Powrót chudego

Komputer, a właściwie jego odchudzona mutacja, znana jako tzw. cienki klient, została swego czasu zepchnięta na margines. Dzisiaj wraca z niszowego zesłania na główną scenę. Lepiej odpowiada wyzwaniom sieciowej współczesności niż wypasiony pecet.

Komputer, a właściwie jego odchudzona mutacja, znana jako tzw. cienki klient, została swego czasu zepchnięta na margines. Dzisiaj wraca z niszowego zesłania na główną scenę. Lepiej odpowiada wyzwaniom sieciowej współczesności niż wypasiony pecet.

W końcu Hans-Juergen Neumaier miał tego dość. Dyrektor Sparkasse, małego banku oszczędnościowego położonego w Haslach-Zell, niewielkiej miejscowości zagubionej w lasach Szwarcwaldu, w pobliżu niemiecko-francuskiej granicy, zdecydował się na radykalny krok. Kazał usunąć z biurek swoich pracowników komputery pracujące pod kontrolą Windows NT i zastąpić je "ultra-cienkimi klientami" produkcji Sun Microsystems.

Wirusy na łaty

HP 5125 gruby nie jest.

HP 5125 gruby nie jest.

"Byliśmy zmęczeni i rozdrażnieni koniecznością ciągłego łatania systemu i uaktualniania oprogramowania antywirusowego pecetów - mówił Neumaier. - Cały czas obawialiśmy się skutecznego ataku wirusów i hakerów na konta naszych depozytariuszy. Potrzebowaliśmy bardziej bezpiecznego sposobu prowadzenia działalności".

Korzystając z indywidualnego identyfikatora, konsultanci banku mogą uruchomić dowolną stację roboczą w jednym z jego oddziałów i zalogować się do centralnego serwera banku, pracującego pod kontrolą Linuksa. Za jego pomocą uzyskują dostęp do pakietu Office Microsoftu i pozostałego oprogramowania. Do kontaktowania się z serwerem wykorzystują protokół ICA (Independent Computing Architecture) firmy Cytrix, który pozwala na przekazywanie poleceń w postaci ruchów myszą i naciśnięć klawiszy w jedną, a obrazów na ekran monitora w drugą stronę łączami o bardzo niskiej przepustowości. Sekret tkwi w algorytmie. Nie transmituje się każdorazowo całego obrazu ekranu, a tylko ten jego fragment, który się zmienił. "Ultracienkie" stacje Suna nie mają lokalnej pamięci dyskowej i systemu operacyjnego, dlatego pozostają odporne na infekcje rozmaitych szkodników i próby "poprawiania" jego konfiguracji przez użytkowników.

Na razie tylko jeden z pięciu pracowników banku używa cienkiego klienta, jednakże celem Neumaiera jest całkowita wymiana pecetów na ich najbardziej odchudzoną odmianę. "Nauczyliśmy się korzystania ze stacji Suna, doceniliśmy ich zalety i nie chcemy dłużej zajmować się administracją pecetów" - deklaruje.

Różne diety

Cienki klient musi korzystać z pomocy sieci

Cienki klient musi korzystać z pomocy sieci

Cienkie klienty zastąpiły "głupie" terminale w późnych latach dziewięćdziesiątych i od tego czasu były używane tylko w niszowych, zamkniętych instalacjach w przemyśle, bankowości, szkolnictwie czy administracji. Niektóre z nich są "ultracienkie", pozbawione całkowicie systemu operacyjnego, i wymieniają dane z serwerami przez protokoły ICA albo RDP (Remote Desktop Protocol). Nieco "grubsze", lepiej wyposażone, mają wbudowany w stałą pamięć system operacyjny w rodzaju Windows CE lub okrojonego XP i przeglądarkę. Wreszcie najbardziej korpulentne modele to zwykłe pecety, które pozbawiono lokalnych twardych dysków. Startują, korzystając ze zwykłego oprogramowania systemowego albo emulując terminal. Chociaż dzisiaj zaledwie jeden ze stu sprzedanych pecetów biurkowych zalicza się do grona chudzielców, to kawałek tortu ilustrujący ich udział rośnie dwukrotnie szybciej. Przewiduje się, że w 2008 roku już jeden z dziesięciu sprzedanych komputerów będzie w cienkiej wersji.

Z jakiego powodu następuje takie przewartościowanie preferencji? Prawdopodobnie idąc tropem Neumaiera, coraz większa grupa menedżerów odkrywa zalety dietetycznej konfiguracji w czasach zainfekowanego Internetu. Oferuje ona większe bezpieczeństwo mniejszym kosztem, zapewnione w bardziej naturalny sposób.

Podobnego zdania jest analityk Bob O'Donnel. Uważa, że "kwestie bezpieczeństwa w biurkowych pecetach stały się absurdalnie obciążające". Podkreśla, że architektura cienkiego klienta zmusza do wprowadzenia naprawdę korzystnej praktyki. Zarządzający mogą zapomnieć o ochronie stacji klienckich i skoncentrować się na zabezpieczeniu serwerów.

Tajemnice w cienkim

Lista najłatwiej dostępnych cienkich klientów

Lista najłatwiej dostępnych cienkich klientów

Dla Keitha Couriera przejście na konfigurację cienkiego klienta jest nie tylko ciekawą ideą. Zmusiło go do tego prawo. Jego firma Mosaic, zlokalizowana w Stanach Zjednoczonych, jest organizacją non profit, która opiekuje się ludźmi niepełnosprawnymi oraz prowadzi hospicja dla osób na emeryturze.

