Pojedynek technologii

Rozwój cyfrowego zapisu obrazu to głównie pojawianie się kolejnych milionów w rozdzielczości matryc CCD i CMOS. Byłaby to prawda, gdyby nie fakt, że na rynku istnieją przynajmniej dwa alternatywne technologie rejestracji cyfrowego obrazu. Obie użyto w lustrzankach, które trafiły do naszego laboratorium.

Rozwój cyfrowego zapisu obrazu to głównie pojawianie się kolejnych milionów w rozdzielczości matryc CCD i CMOS. Byłaby to prawda, gdyby nie fakt, że na rynku istnieją przynajmniej dwa alternatywne technologie rejestracji cyfrowego obrazu. Obie użyto w lustrzankach, które trafiły do naszego laboratorium.

Przetestowaliśmy aparat Fuji FinePix S2 Pro, w którym miejsce konwencjonalnego przetwornika CCD lub CMOS zajmuje opracowany przez Fujifilm sensor "Super CCD", składający się z oktagonalnych fotodetektorów. Druga testowana maszyna, Sigma SD10, została uzbrojona w dużo bardziej nowatorską matrycę - skonstruowany przez firmę Foveon - 3-warstwowy sensor X3. W dużym skrócie nowatorstwo tej technologii polega na zastosowaniu trzech, a nie jednej - jak w konstrukcjach konwencjonalnych - warstw fotodetektorów. Poszczególne warstwy przechwytują informacje o określonych barwach obrazu, pozostałe "dane", przepuszczając niżej, gdzie znajdują się detektory uczulone na inny kolor. Pomysł zastosowania 3 warstw został zaczerpnięty z technologii wytwarzania tradycyjnych, barwnych materiałów światłoczułych.

Jedna lustrzanka - dwóch producentów

Zarówno w przypadku aparatu Fujifilm, jak i urządzenia Sigmy, mamy do czynienia z kooperacją przynajmniej 2 producentów. Finepix S2 Pro został bowiem zbudowany na korpusie tradycyjnej lustrzanki Nikona N80. Fujifilm "dobudował" do już sprawdzonej konstrukcji "cyfrowe zaplecze". Konkurencyjna lustrzanka Sigmy jest efektem współpracy z firmą Foveon.

Optyka

Lustrzanka Fujifilm współpracuje z obiektywami Nikona lub z nimi kompatybilnymi. Sigma, mimo, że produkuje tzw. "klony", czyli optykę przygotowaną do współpracy z aparatami innych marek, przystosowała SD10 do współpracy jedynie z obiektywami własnego standardu (unikalnym rodzajem mocowania). Szkoda, że nie powstały wersje aparatu SD10, które pozwalałyby na użycie optyki Nikona lub Canona - mogłoby to przekonać do tej lustrzanki posiadaczy kompletu obiektywów tych marek.

W teście obydwa aparaty były wyposażone w obiektywy Sigmy - FinePix S2 Pro uzbroiliśmy w szkło 17-35 mm 1:2,8-4 DG, w SD10 znajdował się obiektyw 18-50 mm 1:3,5-5,6 DC.

Budowa

FinePix, a właściwie korpus Nikon N80, bardzo dobrze dopracowano pod względem ergonomii. Lustrzankę trzyma się bardzo wygodnie, dzięki wyprofilowaniom przeznaczonym dla prawej dłoni fotografującego. Znajdują się zarówno z przodu w postaci "rękojeści", jak i z tyłu, w postaci wyżłobienia, w którym wygodnie można umieścić kciuk. Pod kciukiem umieszczono, znajdujące się tuż nad wyżłobieniem, koło zmiany wartości (np. przesłony). Wyżłobienie może jednak trochę ograniczać komfort obsługi zintegrowanych przycisków, służących do nawigowania po menu. Bardzo wygodnie i oryginalnie steruje się funkcjami aparatu cyfrowego. Tuż nad głównym monitorem LCD umieszczone zostały 4 przyciski, nad którymi z kolei wbudowano dodatkowy ekranik LCD, wyświetlający piktogramy określonych funkcji. Są one przewijane za pomocą specjalnego przycisku "FUNC". Każdy piktogram odpowiada jednemu z niżej położonych przycisków, którymi możesz sterować daną funkcją (np. ustawieniem profilu barwnego, rozdzielczością itd.). Metoda ta ogranicza zbędny gąszcz przycisków i jednocześnie zapewnia szybką nawigację po funkcjach cyfrówki.

Sporą wadą FinePix S2 jest konieczność używania 2 oddzielnych zestawów baterii. Czterema paluszkami zasilany jest korpus, 2 bateriami litowymi "cyfrowe zaplecze" . Aparat współpracuje z 2 kartami pamięci - CompactFlash, oraz SmartMedia.

