Prom kosmiczny w kawałkach - część danych na HDD ocalała

1 lutego 2003 roku miała miejsce katastrofa promu kosmicznego Columbia, w której zginęło siedem osób. Choć olbrzymie ciśnienie i wysoka temperatura w momencie wejścia statku w atmosferę rozerwały go na strzępy, właśnie udało się odzyskać część danych zgromadzonych na dysku komputera pokładowego.

Powszechnie wiadomo, że komputery stosowane w kosmosie muszą być przede wszystkim niewrażliwe na promieniowanie kosmiczne, czyli... stare (patrz też: "Detektor promieni kosmicznych w każdym procesorze Intela?"). Mimo to dysk w promie kosmicznym zadziwia: HDD marki Seagate miał zaledwie 400 MB pojemności.

Odzyskiwaniem danych zajęła się firma Ontrack. Udało się zrekonstruować informacje zebrane w eksperymencie dotyczącym przepływu ksenonu w warunkach mikrograwitacji. Wyniki, które dotychczas uznawano za bezpowrotnie utracone, opublikowano w czasopiśmie Physical Review.

Ze względu na cięcia budżetowe w NASA, eksperyment nieprędko mógłby zostać powtórzony. Co prawda część rezultatów badań przesłano na Ziemię, gdy prom jeszcze znajdował się na orbicie, ale ze względu na ograniczoną szerokość pasma nie udało się tego uczynić z wszytkimi zebranymi informacjami.


Zobacz również