HIPAA (Health Insurance Portability and Accountability Act) wymaga od takich firm zabezpieczenia kartotek medycznych przed dostępem osób niepowołanych.

Dane o podopiecznych firmy były rozproszone w 1500 pecetach pracujących pod kontrolą Windows w 16 stanach, więc przestrzeganie tajemnicy to niekończąca się praca. Jednak zamiast wymienić sprzęt na nowy firma wysłała techników do swoich 50 biur, gdzie pecety odpowiednio odchudzono i przystosowano do współpracy przez Internet z farmą serwerów pracujących z dystrybucją SuSE Linux. "Zabraliśmy wszystkie twarde dyski, skonfiskowaliśmy napędy dyskietek, nagrywarek i pamięci USB - relacjonował Courier. - Chcieliśmy wykluczyć każdą możliwość złamania tajemnicy, bo tego wymaga od nas prawo. Teraz jeśli nawet ktoś wykradnie komputer, zyska najwyżej trochę drutów, krzemu i plastiku".

Przejście do cienkiej konfiguracji bardzo ułatwiło administrowanie informatyką w organizacjach non profit, do których zalicza się Mosaic. Nie jest tajemnicą, że tego typu firmy muszą się liczyć z każdym groszem i kaprysami polityków, którzy mogą zmniejszyć dotacje. Ponieważ po reorganizacji prawie wszystko da się zrobić na serwerach, odpadła konieczność wyjazdów pracowników działu informatycznego w teren.

Korzyści z tego tytułu są wyjątkowo duże w przedsiębiorstwach o większym zasięgu terytorialnym. Przykładem jest Con-Way, amerykańska firma z siedzibą w Palo Alto, przewożąca towary wartości 2,6 miliarda dolarów. Na przełomie wieków rozpoczęła wprowadzanie 4500 cienkich klientów z interfejsem Cytriksa do 443 centrów obsługi zleceń. Chodziło o umożliwienie pracownikom giganta przetwarzanie złożonych zamówień i sprawdzanie ich wykonywania za pomocą opracowanej w firmie aplikacji do śledzenia ruchu ładunków.

"Codziennie obsługujemy 60 tysięcy ładunków, mówi Jackie Barretta, dyrektor CNF, firmy stowarzyszonej z Con-Wayem. - Dla funkcjonowania koncernu kluczowe znaczenie ma aplikacja do sterowania ruchem towarów. Wszystko zależy od jej poprawnego działania. W przedsiębiorstwie z dużą liczbą biur rozrzuconych w terenie układ scentralizowany, z cienkim klientem na wysuniętych posterunkach, ma najwięcej sensu. Od czasu do czasu uaktualniamy oprogramowanie. Próba opanowania wymiany 400 różnych wersji nawet najlepszej aplikacji graniczy z szaleństwem. O wiele prościej uruchomić proces wymiany czy też samą aplikację w naszym centrum".

Chudzielec w ruchu

Zgodnie z definicją, prawdziwy cienki klient nie może się obejść bez macierzystej sieci. Urządzenie odłączone od niej nie przyda się na nic. Przemieszczaniu się klienta musi towarzyszyć wszechobecność bezprzewodowego eteru.

Często ten warunek może być bez problemu spełniony - w domach towarowych, fabrykach, szpitalach, campusach uniwersyteckich i w wielu innych miejscach kontakt jest wystarczająco dobry. W szpitalu w Wellspan pielęgniarki i lekarze zamiast używać papieru korzystają z cienkich klientów wyposażonych w tablet albo z większych COW (computer on whels). Układ klienta oraz zintegrowany z nim wyświetlacz ciekłokrystaliczny zasilane są baterią starczającą na 14 godzin. Biały personel zapisuje informacje przy łóżku pacjenta, następnie dane są transmitowane do sieci szpitalnej przez wbudowane złącze Wi-Fi.

Dla pracowników podróżujących mobilność i praca w systemie cienkiego klienta nie są łatwe do pogodzenia. Skutkiem niezbędnego kompromisu jest zwykle rozwiązanie hybrydowe, wykorzystujące konwencjonalny sprzęt. Zwykły notebook pracownika, kiedy znajdzie się w zasięgu firmowej sieci, loguje się do niej i kopiuje na serwer rezultaty pracy wykonanej w czasie rozłączenia. Są one również skanowane w poszukiwaniu wirusów.

Bill Hill z Dayton wykorzystuje rozwiązanie, które pozwala mu umieścić lokalny system operacyjny na palcu USB. Osoby mające zamiar pracować w podróży powinny przełożyć palec z modelu stacjonarnego do mobilnego i wykonać zamianę przeciwną po powrocie. Nawet kiedy urządzeniem mobilnym jest zwykły notebook, zapis na palcu pozwala pracować pod kontrolą tego samego systemu, co w cienkim kliencie stacjonarnym.

Bob Gardner, dyrektor biura rozwoju w Citriksie, twierdzi, że w czasie podróży rzadko nie mógł się w taki czy inny sposób połączyć z serwerem swojej firmy. W najgorszym wypadku udawało mi się skorzystać z łącza 56K (Citrix do płynnej pracy powinien mieć 20 Kb/s).

Robbie Robinson, wiceprezydent Wyse, innego giganta sieciowego, nie rozstaje się z konwencjonalnym laptopem. Prognozuje, że dopiero za dwa lata zasięg się powiększy na tyle, aby osobisty cienki klient mógł otrzymywać ciągłe wsparcie z serwera firmy nie tylko na terenie fabryki, ale także w czasie podróży służbowej do Singapuru. Przewiduje także, że za kolejne dwa lata przenośny chudzielec stanie się najbardziej powszechnym rodzajem komputera.


Zobacz również