Project: Snowblind

Choć kolejne lata mijają, ludzkość wciąż wikła się w krwawe konflikty. Gdy na Dalekim Wschodzie wybucha poważna wojna domowa, do akcji muszą wkroczyć międzynarodowe siły pokojowe

Choć kolejne lata mijają, ludzkość wciąż wikła się w krwawe konflikty. Gdy na Dalekim Wschodzie wybucha poważna wojna domowa, do akcji muszą wkroczyć międzynarodowe siły pokojowe

Rok 2065 nie różnił się specjalnie od poprzednich. Kolejna wojna. Tym razem padło na Hongkong. Wojska rządowe zostały zaatakowane przez reżim wojskowy każący nazywać się Republiką. Ha! Kolesie wiedzą co to ironia. Co gorsza, wrogowie demokracji szybko zmietli swoich przeciwników. Jedyną szansą na przywrócenie pokoju jest wysłanie nas - międzynarodowego korpusu pokojowego.

Dzień, w którym umarłem

W trakcie kulminacyjnej sceny jeden z aktorów musiał skoczyć do WC

W trakcie kulminacyjnej sceny jeden z aktorów musiał skoczyć do WC

Pamiętasz Alfreda Hitchcocka? O tej historii powiedzieliby pewnie, że zaczyna się właśnie w jego stylu: od trzęsienia ziemi. Właściwie nic nie zapowiadało tragedii. Gdy lądowaliśmy w bazie, właśnie dobiegał końca piękny, słoneczny dzień nad stolicą. Sierżant, który wyszedł nas powitać niczym nie różnił się od przeciętnego sierżanta. Niewielki i krzykliwy. Zanim jednak zdążył się nagadać, rozpętało się piekło... Helikoptery Republiki pojawiły się znikąd, natychmiast rozpoczynając ostrzał rakietowy świątyni, w której się znajdowaliśmy. Pod osłoną ognia przeciwnik zaczął wyładowywać swoich żołnierzy. Szybko rozgorzała walka. Choć mieli nad nami przewagę liczebną, to powszechnie wiadomo, że skośni nie potrafią strzelać. Padali jeden za drugim, aż wreszcie oczyściliśmy cały plac.

Misiek, ty się trochę bardziej rzucaj!

Misiek, ty się trochę bardziej rzucaj!

Nie było jednak czasu na odpoczynek - po drugiej stronie świątyni wciąż trwała walka. Gdy dobiegłem na miejsce, niewielki placyk zalewała właśnie kolejna fala wrogów. Dopadłem stojącego przy schodach ciężkiego karabinu i rozpocząłem kanonadę. Nie pamiętam nawet co się dokładnie działo, widziałem jedynie kolejnych ludzi padających pod gradem pocisków. Prawdziwe piekło w tym boskim miejscu. W pewnym momencie usłyszałem rytmiczny huk nad głową. Helikopter! Uskoczyłem w ostatniej chwili kątm oka dostrzegając, jak miejsce, w którym stałem, rozrywa eksplozja. Chwilę potrwało nim się pozbieraliśmy, ale śmigłowiec nie dostał już szansy na kolejny atak. Salwa całego oddziału ściągnęła go na ziemię. Maszyna roztrzaskała się wśród jęku rozrywanego metalu.

Cisza, jaka potem zaległa, aż świszczała w uszach. Ktoś wzniósł okrzyk radości i cała reszta poszła w jego ślady. Radość trwała krótko, gdy nad placem przemknął cień, od którego oderwał się niewielki ładunek... Bombowiec! W pierwszym odruchu chciałem biec. Wtedy zobaczyłem rannego Dave'a. Rzuciłem się ku niemu. I była to ostatnia fatalna decyzja, jaką podjąłem w życiu. Bomba wybuchła, w momencie gdy chwytałem Dave'a.

Tylko jeden krok do nieba

Niestety, nie dane mi było umrzeć. Jeszcze nie teraz. Właściwie można powiedzieć, że wyciągnęli mnie z grobu. Przy wskrzeszaniu zaaplikowali mi dziesiątki implantów. Od tej pory mogłem widzieć przez ściany, wytwarzać wokół siebie tarczę balistyczną czy stawać się niewidzialnym. Śmierć to chyba niewielka cena za takie gadżety. Zresztą, to czy żyłem, czy nie, nie miało wielkiego znaczenia. Wojna wciąż trwała i ktoś ją musiał szybko zakończyć. Na ulicach ginęli ludzie, a my byliśmy po to, by temu zapobiec. Na pierwszą misję po zmartwychwstaniu nie czekałem długo. Wraz z trzema innymi drużynami ruszyliśmy na patrol. Trzeba było pokazać tym dzikusom, kto jest prawdziwym żołnierzem.

