Profesjonalne kamery DV

Obraz rejestrowany cyfrowo ze wszystkimi wspaniałymi efektami nie jest już zarezerwowany wyłącznie dla George'a Lukasa. DIGIT w zbliżeniu pokazuje najnowsze kamery cyfrowe klasy profesjonalnej.

Obraz rejestrowany cyfrowo ze wszystkimi wspaniałymi efektami nie jest już zarezerwowany wyłącznie dla George'a Lukasa. DIGIT w zbliżeniu pokazuje najnowsze kamery cyfrowe klasy profesjonalnej.

Kiedy George Lukas ogłosił, że "Gwiezdne wojny: Epizod II - Atak klonów" będą kręcone wyłącznie kamerami cyfrowymi, filmowy światek zaczął poważnie traktować sprzęt cyfrowy. Dziś wprawdzie mało kto może sobie pozwolić na zmodyfikowaną przez Panasonica kamerę Sony HDW0F900, jakiej używał Lucas, ale też mało kto potrzebuje obrazu w standardzie 1920 x 1080 pikseli 24P HD, przeznaczonym do dystrybucji kinowej (choć to może się zmienić już wkrótce - zobacz "Przyszłość w zbliżeniu"). Powszechnie dostępne kamery cyfrowe klasy profesjonalnej mogą za to zapewnić jakość, jakiej na co dzień potrzeba w większości zastosowań.

W zbliżeniu

W zbliżeniu

Oczywiście możesz spotkać snobów, którzy kiedyś otarli się o telewizję i Betacam i którzy powiedzą ci to, co sami usłyszeli pięć lat temu - że format cyfrowy nadaje się do kręcenia wesel. Prawda jest jednak taka: format DV (digital wideo) oferuje odpowiednią jakość w większości zastosowań profesjonalnych, włączając w to emisję telewizyjną. Ma on swoje ograniczenia, choć wiele z nich to problem samych urządzeń, a nie technologii. Jeśli jednak wiesz, jak w nim pracować, osiągniesz efekty, które będą wyglądać jak to, co kręci się kamerami od dwóch do pięciu razy droższymi od całego twojego zestawu.

Zdefiniowanie różnicy między konsumenckimi a profesjonalnymi kamerami DV może okazać się trudne: pomiędzy kamerą kupioną w Media Markt za 2000 zł a szerokokątną, emisyjną kamerą za 20 000 zł (nie licząc obiektywu) jest przecież wiele etapów pośrednich. Obiegowa opinia podpowiada, że urządzenie profesjonalne to kamera klasy emisyjnej, w której recorder Betacam został zastąpiony przez deck typu DV lub DVCAM. Takie podejście wymusza przyjęcie także pozostałych kryteriów, wynikających z samego założenia, a więc: wykorzystanie trzech 2/3-calowych przetworników CCD oraz standardowych mocowań obiektywów i wizjerów, co umożliwia zastosowanie zróżnicowanego osprzętu; możliwość pracy w pełnym trybie manualnym, wejścia audio XLR i inne.

Oczywiście, wszystkie te rozwiązania są dostępne w formacie DV, ale nie wszystkie są niezbędne albo nawet potrzebne. Cała gama cyfrowych kamer DV jest na tyle szeroka, że pozwala użytkownikom zrezygnować z niektórych spośród wymienionych funkcji po to, aby np. zmniejszyć wagę albo cenę urządzenia, jeśli jej przewidywany sposób użycia zakłada - dajmy na to - wykorzystanie tylko jednego obiektywu lub dźwięku o przeciętnej jakości.

#Procedura testów#
Wszystkie kamery testowaliśmy w studiu i w plenerze. W studiu montowaliśmy je do głowicy Vision 3 i statywu firmy Vinten, który ma wymienny mechanizm sprężynowy, co pozwala na dostosowanie do różnych obciążeń i który pasuje do wszystkich opisywanych urządzeń. Tego samego statywu używaliśmy także w plenerze, gdzie filmowaliśmy również z ręki i z ramienia. I w studiu, i na zewnątrz kręciliśmy ujęcia z różnymi rodzajami ruchu, z zoomem i bez, przy świetle naturalnym i sztucznym. Zwracaliśmy szczególną uwagę na odwzorowanie kolorów skóry i powstawanie zakłóceń wywoływanych przez ruch. Braliśmy także pod uwagę subiektywne wrażenia, takie jak ergonomia obsługi, na co składało się rozmieszczenie przycisków i innych elementów kontrolnych oraz wygoda przy zdjęciach z ręki i z ramienia. W studiu badaliśmy także efekt chroma-keying. Na obiektyw nakładaliśmy pierścień LiteRing firmy Reflecmedia i nagrywaliśmy ujęcie na wprost ekranu ChromaFlex, który absorbuje światło rozproszone, a odbija ukierunkowane. Z tych zdjęć w Adobe Premiere 6.5 na sprzęcie DV Storm firmy Canopus wraz z plug-inami i w Discreet Combustion 2 tworzony był matowy zielony obraz. Bardziej matowy obraz świadczył o lepszej jakości obrazu.

Jedyną cechą, w której nie można zgodzić się na jakikolwiek kompromis, jest liczba elementów CCD. Trzy matryce to faktyczna granica pomiędzy sprzętem profesjonalnym i amatorskim; kamery z jedną trzeba zaliczyć do klasy konsumenckiej. Pojedynczy piksel wykrywa w tym przypadku intensywność tylko jednego koloru. Kamery trójelementowe mają oddzielną matrycę CCD do kolorów czerwonego, zielonego i niebieskiego, które łączą tworząc każdą klatkę. W kamerach jednoelementowych CCD zbudowane jest jak mozaika z czerwonego, zielonego i niebieskiego, a klatka powstaje w wyniku interpolacji brakujących informacji. I chociaż urządzenia z jedną matrycą mogą mieć bardzo wysoką rozdzielczość, co niweluje niedokładności procesu interpolacji i sprawdza się przy robieniu cyfrowych fotografii, to kamera z potrójnym CCD i tak daje lepszą jakość.

Oczywiście, liczy się nie tylko liczba matryc, ale także ich wielkość, i to zarówno fizyczne wymiary, jak i rozdzielczość oraz kształt. Większość modeli w tym zestawieniu dysponuje sensorami o przekątnej 1/2 lub 1/3 cala, a dwa mniejsze modele - 1/4 i 0,21 cala. Choć nie są one tak silne jak matryce o wielkości 2/3 cala, jakie spotyka się w pełnowymiarowych kamerach emisyjnych, to okazują się doskonałe do materiałów z przeznaczeniem na taśmę cyfrową i zapewniają obraz o jakości odpowiedniej w większości zastosowań telewizyjnych. Równie ważna jest rozdzielczość: 400 000 pikseli to absolutne minimum, ale - jak zwykle - im więcej, tym lepiej. Matryce kamer o bardzo wysokiej rozdzielczości, takich jak Sony PDX10, nie będą wcale lepsze, gdy trzeba zarejestrować standardowy obraz o proporcjach boków 4:3. Za to obraz panoramiczny 16:9 można na nich nagrywać bez najmniejszych strat jakości.


Zobacz również