Postawili na open source i... mogą zbankrutować

Hannu Savolainen, jeden z pracowników 4Front Technologies, podsumowuje wyniki przejścia firmy na open source. Okazuje się, że przychody przedsiębiorstwa drastycznie spadły, gdy kod systemu dźwięku OSS 4.0 został publicznie udostępniony.

W rozpaczliwym wpisie blogowym Savolainen opisuje historię swej firmy. Niedawno on i inni współwłaściciele zdecydowali o opublikowaniu - dotychczas zamkniętego - OSS 4.0 na licencjach open source: GPL2 i CDDL.

Dzięki temu ruchowi klienci mogli dostosowywać sterowniki do swoich potrzeb. Nic nie stało też na przeszkodzie, by poprawiali wykryte przez siebie błędy bez oczekiwania na reakcję producenta.

Open source = kiepski ruch?

Na efekty decyzji nie trzeba było długo czekać. Szybko znalazło się kilku deweloperów, którzy zaczęli tworzyć poprawki do otwartego kodu. Niestety, firma znalazła się w bardzo trudnej pozycji. 4Front Technologies dostarcza bowiem oprogramowanie, które w powszechnym mniemaniu stało się "darmowe".

Savolainen zastanawia się nad nowym modelem biznesowym, który zagwarantowałby przedsiębiorstwu stały poziom dochodów.

Nessus, czyli open source nie zawsze się opłaca

Warto przy okazji przypomnieć, że odwrotną decyzję podjęli w 2005 roku twórcy skanera zabezpieczeń Nessus. Po licznych przygodach z firmami sprzedającymi ich kod postanowili, że Nessus 3 (dziś: Tenable Nessus) zostanie zamknięty. Oczywiście program dostępny jest nieodpłatnie, ale z licencji GPL całkowicie zrezygnowano.

Źródło: "There is something wrong in the state of Open Source" (witryna w języku angielskim)


Zobacz również