Z kolei korpus Sigmy sprawia wrażenie bardziej masywnego, a nawet wręcz "kanciastego" w porównaniu z większością nowoczesnych "obłych" lustrzanek. Z przodu znajduje się rękojeść przeznaczona dla sporej dłoni. Osoby o mniejszych dłoniach mogą podczas trzymania cyfrówki odczuwać pewien dyskomfort. Pod kciukiem nie umieszczono typowego dla większości lustrzanek koła zmiany wartości. Znajdują się tam przyciski służące do powiększania podglądu wykonanej fotografii. Natomiast koło zmiany wartości jest pierścieniem okalającym przycisk spustu migawki. Niestety, aby je obracać, trzeba użyć sporej siły, co ogranicza komfort pracy. W dodatku obsługuje się je palcem wskazującym (tym samym, którym wyzwalamy migawkę), co utrudnia intuicyjną nawigację, ipo prostu przeszkadza. Odpowiednio natomiast zlokalizowano zespolone przyciski sterowania menu - dobrze się nimi operuje kciukiem prawej dłoni.

Należy przyznać, że FinePix S2 Pro jest produktem znacznie lepiej zaprojektowanym z punktu widzenia ergonomii obsługi. Sigma, jako znacznie młodszy producent lustrzanek niż takie koncerny, jak Nikon czy Canon, powinna naszym zdaniem popracować jeszcze nad ergonomią i stylistyką swoich korpusów.

Test

Obydwa aparaty nie należą już do najnowszych pod względem technologicznym. Dlatego jakość pochodzących z nich obrazów nie jest aż tak wysoka jak zdjęć z najnowszych kompaktów, wyposażonych w matryce 6 lub 8 MP.

Ostrość

Test ostrości. Z lewej przedstawiamy fragment zdjęcia pochodzącego z aparatu Sigma SD10, po prawej stronie powiększony obraz z 6 megapikselowego aparatu Fujifilm.

Test ostrości. Z lewej przedstawiamy fragment zdjęcia pochodzącego z aparatu Sigma SD10, po prawej stronie powiększony obraz z 6 megapikselowego aparatu Fujifilm.

Sigma bardzo dobrze wypadła w próbie ostrości. Bardzo dobrze w porównaniu do cyfrówek, które rejestrują obraz z rozdzielczością 3,4 MP. Obraz z SD 10 można nawet porównać pod względem ilości odczytanych szczegółów do aparatów z matrycą 4MP. Ale to niestety zbyt mało w porównaniu z tym, co powinna prezentować współczesna cyfrowa lustrzanka.

W przypadku aparatu Fujifilm nie występuje problem z rozdzielczością. Zastosowana matryca Super CCD 6,2 MP umożliwia zapis obrazu przystającego do współczesnych standardów - konkurencyjne, ale tańsze modele Nikon D70 i Canon EOS 300D dysponują sensorem o podobnej rozdzielczości. Z odwzorowaniem najmniejszych szczegółów jednak FinePix radzi sobie najlepiej.

Testowanie ostrości obrazu w przypadku lustrzanek z wymienną optyką jest sprawą dość skomplikowaną. W zależności od użytego obiektywu można odwzorować obraz mniej lub bardziej dokładnie. Tym razem udało nam się przynajmniej zastosować optykę tego samego producenta.

Dynamika obrazu

Dane techniczne

Dane techniczne

Pod względem możliwości odczytu informacji zawartych w cieniach i światłach lepszy okazał się produkt Sigmy. FinePix S2 Pro nieco słabiej poradził sobie z odczytem najjaśniejszych partii obrazu. Pod tym względem jednak oba urządzenia można ocenić dobrze - dorównują nawet najlepszym z najnowszych modeli aparatów cyfrowych.

SD10 oceniliśmy lepiej pod względem dynamiki obrazu w standardowym teście, wykonanym przy najniższej czułości ISO100. Zdecydowanie gorzej rzecz przedstawia się, gdy przełączymy aparat na maksymalna czułość ISO 1600. Tu Sigma przegrywa z kretesem. Nie dość, że powstają duże szumy, to co gorsza obraz zaczyna tracić barwy. W praktyce chodzi o to, że do najniżej położonej warstwy matrycy - "czerwonych sensorów" - nie dociera odpowiednia dawka światła. Obraz traci czerwienie...

Podsumowanie

Obydwa aparaty wypadły dobrze ale nie doskonale. Każdy z nich w swojej klasie rozdzielczości prezentuje dobrą ostrość obrazu. Za pomocą FinePix S2 Pro uzyskamy ostre i przyzwoitej rozdzielczości zdjęcia. Jeśli zdarzy się, że będziemy musieli fotografować w bardzo słabych warunkach oświetleniowych bez użycia flesza, to aparat powinien się sprawdzić - test dynamiki i szumów przy ISO 1600 aparat przeszedł całkiem nieźle.

Podsumowując, mankementem S2, jest zbyt wysoka cena jak na możliwości. Sigma natomiast pozostaje w tyle, jeśli chodzi o rozdzielczość wykonywanych nią zdjęć. Jest to największy minus tego aparatu który ma trafić w końcu w ręce profesjonalistów.


Zobacz również