Pozwy dla Polaków: w poszukiwaniu antidotum

"Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż w połowie 2004 roku iTunes i Napster rozpoczną działalność również w Europie. Duży wybór legalnych serwisów w Internecie wydaje się być najlepszym sposobem na ograniczenie nielegalnej wymiany plików" – twierdzi Jan Bałdyga (ZPAV). Czy aby na pewno? Według badań analityków NPD Group, przez ostatnie miesiące zauważalne są kilkuprocentowe wzrosty liczby użytkowników sieci P2P, co może dowodzić, iż po pierwszym okresie boomu internetowych sklepów muzycznych, entuzjazm użytkowników zaczyna się powoli wypalać, a sytuacja wraca do przysłowiowej 'normy'.

Walka z piractwem przybiera przeróżne formy - od zakrojonych na szeroką skalę kampanii informacyjnych, uświadamiających zgubne skutki nielegalnej wymiany plików, aż do czynności prawnych skierowanych przeciwko konkretnym osobom, naruszającym prawa autorskie. Jednak wraz z tym nie idą w parze alternatywne rozwiązania, których niejednokrotnie domagają się nie tylko użytkownicy sieci P2P. Chodzi o opracowanie skutecznego modelu dystrybucji legalnych utworów muzycznych w Sieci, będącego alternatywą dla tradycyjnych zakupów wydań płytowych lub korzystania ze źródeł pirackich.

W obiegowej opinii to właśnie wysokie ceny płyt CD są głównym powodem piractwa muzycznego w Polsce – takie zdanie jest jednym z najczęściej pojawiających się w komentarzach naszych Czytelników. Spytaliśmy zatem jedną z wytwórni muzycznych o ocenę sytuacji i realne szanse na obniżenie tych cen. Oto co powiedziała nam Roma Mirek, Local Marketing Manager w BMG Poland: "Ceny płyt wykonawców polskich są niewygórowane. Biorąc pod uwagę ostatnie lata, ceny płyt były systematycznie obniżane. Album muzyczny w porównaniu z innymi dziełami artystycznego wyrazu, jest relatywnie bardzo tani. Nie w cenie płyty leży problem, tylko w ogólnie złej sytuacji finansowej Polaków, a przede wszystkim w mentalności Polaka, ktora jest dziedzictwem minionego systemu".

Pytamy zatem o alternatywę – co mogłoby przyczynić się do spadku zainteresowania nielegalną wymianą plików w sieciach P2P? "Dwie kwestie: mądre zapisy w prawie, to znaczy takie, które będa nazywać rzecz po imieniu, a co za tym idzie prawo to będzie można skutecznie egzekwować, to znaczy karać tych, którzy okradają Artystów / Wydawców. Drugim elementem jest budowanie świadomości wśród młodych ludzi, czym jest Album - to dzieło artystyczne, które powstało często ogromnym nakładem pracy wielu ludzi. Album to nie tylko wyrwane z kontekstu utwory - zwykle jeszcze w nie najlepszej jakości, ale całość materiału (którą starannie się dobiera), to zwykle osobisty tekst Artysty, to poligrafia, która nie żyje w oderwaniu od Albumu. To wszystko stanowi swoiste dzieło artystyczne i chcielibyśmy zaszczepić w ludziach szacunek do tej formy wyrazu artystycznego. To w wielu krajach się udaje. BMG od jakiegos czasu promuje hasło 'tylko oryginalne rzeczy mają swoją wartość' - bo to najprawdziwsza prawda. Oczywiście istnieje projekt legalnej sprzedaży całych Albumów, lub poszczególnych utworów przez Internet i mam nadzieję, projekt ten szybko wejdzie w życie. To umożliwi ludziom dokonywanie wyborów w granicach prawa" – podkreśla przedstawicielka BMG Poland.

Wybór w granicy prawa

Najświeższym przykładem 'wyboru w granicach prawa', o którym wspomina BMG Poland, może być decyzja organizacji Brytyjskiego Przemysłu Fonograficznego BPI (British Phonograpic Industry), która zapowiedziała w ostatnich dniach pozywanie użytkowników sieci P2P nielegalnie dystrubuujących pliki muzyczne. Istotną kwestią w tym przypadku jest fakt, iż BPI zaczeka z podjęciem kroków prawnych, aż do momentu, zapowiadanego na ten rok, uruchomienia w Europie sklepów muzycznych Apple (iTunes Music Store) oraz Roxio (Napster). Najwyraźniej BPI liczy na to, iż podejmowanie czynności prawnych nie będzie już wtedy konieczne (lub działania te nie będą masowe) – bowiem większość użytkowników Internetu mając możliwość legalnego zakupu zrezygnuje z nielegalnych źródeł pozyskiwania utworów muzycznych. Potwierdzają to doniesienia z rynku amerykańskiego (badania Pew Internet & American Life Project), gdzie psychoza strachu wywołana działaniami RIAA, w połączeniu z uruchomieniem legalnych kanałów sprzedaży muzyki spowodowała spadek piractwa muzycznego w sieciach P2P. Nie ma jednak pewności że ten trend się utrzyma. Według badań analityków NPD Group, przez ostatnie miesiące zauważalne są kilkuprocentowe wzrosty użytkowników sieci P2P, co może dowodzić, iż po pierwszym okresie boomu internetowych sklepów muzycznych, entuzjazm użytkowników zaczyna się powoli wypalać, a sytuacja wraca do przysłowiowej 'normy'. Co ciekawe, rekordzistą na skalę światową w nielegalnie dystrybuowanych plikach muzycznych jest Hong Kong (przez ostatnie 2,5 roku obrót 'zakazanymi piosenkami' sięgnął tam 130 milionów plików).

