Polowanie na czarownice czy hakerów?

Utarło się stwierdzenie, że Sieć prawie w całości stanowi zagrożenie. Wciąż słyszymy o zalewającej fali pornografii albo o przestępstwach dokonywanych przy użyciu Internetu lub komputerów. Za taki wizerunek odpowiedzialne są głównie media, które goniąc za sensacjami z upodobaniem rozpowszechniają informacje o złych stronach Sieci. O reszcie nie mówią ani słowa.

Utarło się stwierdzenie, że Sieć prawie w całości stanowi zagrożenie. Wciąż słyszymy o zalewającej fali pornografii albo o przestępstwach dokonywanych przy użyciu Internetu lub komputerów. Za taki wizerunek odpowiedzialne są głównie media, które goniąc za sensacjami z upodobaniem rozpowszechniają informacje o złych stronach Sieci. O reszcie nie mówią ani słowa.

Czemu ci, którzy tak krytykują nasz świat, starają się sami w nim zaistnieć - czy to nie dziwne? Tematem poruszanym od kliku lat z takim samym zainteresowaniem jest profesja niektórych z nas - hakerstwo.

Wspomniane media stworzyły negatywny wizerunek hakera. Zgodnie z nim, haker to gość, który ma do dyspozycji jakiś komputer i modem albo łącze do Sieci i dla zabawy niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze w cyberprzestrzeni i nie tylko. Takiego osobnika należy przykładnie ukarać, aby w przyszłości zapobiec pojawianiu się takich przypadków.

Hakerów z grubsza można podzielić na dwie grupy:

- hakerów

- pseudohakerów - wandali

Prawdziwi hakerzy to ludzie, którzy znają się na swojej robocie. Chodzą do dobrych szkół, znają języki obce, hakerstwo jest ich życiem, a powołaniem - eksploracja nowych światów. Są pasjonatami swojej pracy, a ich idee sięgają głębiej niż tylko chęć niszczenia. Pragną poznawać nowe światy i technologie, nie popierają piractwa, przemocy, nacjonalizmu. W ich interesie leży maskowanie obecności w danych systemach komputerowych, dlatego też nie niszczą niczego, nie kradną danych (poza plikami zawierającymi hasła). Jedyne modyfikacje, jakich się dopuszczają, to zmiany umożliwiające ponowne składanie wizyt w danych systemach. Ludzie, którzy zajmują się kradzieżą danych, to szpiedzy (przemysłowi), a nie hakerzy. Prawdziwi hakerzy to zazwyczaj wybitni fachowcy, których ambicja pcha do kolejnych zmagań z nowymi systemami. Ich hobby służy jedynie samoedukacji.

Druga grupa stanowi zaledwie margines całej społeczności. Właśnie na podstawie jej "osiągnięć" powstał straszny i krzywdzący wizerunek hakera. W każdej grupie istnieje niewielki odsetek ludzi, których określono mianem: nieprzystosowani. Z reguły są to raczej hakerzy drugiej albo nawet trzeciej kategorii, którzy na hakerstwie za dobrze się nie znają. Najczęściej naczytali się opisów dostępnych w Sieci albo wybłagali od kogoś doświadczonego hasło dostępu - i już uważają się za hakerów (kasują wszystko, co popadnie).

Mimo iż pseudohakerów jest niewielu, to na ich podstawie osądza się całą tę społeczność. Z czego to wynika? Nienawiść do hakerów najlepiej porównać do inkwizycji i polowania na czarownice. Wydaje mi się, że nagonka na hakerów wynika z faktu, że każde społeczeństwo się boi. Ludzie najbardziej boją się tego, co nieznane. Na zły wizerunek ogromny wpływ mają pseudohakerzy. Ich wyczyny (amatorskie i lamerskie) są widoczne "gołym okiem" dla każdego - nawet dla niedoświadczonych administratorów "kasujących" kupę pieniędzy za swoją niekompetencję. Eskapady prawdziwych hakerów nie są dostrzegane przez ogrom administratorów, jedynie podobni fachowcy mogą coś wyłapać. Namierzani są głównie amatorzy i na ich podstawie powstała taka opinia o hakerach.

Co ciekawsze, zazwyczaj, gdy jakiś haker zostanie złapany i odsiedzi swój "wyrok" - zakłada firmę zajmującą się zabezpieczeniem sieci. Od tego momentu jest już powszechnie szanowanym obywatelem, mimo że nadal jest hakerem. Prawdziwi hakerzy, po dokonaniu jakiegoś ważnego odkrycia, informują właściwych administratorów, że ich system posiada takie to, a takie błędy, i podają sposoby ich usunięcia.

Notka pochodzi z prywatnego serwisu poświeconego sieciowemu podziemiu - http://friko.onet.pl/ka/bartek13/O


Zobacz również