Uniwersalny żołnierz

Strzelanina toczy się w całym mieście, a ten śpi

Strzelanina toczy się w całym mieście, a ten śpi

Podczas walk w mieście najlepiej uwidacznia się przewaga strony, która jest lepiej wyposażona i wyszkolona. My mieliśmy oba atuty. Standardowe uzbrojenie wojaka sił międzynarodowych stanowił wytłumiony pistolet, karabinek szturmowy z granatnikiem (coś jak niegdysiejsze M16 z podczepionym M203), granaty oraz wyrzutnia elektronicznych wytrychów. Za pomocą tych ostatnich można włamywać się do licznych terminali komputerowych. Zabawka, której używali zmartwychwstali preferujący cichą robotę w stylu tłumik i niewidzialność. Ja zawsze wolałem ostrą akcję. Niezła siła rażenia karabinka, w połączeniu z osłonną tarczą balistyczną, pozwalała nieźle poszaleć. Karabinek to moja ulubiona broń, ale oczywiście przeszkolenie żołnierza sił pokojowych obejmowało znacznie więcej. Karabiny snajperskie, shotguny, wyrzutnie rakiet, miotacze EMP oraz wszelkie rodzaje granatów nie były dla mnie niczym obcym. Natomiast to, czego musiałem się nauczyć, to korzystanie z moich nowych zdolności. Ich umiejętne używanie stanowiło kluczowy element przewagi nad zwykłymi ludźmi. Trzeba tylko pamiętać, że dopalacze szybko wysysają zasoby energii. Szczęśliwie ci idioci z Republiki pozostawili w swoich bazach mnóstwo akumulatorów, którymi mogłem się podładować.

Zabójczy widok

Odchodząc nieco od tematu wojny chciałbym opowiedzieć krótko o samym Hongkongu. Nie sposób przejść obok jego piękna obojętnie.

Trening przed kolejną paradą w Moskwie. Śmigłowiec po lewej nie trzyma szyku i zaraz pilota na Syberię ześlą...

Trening przed kolejną paradą w Moskwie. Śmigłowiec po lewej nie trzyma szyku i zaraz pilota na Syberię ześlą...

Największe wrażenie zrobiły na mnie przecudne świątynie, które zachowały się w stanie nienaruszonym przez stulecia. Zachwycać mogła również architektura miasta, z szerokimi arteriami, pełnymi świecących neonów. Jak okiem sięgnąć ku niebu pięły się ogromne drapacze chmur. Choć do Japonii był stąd kawałek drogi, to nie sposób było nie zauważyć pewnego podobieństwa architektonicznego. Do tego te niesamowicie wyglądające zachody słońca. Jak mówił świętej pamięci kapitan Hunter: nawet w krainie Wschodzącego Słońca najpiękniejsze są jego zachody. Przed tą przeklętą wojną to musiał być prawdziwy raj na ziemi.

Demony wojny

Żołnierze Republiki stanowili ogromny kontrast dla tego piękna. Oni wzbudzali strach samym wyglądem. Szczelnie zamknięci w swoich ponurych uniformach, z przerażającymi, świecącymi na czerwono oczami. Równie potwornie wyglądały ich machiny bojowe, wielkie czołgi oraz maszyny kroczące, przypominające mechy. Prawdziwa armia zagłady. Dodatkowo obraz wojny zdawał się sprzyjać ich wizerunkowi. Zniszczone budynki nocnego miasta, mrugające neony odbijające się w kałużach, czy strugi niemal nieustannie padającego deszczu dopełniały tę mroczną wizję. Ulice zagracały wraki samochodów, niedbale porzuconych przez uciekających mieszkańców.

Do tego wszystkiego doliczyć trzeba jeszcze muzykę, która zdawała się grać gdzieś w mojej głowie. Dynamiczna, choć budząca pewien niepokój, wytwarzała we mnie uczucie niepewności przy każdym kolejnym kroku. Perfekcyjnie komponowała się z ciężką atmosferą krwawej wojny. Przez tą cholerną śmierć, człowiekowi może się naprawdę w głowie namieszać.