Wychodzenie naprzeciw potrzebom użytkowników proponuje także Stowarzyszenie Autorów ZAiKS (szerzej o tym w artykule "Pozwy dla Polaków: nie tylko od RIAA" - http://www.pcworld.pl/news/news.asp?id=62732 ). Alternatywę w postaci internetowych sklepów muzycznych popiera również Jan Bałdyga, koordynator grupy antypirackiej Związku Producentów Audio Video (ZPAV): "Wiadomo, iż nie sposób zatrzymać postępu technologicznego. Można jednak wykorzystać nowe technologie do tworzenia coraz doskonalszych serwisów legalnie dystrybuujących muzykę w Internecie. Będzie to możliwe wówczas, gdy powstaną warunki umożliwiające zaspokojenie praw autorów, wydawców i producentów fonograficznych. Najnowsze badania przeprowadzone wśród amerykańskich internautów wskazują, iż w zeszłym roku liczba osób korzystających z nielegalnej wymiany plików spadła o 50 %. Przyczyniły się do tego pozwy wysyłane przez RIAA, ale równie dużą rolę odegrały nowe, płatne serwisy muzyczne takie jak iTunes Music Store, Rhapsody czy Napster. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż w połowie 2004 roku iTunes i Napster rozpoczną działalność również w Europie". Uwaga! Tu dobra wiadomość dla polskich internautów: "Wiadomo nam także, że Universal Polska pracuje nad stworzeniem własnego serwisu muzycznego online" – informuje Jan Bałdyga, konkludując: "Duży wybór legalnych serwisów w Internecie wydaje się być najlepszym sposobem na ograniczenie nielegalnej wymiany plików".

Jeśli nie P2P, to co?

Postanowiliśmy sprawdzić, co do zaoferowania mają największe muzyczne sklepy internetowe i porównać je do rodzimych warunków i cen. Koszt pobrania jednego utworu w sklepie Apple - iTunes Music Store ( http://www.apple.com/itunes ) to 0,99 USD (przed zakupem możemy wysłuchać próbki każdego utworu o długości 30 sekund). Maksymalny koszt całego albumu to 9,99 USD. Podobnie rzecz ma się w MusicMatch ( http://www.musicmatch.com; pliki WMA za 0,99 USD od sztuki i 9,99 USD za album), w LiquidStore ( http://store.liquid.com ; 099 - 1,99 USD za sztukę ) i w Napsterze 2.0 firmy Roxio ( http://www.napster.com ) - jeden utwór to 0,99 USD, cały album to 9,95 USD (dostępne są 30-sekundowe próbki utworów). Ciekawym rozwiązaniem jest tu możliwość wysłuchania całych utworów przed ich zakupieniem i pobraniem. To jednak kosztuje - 9,95 USD miesięcznie. System abonamentu stosuje również EMusic ( http://www.emusic.com ) - 9,99 USD miesięcznie za możliwość pobierania nagrań w formacie MP3 ze strony serwisu. Najnowsza inicjatywa Brytyjczyków z wytwórni Warp Records, zakłada możliwość zakupu i pobierania całkowicie niezabezpieczonych przed kopiowaniem i dalszą dystrybucją plików w cenie 1,39 USD za sztukę ( więcej o tym w artykule: "Muzyka bez zabezpieczeń" - http://www.pcworld.pl/news/62844.html ).

