Polska klasyka

Czy można wyobrazić sobie bardziej klasyczny system niż ten, w skład którego wchodzą cztery małe dwudrożne kolumny oraz moduły centralny i basowy? Tak wygląda na pierwszy rzut oka zestaw Tonsila. Nieklasyczna jest w nim tylko cena - 999 zł.

Czy można wyobrazić sobie bardziej klasyczny system niż ten, w skład którego wchodzą cztery małe dwudrożne kolumny oraz moduły centralny i basowy? Tak wygląda na pierwszy rzut oka zestaw Tonsila. Nieklasyczna jest w nim tylko cena - 999 zł.

Cały zestaw 5.1 mieści się w średniej wielkości pudełku. Wszystkie kolumny są czarne, oklejone gładką folią. Próba zdjęcia osłonki skończyła się niepowodzeniem, bo materiał jest na stałe wklejony. Również na tylnej ściance nie widać żadnego mocowania, które umożliwiłoby rozebranie kolumny i określenie rodzaju głośników. Muszę więc zdać się na informacje techniczne od dystrybutora i zaakceptować fakt, że w razie naprawy, gdy zajdzie konieczność wymiany głośnika, trzeba będzie delikatnie wykleić ramkę z osłoną, ryzykując jej zniszczenie.

Cztery kolumienki zrobione są w układzie dwudrożnym. Ich głośnik wysokotonowy to 13-milimetrowa kopułka chłodzona ferrofluidem. Pod nią znajduje się 62-milimetrowy głośnik wykonany z celulozy. Kolumna ta pracuje w układzie obudowy zamkniętej, której ścianki wykonano z płyty wiórowej. Z tyłu obudowy, tuż pod jej górną krawędzią, zainstalowano metalowy uchwyt, za pomocą którego możemy w prosty sposób powiesić kolumny na ścianie. W module centralnym zastosowano te same celulozowe głośniki średniotonowe w układzie symetrycznym. Natomiast nie bardzo wiem, dlaczego jest tu wmontowany inny głośnik wysokotonowy. Nie jest to już kopułka ze sztucznego tworzywa, ale płaska, twardo zawieszona celulozowa 30-milimetrowa membrana. Mogę tylko snuć podejrzenia, że projektanci chcieli poprawić spójność brzmienia wokali, stosując we wszystkich głośnikach membranę z tego samego materiału, a może po prostu mieli za duże zapasy magazynowe pewnych określonych przetworników?

Centralny moduł jest również konstrukcją zamkniętą. Wszystkie pięć kolumn jest zgodnych ze standardami ekranowania magnetycznego, a do podłączenia kabli użyto zacisków sprężynowych. Osoby przyzwyczajone do subwooferów, mogących służyć jako stolik do szachów, zdziwi kształt modułu basowego, który jest dedykowany do systemu. Mając 45 cm wysokości i 24 cm szerokości, bardziej przypomina dużą kolumnę podstawkową. Jednak zamiast głośników ma on z przodu wyprowadzony otwór bass-refleksu. Sam głośnik basowy znajduje się wewnątrz obudowy. Jedna strona jego membrany pracuje w układzie zamkniętym, a druga w komorze z otworem stratnym. Taki system reprodukcji basu nazywamy pasmowo-przepustowym. Na tylnej ściance zamontowano metalową tablicę, na której umieszczono dwa potencjometry regulacyjne (od głośności i częstotliwości podziału pasma) dwa wejścia sygnałowe cinch oraz opcjonalne gniazda głośnikowe, pomagające wykorzystać ten moduł w typowych instalacjach stereo. Również obudowa subwoofera została wykonana z płyty wiórowej. Dźwięk, który zaprezentował system nazwany przez producenta "Zestaw Kino Domowe - ZKD" (cóż za zbieżność nazw), był potężny i dynamiczny. Niestety, nie tylko te cechy decydują o wartości naszych kolumn. W porównaniu ze znacznie mniejszymi, ale droższymi satelitami z Protona usłyszałem mniej szczegółów, gorszą definicję przestrzeni i więcej wrzasku.

To ostatnie określenie jest tylko na pozór negatywne. Trzeba przyznać, że pomimo spadku jakości barwy dźwięku ZKD poradzi sobie swobodnie z pomieszczeniami, w których molekularne brzmienie Protonów byłoby po prostu zbyt słabe. Mamy więc zestaw, który kosztuje magiczne 999 zł, i swobodnie nagłośni nawet 30-metrowy pokój, a lekka szorstkość brzmienia i słaba przestrzeń (defekty te słyszy się po uprzednim wielonocnym obcowaniu ze sprzętem wyższej klasy) przestaną nam przeszkadzać dzięki adaptacyjnym właściwościom słuchu i bardzo różnej realizacji ścieżki dźwiękowej na wydawanych filmach.


Zobacz również