Sztuka walki

Przeciwnicy zawsze kłaniają się przed Nathanem

Przeciwnicy zawsze kłaniają się przed Nathanem

W miarę toczonych działań wojennych stopniowo spychaliśmy Republikanów do coraz głębszej defensywy. Ich groźny wygląd był w znacznej mierze mylący. Większość otrzymala bowiem marne wyszkolenie bojowe. Od czasu do czasu chowali się za przeszkodami, jednak był to szczyt ich możliwości. Wiele do życzenia pozostawiała też spostrzegawczość żołnierzy Republiki. Potrafili nie zauważyć mnie, gdy stałem na odsłoniętym terenie sto metrów od nich. Gdy zaś zastrzeliłem jednego ze snajperki, reszta zamiast szukać źródła zagrożenia, podchodziła do martwego delikwenta, jakby chcieli sprawdzić, czy przypadkiem nie dostał zawału serca. To żółtodzioby nie żołnierze! Nie dziwię się zatem, że choć byliśmy mniej liczni bez większych problemów wygraliśmy bitwę o Hongkong. Wojna trwa jednak nadal.

Spojrzenie z dystansu

Bliskie spotkanietrzeciego stopnia

Bliskie spotkanietrzeciego stopnia

Project: Snowblind powala dbałością o szczegóły. Doskonała historia, opowiedziana została w atrakcyjny sposób. Przyzwoita grafika i ładne animacje dobrze komponują się z oprawą dźwiękową, budując świetny klimat ogarniętego wojną Hongkongu.

Najmocniejszą stroną Project: Snowblind jest jednak dynamiczna rozgrywka, która wręcz przykuwa do zabawy.

We znaki daje się tu syndrom kolejnych drzwi. Niby już musisz kończyć, ale grasz jeszcze chwilę, mówiąc sobie: Jeszcze tylko sprawdzę, co jest za tymi drzwiami, za najbliższym rogiem, czy w kolejnym etapie.

Wciągająca rozgrywka pozwala przeboleć nawet konsolową naleciałość - zapis gry ograniczony do wyznaczonych miejsc. Śmierć i konieczność loada nie zniechęcają do zabawy, a raczej mobilizują. Właściwie jedynym niesmakiem pozostaje niezbyt wysoki poziom sztucznej inteligencji przeciwników.

Mimo to gra w Project: Snowblind sprawia ogromną przyjemność. Fani cyberpunkowych klimatów mogą dodać do ostatecznej oceny jeszcze kilka procent.

Cyberpunk

Cyberpunk jest nurtem w literaturze, filmie oraz grafice znajdującym również swoje odbicie w sposobie i stylu życia. Wyrósł na podłożu fascynacji techniką, ale dostrzega również zagrożenia i wynaturzenia jakie ta ze sobą niesie. Za ojca nurtu uznaje się Williama Gibsona, autora powieści Neuromancer. Charakterystyczną cechą stylu Cyberpunk są mroczne wizje przyszłości i epatowanie wszechobecną techniką, połączoną z życiem ludzkim do tego stopnia, że człowiek staje się na poły maszyną.

3 grosze

Wszczepy zdobywane przez bohatera istotnie uatrakcyjniają rozgrywkę. Szkoda, że jest ich tylko pięć. W polskim Chromie implantów było więcej. Delanov

Dawno nie było dobrej gry w klimacie cyberpunk. Project: Snowblind wciągnął mnie niezłą fabułą i dynamiczną akcją. Proszę o więcej takich tytułów. Leviathan

Gra urzekła mnie wciągającą fabułą i prawdziwie wojennym klimatem. Choć wszystko dzieje się w przyszłości, równie dobrze można wyobrazić sobie podobną sytuację dziś. Dynamika akcji jest po prostu niesamowita. Songo

Hongkong

Wyspę Hongkong zajęli Brytyjczycy w roku 1841, proklamując utworzenie kolonii koronnej. W latach 1941-1945 obszar Hongkongu zaanektowali Japończycy. Po zakończeniu II wojny światowej kolonia powróciła pod kontrolę Brytyjczyków. Komunistyczny rząd Chin zgłosił swoje pretensje do Hongkongu na forum ONZ. W wyniku rokowań podpisano układ, zgodnie z którym w 1997 Brytyjczycy oddali wyspę Chińczykom. W roku 2065 Republika chce siłą zająć Hongkong. Losy tej wojny odczujesz na własnej skórze w grze Project: Snowblind.

Project: Snowblind

Producent: Crystal Dynamics

Polski wydawca: Cenega

Cena: 99,90 zł

Wymagania: CPU 1,5 GHz, 256 MB RAM, Grafika 64 MB

Minusy: słabe AI, zapis gry ograniczony do wyznaczonych miejsc

Plusy: atmosfera wojny, design leveli, efekty graficzne, wciągająca


Zobacz również