Premiery SF na które czekamy: film "Neuromancer"

Cyberpunk, hakerzy, rzeczywistość wirtualna i interakcje człowieka z maszynami to tematy mocno już wyeksploatowane przez filmowców. Czy ekranizacja "Neuromancera" Williama Gibsona - wielokrotnie nagradzanej, docenionej tak przez krytyków, jak i czytelników powieści science-fiction - wniesie coś nowego do światowej kinematografii SF?

"Neuromancer" to historia hakera Case'a. Ów "kowboj cyberprzetrzeni" trudni się kradzieżą informacji z korporacyjnych baz danych. Po jednym ze zleceń podejmuje ryzykowną decyzję - okrada zleceniodawcę. Spotyka go za to surowa kara - jego system nerwowy zostaje okaleczony, wskutek czego Case nie może łączyć się z siecią. Haker bezskutecznie poszukuje lekarstwa, aż wreszcie pomocną dłoń wyciąga do niego tajemnicza grupa osób, kierująca się jeszcze bardziej sekretnymi motywacjami.

Mimo, że od wydania powieści mija w tym roku już 26 lat, wizjonerstwo Gibsona nie przestaje zadziwiać. Pisarz zaprezentował w książce koncepcję światowej sieci milionów połączonych ze sobą komputerów (model sieci informatycznej World Wide Web sformułował pięć lat po wydaniu książki Tim Berners Lee); wprowadził pojęcia cybeprzestrzeni i rzeczywistości wirtualnej; przewidział też umasowienie nowoczesnych technologii informatycznych.

Stary dobry cyberpunk

Wcześniej w roli reżysera "Neuromancera" media obsadzały niejakiego Josepha Kahna. Informacje te wydają się już nieaktualne. Jak podaje serwis scifiwire.com, zadania adaptacji dzieła Gibsona na potrzeby filmu podjął się Vincenzo Natali - reżyser słynnego thrillera SF "Cube" oraz wchodzącego wkrótce na ekrany polskich kin obrazu "Istota" ("Splice").

Problem w tym, że erę popularności cyberpunka, hakerów i cybeprzestrzeni w kinie mamy już raczej za sobą. Hollywood niejako zachłysnęło się tą tematyką w latach 90. XX wieku, czego przykładem są takie filmy jak "Johny Mnemonic" (na podstawie prozy Gibsona zresztą) czy "Matrix".

Można więc postawić pytanie, czy ekranizacja "Neuromancera" nie przychodzi zbyt późno. Natali przekonuje jednak, że właśnie teraz nadszedł odpowiedni na to moment. "Niektórzy twierdzą, że nie można teraz zrobić 'Neuromancera', bo 'Matrix' i inne filmy zapożyczyły bardzo dużo z tej książki" - mówi Natali, cytowany przez scifiwire.com. Jego zdaniem, w dziele Gibsona pojawia się tyle specyficznych wątków, że dopiero po obejrzeniu Matriksa można je właściwie i w pełni zrozumieć.

Kwestia obsady głównych ról w ekranizacji powieści to na razie plotki i niepotwierdzone doniesienia. Wg niektórych źródeł w rolę Case'a miałby się wcielić Hayden Christensen (Anakin Skywalker w dwóch częściach sagi "Gwiezdne Wojny" - "Atak klonów" i "Zemsta Sithów").


Zobacz również