PowerBook G4 Titanium 400 MHz

Nowy PowerBook G4 ma według Steve'a Jobsa stanowić przełom w dziedzinie designu komputerów z jabłuszkiem na obudowie.

Nowy PowerBook G4 ma według Steve'a Jobsa stanowić przełom w dziedzinie designu komputerów z jabłuszkiem na obudowie.

Świadectwem tego jest obudowa wykonana z lekkiego tytanu, ekran o przekątnej 15,2 cala, a także niska masa i grubość laptopa.

Czy te zamierzenia udało się spełnić? W dużej mierze na pewno. Nowy PowerBook ma dość atrakcyjny wygląd, a sporej wielkości świecące jabłko z tyłu obudowy (w końcu we właściwej pozycji) przyciąga uwagę postronnych obserwatorów. Wydaje się jednak, że zabrakło duszy, którą miały wcześniejsze modele komputerów z Cuppertino.

Nie jest to moja odosobniona opinia - prawie natychmiast po pokazaniu komputera przez Jobsa w czasie Macworld Expo na listach dyskusyjnych rozgorzały gorące dyskusję.

Co w środku, co na zewnątrz

Po otwarciu komputera znajdujemy wewnątrz procesor G4 o prędkości 400. Największe znaczenie będzie to miało dla użytkowników programów typu Photoshop, które potrafią wykorzystać jednostkę procesora Altivec. W większości innych zastosowań szybkość komputera jest zbliżona do starszych PowerBooków G3. Oprócz nowego procesora w standardzie dostajemy 128 MB pamięci oraz dysk twardy o 10 GB.

Delikatny, lekki, ascetyczny. To pierwsze określenia, jakie przychodzą mi do głowy, gdy myślę o PowerBooku G4. To także rewolucja - po ciężkim, czarnym i dużym Powerbooku G3 Apple dało coś zupełnie nowego. Być może wielu dotychczasowym miłośnikom Maców nie przypadnie on do gustu. Ale tym, którym nieobce są nowe trendy w wyposażeniu wnętrz skojarzenia chociażby z włoskim designem meblarskim nasuwają się same. Apple znowu wypuszcza model, który każe inaczej spojrzeć na wygląd komputerów. Ja PowerBooka G4 chętnie zobaczyłabym na swoim biurku. Tym bardziej że to jedyny komputer na tyle lekki, że podnoszę go z biurka jedną ręką. No i jest to komputer, który mieści się w mojej torebce.

Arlena, dziennikarz radiowy

Nowy, panoramiczny ekran o maksymalnej rozdzielczości 1152 x 768 pikseli robi ogromne wrażenie, szczególnie na osobach, które kojarzą komputer przenośny z malutkim wyświetlaczem. Standardowa karta graficzna ATI dobrze sobie radzi z tak dużym ekranem. Krążą jednak pogłoski, iż nowszy model PowerBooka Titanium będzie korzystał już z nowej karty wideo firmy nVidia..

Obudowa komputera jest miła w dotyku, choć przy pierwszym dotknięciu nad ranem może wydawać się zimna i nieprzyjemna. Po dość krótkim czasie pracy Titanium dość mocno nagrzewa się od spodu, co może uniemożliwić trzymanie go na kolanach.

Cieszę się, że firma Apple potrafiła stworzyć technologiczne cudeńko z szybkim procesorem i dużym wyświetlaczem. Zabrakło mi iście applowskiego wzornictwa i charakteru, do których to cech, przez lata, firma zdołała mnie przyzwyczaić. Fakt że komputer jest lekki i cienki nie robi na mnie takiego wrażenia, ze względu na i tak pokaźną ilość akcesoriów, które muszę nosić ze sobą.

Power & Sex - pod takim hasłem jest sprzedawany nowy PowerBook. O ile mogę zgodzić się z pierwszą częścią tego sloganu, tak druga do mnie nie trafia. Nowy PowerBook jest zimny, ascetyczny i bez wyrazu.

