Pozwani o piractwo nie wiedzą czym jest "peer-to-peer"

Gill i Ken Murdoch, bracia mieszkający w Szkocji (54 i 66 lat), otrzymali od Atari list ostrzegawczy, w którym napisano, że jeśli natychmiast nie wpłacą ponad 800 dolarów na konto firmy, to zostaną pozwani do sądu. Żądanie dotyczyło gry wyścigowej Race07, którą rzekomo mieliby nielegalnie pobrać z internetu Szkoci. Pojawił się jednak pewien "szczegół" - oskarżeni nie mieli nawet pojęcia o co właściwie chodzi.

Atari wystosowało do braci Murdoch list, w którym poinformowało, że powinni oni natychmiast wpłacić na konto firmy ponad 800 dolarów za rzekomą kradzież z internetu Race07. Okazało się jednak, że w tym przypadku znany wydawca gier komputerowych zanotował poważną wpadkę. Oskarżeni na co dzień nie używali bowiem komputera, a tym bardziej nie spędzali czasu bawiąc się w wirtualnym świecie. W swoim oświadczeniu odnoszącym się do sprawy, stwierdzili wręcz, że do dnia otrzymania listu nie mieli nawet pojęcia, że istnieje coś takiego jak "peer to peer". Okazuje się, że nie jest to odosobniony przypadek.

Namierzanie po IP - totalna porażka

Atari zleciło niedawno firmie antypirackiej Logistep namierzanie, lokalizowanie i śledzenie osób, które pobierają i udostępniają gry wydawcy w internecie. Metoda namierzania po IP póki co okazuje się jednak nieskuteczna i prowadzi do kolejnych absurdalnych pozwów. Prawnik Michael Coyle (Lawdit) twierdzi, że zajmuje się dziesiątkami takich spraw. Dodaje również, że często podobne listy trafiają do osób w podeszłym wieku, które nie wiedzą nawet czym jest gra komputerowa. Wielu innych nie ma pojęcia o zabezpieczeniach swojego komputera czy sieci domowej.

Z różnych źródeł wynika, że listy ostrzegawcze od Atari otrzymało już ponad 6 milionów osób korzystających z sieci p2p takich jak Gnutella, BitTorrent czy eDonkey. Efektów jednak nie widać.

Rozwiązanie? Brak rozwiązania...

Sprawa po raz kolejny pokazuje, że walka z piractwem nie różni się zbytnio od działań Don Kichota. Peter Moore, jeden z byłych dyrektorów Microsoftu oraz obecny szef EA Sports, otwarcie stwierdził niedawno, że pozywanie piratów nie jest rozwiązaniem. Jednocześnie szczerze dodał on, że nie ma pojęcia jak zmniejszyć skalę tego problemu.


Zobacz również