Precedens w interesie udziałowców

10 byłych dyrektorów WorldCom, największego bankruta w historii, zgodziło się zapłacić 18 mln USD z własnych pieniędzy aby zaspokoić jeden ze zbiorowych pozwów. To precedens w relacjach między udziałowcami a kierownictwem firmy.

To precedens - dotychczas straty inwestorów zawsze pokrywano z ubezpieczenia, a nie majątku zarządzających, ale i sytuacja po aferach WorldCom czy Enronu także się zmieniła. Na rzecz powodów skupionych wokół Powszechnego Funduszu Emerytalnego Stanu Nowy Jork zasądzono 54 mln USD, z czego 36 mln wypłaca firma ubezpieczeniowa, a resztę -właśnie byli dyrektorzy WorldCom. Fundusz po bankructwie WorldCom w lipcu 2002 roku stracił na inwestycjach w tę firmę ok. 300 mln USD (całość strat wszystkich udziałowców i obligatariuszy sięga 200 mld USD).

Udziałowcy na przestrzeni ostatnich kilku lat przeżywali głęboką frustrację, kiedy dyrektorzy i menedżerowie doprowadzający w wyniku nielegalnych praktyk księgowych firmy do plajty, unikali finansowej odpowiedzialności. Firmy, których kierownictwo oskarżone było o stosowanie nielegalnych praktyk zwykle opłaca bowiem wyroki zasądzone przeciw niemu. Sami dyrektorzy w zasadzie nigdy nie odpowiadali własnym majątkiem, ponieważ pokrywało to ubezpieczenie.

Nic dziwnego że inwestorzy przyjęli ciepło ogłoszony wyrok. "Stan Nowy Jork dokonał wielkiej rzeczy dla wszystkich udziałowców" - powiedział w rozmowie z NY Times Greg Taxin, szef Glass Lewis, firmy w San Francisco doradzającej instytucjonalnym inwestorom. "To może być pierwszy z ważnych kroków w kierunku zapewnienia wypełniania obowiązków lojalności i uczciwości względem akcjonariuszy przez kierownictwo. To zarazem powinno przynieść otrzeźwienie dla wielu zarządów w całym kraju".

Według prawników zaangażowanych w sprawę, pozywający od początku domagali, aby część wypłaty pochodziła z majątków byłych dyrektorów. Zasądzone kwoty różnią się w przypadku poszczególnych osób, mają stanowić 20% średniej pensji netto (podstawy, bez dodatków). Wśród płacących jest m.in. były sekretarz ds. wojska za prezydenta Cartera, Clifford L. Alexander, oraz spadkobiercy zmarłego w 2003 roku Johna W. Sidgmore'a. Dwóch dyrektorów układa się jeszcze co do kwoty z powodami, a założyciel i były szef - Bernard Ebbers odpowie w późniejszym terminie, bowiem przygotowuje się do swojej sprawy karnej w sądzie na Manhattanie.


Zobacz również