Polityką prywatności Google zajmie się sąd. Do tej pory gigant miał "gdzieś" urzędników

Firmę Google czekają w Europie poważne problemy. Znalazła się bowiem na celowniku urzędów ochrony danych osobowych sześciu państw.

Na początku 2012 roku firma Google wprowadziła nową politykę prywatności mającą skonsolidować ponad 60 oddzielnych regulacji w jedną. Objęte nią zostały różne usługi giganta takie jak np. Gmail, YouTube i Google+.

Działania te wywołały jednak niepokój ze strony internautów, których poparła Viviane Reding, komisarz ds. sprawiedliwości, wymiaru sprawiedliwości i obywatelstwa w Komisji Europejskiej. Poprosiła ona wówczas zajmującą się prywatnością w sieci francuską niezależną organizację CNIL (fr. Commission nationale de l'informatique et des libertés) o dogłębną analizę wydanego przez Google aktu. Z przygotowanego przez nią raportu jednoznacznie wynikało, że nowe przepisy są nieprzejrzyste i niezgodne z europejskim prawem.

Biorąc to pod uwagę urzędy ochrony danych różnych europejskich państw wezwały Google do wprowadzenia w ciągu kilku miesięcy zmian, które miały skutkować dostosowaniem spornego dokumentu do dyrektyw unijnych chroniących prywatności mieszkańców państw UE.

Minęło kilka miesięcy...

i niestety okazało się, że Google nie wdrożyło żadnych rozwiązań w odpowiedzi na otrzymane rekomendacje. Urzędy ochrony danych osobowych sześciu państw UE (w Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech; przewodzi im Francja) postanowiły więc wszcząć przeciwko gigantowi postępowanie sądowe.

Co grozi Google?

Jeżeli chodzi o kary finansowe, to nawet nie warto o nich wspominać przy wielomiliardowych zyskach firmy. Zwycięska dla urzędów sądowa batalia pozwoliłaby jednak na zablokowanie procesu zbierania danych przez Google (na terenie wszystkich krajów członkowskich UE) do czasu, aż dostosuje odpowiednio swoje przepisy.


Zobacz również