Prezydent podpisał ustawę ochraniającą polską cyberprzestrzeń

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o stanie wojennym, która ma ochraniać naszą cyberprzestrzeń. O ile jednak inicjatywa ta jest słuszna, o tyle jej wykonanie oraz tempo prac budzą szereg wątpliwości...

Co to jest cyberprzestrzeń?

Cyberprzestrzeń to "przestrzeń wytwarzania i wymiany informacji tworzona przez systemy teleinformatyczne".

Właśnie taka definicja cyberprzestrzeni pojawiła się w podpisanej dzisiaj przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego (projekt zmian w prawie dotyczący cyberbezpieczeństwa powstał w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego) ustawie z dnia 30 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw.

"To potrzebna ustawa, na którą czeka nie tylko polski system obrony, system bezpieczeństwa, obrony przed zagrożeniami, ale też system NATO-wski." - powiedział Prezydent Bronisław Komorowski.

Dzięki nowelizacji Prezydent będzie mógł wprowadzić na wniosek Rady Ministrów jeden z trzech stanów nadzwyczajnych (stanu wojennego, wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej) na części albo na całym terytorium państwa.

W art.2 nowelizacji czytamy:

"W sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych, Rada Ministrów może podjąć uchwałę o skierowaniu do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego".

Łyżka dziegciu

O ile inicjatywa Prezydenta jest jak najbardziej potrzebna, o tyle jednak jej wykonanie budzi sporo kontrowersji.

Zdaniem szefa BBN Stanisława Kozieja celem nowelizacji ustawy o stanie wojennym było "wprowadzenie do obrotu prawnego pojęcia cyberprzestrzeni".

I właśnie o tę definicję tutaj między innymi chodzi. Zdaniem części ekspertów sejmowych jest ona bowiem szalenie nieprecyzyjna i ogólnikowa, dzięki czemu można pod nią podciągnąć praktycznie każdy system teleinformatyczny.

Jak wcześniej wspomnieliśmy, "szczególne zagrożenie", o którym mowa w przytoczonym wcześniej art. 2 nowelizacji, będzie określane w razie konieczności przez Radę Ministrów. Jak więc ona ma dobrze wykonać swoje zadanie skoro w polskim prawie nie występuje precyzyjna definicja cyberprzestrzeni? I co to w ogóle oznacza "szczególne zagrożenie"?

Czego więc możemy oczekiwać? Tego, że w Polsce można wprowadzić stan wojenny na podstawie pojęcia "szczególnego zagrożenia", które przecież nie zostało zdefiniowane.

Strasznie się komuś spieszyło...

Na uwagę zasługuje również szybkość wprowadzenia nowelizacji. Jej projekt wpłynął bowiem do Sejmu w dniu 10 czerwca tego roku. Warto więc sobie zadać pytanie, czy coś nam takiego grozi, że uchwalenie ustawy musiało się odbyć w tak ekspresowym tempie?

Wydaje się, że odpowiedzią na to pytanie jest szybko zbliżający się termin kolejnych wyborów parlamentarnych…


Zobacz również