Nie umknęła naszej uwadze również oferta internetowego serwisu muzycznego iplay.pl ( http://www.iplay.pl ). Jego zbiory muzyczne (prawie 4700 utworów) podzielone są na 4 kategorie: A - koszt: 12 groszy netto, B - koszt: 9 groszy netto, C - koszt: 6 groszy netto, D - darmowe. Po zarejestrowaniu się na stronie, zasilamy swoje konto poprzez wysłanie odpowiedniego SMS-a. Niestety, serwis iplay.pl umożliwia jedynie odsłuchiwanie wybranych utworów (podobnie w zachodnim serwisie Rhapsody: http://www.listen.com za 9,95 USD miesięcznie) - nie jest możliwe ich pobieranie (za każdym odsłuchaniem utworu, stan naszego konta zmniejsza się o odpowiednią mikropłatność). Podsumowując, nie wygląda to tak różowo jak nam się wydaje - ceny w już istniejących na zachodzie sklepach muzycznych wydają się nadal wysokie jak na polskie realia, a rodzima oferta komercyjna dopiero raczkuje co również znacznie odsuwa w czasie wizję pozbycia się problemu nielegalnej wymiany plików poprzez sieci P2P.

Swój punkt widzenia na tą sprawę oraz sposób na zahamowanie piractwa muzycznego przedstawił nam także mecenas Jerzy Skrzypowski z kancelarii prawnej Skrzypowski & Tynel: "Jeżeli problem piractwa w tej dziedzinie nie zostanie szybko rozwiązany, może okazać się, że produkcja nagrań nie ma żadnego sensu, gdyż nigdy nie zwrócą się nakłady na produkcję nagrań, w sytuacji gdy każdy będzie mógł przy pomocy Internetu nieodpłatnie uzyskać chronione prawem najnowsze produkcje muzyczne przy wykorzystaniu technologii MP3, w sieciach P2P albo w inny sposób. Jak wiadomo problem z udostępnianiem w Internecie plików muzycznych w formacie MP3 bierze się z łatwości, z jaką można przekształcić dowolne nagranie muzyczne do postaci stosunkowo małego pliku cyfrowego, bez zauważalnego spadku jakości nagrania. W sieci można znaleźć bez trudu bezpłatne oprogramowanie służące do przekształcenia nagrań np. z płyty CD do postaci zapisanej w skompresowanej postaci – plików MP3. Ponadto w sieci można znaleźć bezpłatne programy do odtwarzania muzyki zapisanej w tej postaci. Bez trudności można też nabyć, coraz tańsze, urządzenia elektroniczne - odtwarzacze plików zapisanych w formacie MP3. Dwunastokrotna kompresja, bez zauważalnej utraty jakości nagrania, powoduje, że dowolny utwór muzyczny może mieć objętość 2 –5 MB, a tym samym nadaje się do wysłania pocztą elektroniczną, albo do udostępnienia w sieci P2P. Producenci muzyczni, czy im się to podoba czy też nie, muszą przyjąć do wiadomości zaistnienie tej sytuacji i muszą rozwiązać problem – jak nie stracić środków zainwestowanych w produkcje muzyczne".

Po raz kolejny pojawia się propozycja 'wyboru w granicach prawa': "Myślę, że jedyna droga do rozwiązania tego problemu wiedzie poprzez równoczesne udostępnianie przez producentów nagrań, wraz z dotychczasowymi – 'typowymi' produktami – płyta CD i kaseta magnetofonowa, również produktu w postaci plików MP3. Utwory muzyczne udostępniane przez ich producenta w postaci plików MP3 - do pobrania z serwera producenta – muszą być wielokrotnie tańsze od płyty albo kasety audio. Co więcej, ten kto zdecyduje się na zakup plików MP3 od producenta powinien mieć możliwość np. odpowiednio tańszego nabycia produktu w postaci fizycznej – kompaktu albo kasety, jak również do innych 'przywilejów' zachęcających do zakupu plików od producenta, a nie pobrania ich z innych źródeł (np. możliwość otrzymania odtwarzacza MP3, po kolejnym zakupie 'legalnych plików', albo możliwość taniej 'subskrybcji' nowych nagrań w formacie MP3, niezwłocznie po ich opublikowaniu przez producenta, itp.). Metoda zwalczania przez RIAA kolejnych zidentyfikowanych dużych naruszycieli – w rodzaju Napster’a, a następnie dostawców plików w systemie P2P, nie doprowadzi w moim przekonaniu do zamierzonych rezultatów. Jest to jedynie kruszenie wierzchołka góry lodowej. Dlatego ciekawa wydaje się inicjatywa pod nazwą CRF (Content Reference Forum) kilku dużych firm amerykańskich (m.in. Macrovision, Microsoft i Universal Music Group), która ma doprowadzić do stworzenia standardu do tworzenia 'inteligentnych' plików zawierających utwory muzyczne albo multimedialne. W założeniu twórców forum pliki zawierałyby odpowiednie 'znaki wodne', umożliwiłoby to kontrolę obrotu takimi plikami przez właścicieli praw autorskich i pobieranie opłat. Może to jest właściwa droga do rozwiązania problemu, a może trzeba powiązać tę metodę z innymi, wspomnianymi powyżej?" – zastanawia się Jerzy Skrzypowski.


Zobacz również