Piotr, artysta - plastyk

Jedną z ważnych cech notebooków Apple'a była zawsze możliwość stosowania wymiennych modułów. Zamiast standardowego napędu CD czy DVD możliwe było użycie dodatkowej baterii, dysku twardego, a nawet nagrywarki płyt. Teraz nie jest to możliwe - szczelinowy odtwarzacz DVD jest zamontowany na stałe. Baterię o trwałości około 5 godzin przeniesiono na spód urządzenia. Niestety, znajdują się tam też diody sygnalizujące stan naładowania, co raczej nie jest wygodnym miejscem. Do komputera można oczywiście dołączyć dowolnie urządzenia poprzez porty USB czy FireWire.

Nie ma róży bez kolców

PowerBook cierpi też na pewne choroby wieku dziecięcego. Szczelinowy napęd DVD-ROM rzęzi przy odczycie niektórych płyt CD-R. Apple przyznał się, iż konieczna była interwencja serwisu w przypadku niektórych laptopów. Miały one trudności z wysuwaniem płyt. Narzekać też można na nie-właściwe umieszczenie przycisku touchpadu, szczególnie gdy się ma większe dłonie. Jasna obudowa jest podatna na zabrudzenia.

Mój bezpośredni kontakt z PowerBookiem G4 był jeszcze zbyt krótki, by wyrobić sobie pełną opinię. Na razie to pierwsze wrażenia. Na żywo prezentuje się korzystniej niż na zdjęciach. Tytanowa obudowa jest chłodna, ale nie stalowozimna. Uderza wielki ekran, dbałość o szczegóły wykonania. Ale PB G4 jest pełen sprzeczności: obok bardzo wygodnej klawiatury - zupełnie nieergonomicznie umieszczony touchpad. Elegancki wskaźnik poziomu baterii umieszczono w spodniej części obudowy (jak z tego korzystać?). Na pewno obok Titanica nie sposób przejść obojętnie. Asceza wyglądu jednych zachwyca, innych zraża. Dla mnie ten komputer to zwiastun nowej twarzy Apple'a, której dopełnieniem będzie Mac OS X - nowy system oparty na unixowym jądrze. Będzie to twarz nieco mniej rozwichrzona, mniej iMacowa - bardziej ascetyczna. Zamiast "Think different" - "Think smart". Ale być może to tylko jedna z twarzy nowego Apple'a - tylko ta dla profesjonalistów. A część konsumencka nadal pozostanie nieco zwariowana, bo za to lubimy Apple'a.

Darek, dziennikarz

Kupić, nie kupić

Nowy notebook Apple'a z pewnością budzi kontrowersje. Ale czy nie tak działo się z większością projektów, pochodzących z tej firmy? Możemy się spodziewać, iż niedługo większość Macintoshy będzie wykazywała mniejsze lub większe podobieństwo do Titanium. Z pewnością warto jednak poczekać kilka miesięcy, aż do momentu usunięcia drobnych usterek, na jakie natknęli się pierwsi użytkownicy. Niewiadoma jest również trwałość obudowy z tytanu. Cena tego komputera (około 14 tysięcy złotych z VAT-em) wydaje się bardzo atrakcyjna w porównaniu z pecetami podobnej klasy.

Delikatny, lekki, ascetyczny. To pierwsze określenia, jakie przychodzą mi do głowy, gdy myślę o PowerBooku G4. To także rewolucja - po ciężkim, czarnym i dużym Powerbooku G3 Apple dało coś zupełnie nowego. Być może wielu dotychczasowym miłośnikom Maców nie przypadnie on do gustu. Ale tym, którym nieobce są nowe trendy w wyposażeniu wnętrz skojarzenia chociażby z włoskim designem meblarskim nasuwają się same. Apple znowu wypuszcza model, który każe inaczej spojrzeć na wygląd komputerów. Ja PowerBooka G4 chętnie zobaczyłabym na swoim biurku. Tym bardziej że to jedyny komputer na tyle lekki, że podnoszę go z biurka jedną ręką. No i jest to komputer, który mieści się w mojej torebce.

Arlena, dziennikarz radiowy


Zobacz również