Port Royale

Ostatnio zapanowała moda na piratów i korsarzy. Tym razem czas odwiedzić stolicę morskich rozbójników - niesławny i bluźnierczy Port Royale!

Ostatnio zapanowała moda na piratów i korsarzy. Tym razem czas odwiedzić stolicę morskich rozbójników - niesławny i bluźnierczy Port Royale!

W ciągu ostatnich miesięcy pojawiło się dużo gier poświęconych podbojowi Nowego Świata. Czy to zmowa, czy zawiść producentów - nie wiadomo. Dla nas, graczy, ważne jest to, że konkurencja podnosi poziom produktów. Zarówno Anno 1503, Tropico 2, jak i Port Royale to solidne gry. Wszystkie oferują ogromną złożoność, wysoki poziom trudności i długie tygodnie zabawy. Każda z nich trafia w odmienne gusta i upodobania graczy.

Ku szczytom i zaszczytom

W odróżnieniu od większości strategii w Port Royale jest główny bohater, który rozwija się tak jak herosi z gier fabularnych i wykonuje zadania rodem z przygodówek. Przed rozpoczęciem gry wybierasz macierzysty port i jego polityczną przynależność. Określasz także czas rozpoczęcia przygód: rok 1570 - czyli epokę dominacji hiszpańskiej, 1600 - gdy Francja zaczyna rosnąć w siłę, 1630 - w którym rośnie znaczenie Anglii lub 1660 - początek końca hiszpańskich kolonii.

W czasie deszczu na wyspach robi się mglisto. Grafika prezentuje się ładnie, choć gorzej niż w innych pirackich grach.

W czasie deszczu na wyspach robi się mglisto. Grafika prezentuje się ładnie, choć gorzej niż w innych pirackich grach.

Bardzo ważne jest podjęcie decyzji o rozwoju kariery bohatera: handlowej lub pirackiej. Od niej bowiem będzie zależeć charakter misji przydzielanych przez gubernatora. Przed tobą różnorodne zadania odkrywcze, handlowe, polityczne, a nawet awanturnicze. Będziesz zdobywał miasta i szukał złota, przewoził kolonistów na inne wyspy, a czasem w portowej knajpce czeka na ciebie koleżka z poufnymi informacjami. Jak na pirata i kupca przystało, zdobywasz też mapy ukrytych skarbów.

Im dłużej i dalej pływasz, im więcej misji kończy się powodzeniem, twój wilk morski szybciej awansuje. Szczeble jego kariery są liczniejsze niż te znane współczesnym żeglarzom: pierwszym stopniem do zdobycia jest chłopiec pokładowy, a do oficera czeka cię daleka droga.

U gubernatora możesz zapłacić za ochronę przed piratami i nabyć listy kaperskie upoważniające do walki z aktualnym wrogiem wybranego przez ciebie mocarstwa. Posiadanie tych listów wpływa znacząco na twoją reputację w odwiedzanych portach. Czasem zdarza się, iż jesteś tak niepopularny w danym miejscu, że nici z handlu. Ale nie ma się czym przejmować, na oryginalnej mapie Karaibów jest do odkrycia aż 60 miast, w tym legendarne miejsce piratów: zniszczony trzęsieniem ziemi w roku 1692 Port Royale. Gniazdo zbrodni, występku i rozpusty, w którym co drugi statek cumujący u nabrzeża pływał pod piracką banderą, a w knajpach załatwiało się przy flaszce rumu nielegalne interesy.

Interes musi się kręcić

Podstawowym dobrem w grze jest gotówka, a handel - głównym sposobem jej zdobywania. Początkowo, aby wyjść na swoje, kupujesz towary w jednym porcie, a sprzedajesz w drugim. Symbole ukazujące się na mapie strategicznej obok miast pozwalają ustalić, jaki towar jest w danym miejscu deficytowy. Cała sztuka polega na tym, aby kupić tanio i sprzedać drogo. Z czasem zaczynasz wznosić w macierzystym porcie własne plantacje i manufaktury, których towarami obracasz. Na nowe inwestycje możesz zaciągać pożyczki. Miasto będzie się szybko rozwijać, jeśli zaczniesz dotować wojsko i fortyfikacje. Gdy jesteś dobroczyńcą, ufundujesz szpital, niezbędny w razie zarazy, która raz po raz nawiedza osiedle.

Fakty

  • 60 miast

  • 2 kariery

  • 4 nacje

To nie mój typ

Jakkolwiek namiętnie grywam w strategie ekonomiczne, Port Royale nie przypadł mi do gustu. Opanowanie funkcji poszczególnych opcji podręcznego menu zajęło mi mnóstwo czasu. Poza tym jest to gra przede wszystkim dla miłośników walki, polityki i handlu, podczas gdy ja wolę rozbudowywanie miasta i rozgryzanie ekonomicznych powiązań między budowlami. Ten aspekt został moim zdaniem potraktowany po macoszemu i marginalnie. Nie ma dróg, trudno więc mówić o zabudowie planowej, a ludność, choć przedstawiona starannie i różnorodna, jest jedynie elementem dekoracyjnym scenerii - spacerujące postacie nie zatrzymują się nawet wówczas, gdy wstrzymuję rozgrywkę. W każdym razie dobrze, że na rynku są strategie morskie trafiające w najróżniejsze gusta. Anno, Tropico i Port Royale świetnie się uzupełniają. Dla każdego coś innego.

Malwina Kalinowska


Zobacz również