Policja wzywana do... awarii Facebooka

1 VIII 2014 roku stała się rzecz, która wzbudziła prawdziwy popłoch wśród osób uzależnionych od sieci społecznościowej. Facebook przestał działać, a w Los Angeles dzwoniono w tej sprawie... na policję.

Nie, to nie jest żart, ale znak czasów, w których coś poszło nie tak. Ilość telefonów pod numer 911 w tej sprawie była tak duża, że sierżant Burton Brink napisał na oficjalnym koncie twitterowym policji Miasta Aniołów następujący apel: "Facebook nie wchodzi w zakres działań sił porządkowych, proszę nie dzwonić do nas w sprawie jego awarii, nie wiemy, kiedy znowu będzie dostępny". Ile dokładnie wezwań w tej sprawie dostali stróże prawa - nie podano.

A co z samą awarią? Jak się okazuje, miała ona miejsce tylko w niektórych częściach USA, ale także różnych rejonach Indii, Ameryki Południowej i Europy. W większości przypadków usunięta została po ok. 30 minutach, jednak gdzieniegdzie trwało to dwie godziny. Przyczyn usterki nie podano. Warto zauważyć, że poza Los Angeles nie odnotowano innych przypadków wzywania policji w tej sprawie.


Zobacz również