS 300D nie zaszkodzić starszemu modelowi - EOS 10D. W efekcie trzysetka jest pozbawiona wielu funkcji swego starszego brata i to często takich, które można wprowadzić poprzez zwykłą zmianę oprogramowania aparatu. W Internecie można wręcz znaleźć zhakowane wersje firmware do 300D odblokowujące brakujące funkcje.

Nikon nie miał tych oporów, wierząc, że D100 ma na tyle ugruntowaną pozycję na rynku, że D70 mu nie zaszkodzi. W efekcie siedemdziesiątka przewyższa setkę kilkoma funkcjami. Do najważniejszych trzeba zaliczyć bardzo szybką migawkę. Minimalny czas naświetlania wynosi 1/8000 s, dwa razy krócej niż D100 (i EOS 300D), a minimalny czas synchronizacji z lampą błyskową to 1/500 s (1/180 w D100 i 1/200 w EOS 300D).

D100 przewyższa swojego młodszego brata metalowym korpusem i możliwością zainstalowania dodatkowego zasobnika na baterie z guzikiem migawki dopasowanym do kadrów pionowych. Podobny uchwyt można dokupić też do Canona EOS 300D.

Kupić, nie kupić?

Zakup lustrzanki cyfrowej nie jest tak prosty jak w przypadku aparatu kompaktowego. Decydując się na zakup aparatu z wymiennymi obiektywami, musimy brać pod uwagę cały system oferowany przez producenta. Na szczęście zarówno Nikon, jak i Canon nie ustępują sobie pod tym kątem. Pod względem fotograficznym oba aparaty radzą sobie znakomicie. Zdjęcia są ostre i poprawnie naświetlone. Wprawdzie obiektyw sprzedawany w zestawie Nikona jest ciut lepszy, ale przecież zawsze można kupić inne szkło do 300D, posiłkując się szeroką paletą obiektywów systemu EOS. Zatem wybór aparatu nie musi oznaczać kompromisu pomiędzy przywiązaniem do marki a jakością zdjęć. Należy się więc kierować zdrowym rozsądkiem.

Dlatego właścicielom systemu Canon EOS, którzy rozważają zakup cyfrowego korpusu, radzimy kupić EOS 300D. Nie warto pozbywać się pozostałego sprzętu i przenosić do drużyny Nikona. Canon i tak prawdopodobnie niedługo wprowadzi nowy firmware do EOS 300D, który zniweluje przynajmniej część niedogodności.

Osobom korzystającym już ze sprzętu Nikona, planującym zakup cyfrowego korpusu, z czystym sercem polecamy D70, który jest wart swojej ceny.

To samo polecamy osobom rozważającym zakup cyfrowej lustrzanki, którzy dotychczas nie kupili jeszcze żadnego sprzętu. D70 przewyższa EOS 300D, więc dziś to Nikon jest firmą oferującą lepsze warunki startowe swoim klientom.

Niezdecydowanym radzimy czekać. Pod koniec roku, na przełomie września i października odbędą się targi Photokina, które już tradycyjnie są miejscem ważnych premier fotograficznych. Rynek aparatów cyfrowych rozwija się bardzo dynamicznie i możemy spodziewać się kolejnej wymiany "ciosów" pomiędzy rywalami - Canonem i Nikonem. Strzał ze strony Nikona był bardzo poważny. Canon odpowie zapewne równie silnym uderzeniem, co tylko wyjdzie użytkownikom na zdrowie.


Zobacz również