Przedstawiciele Microsoftu bronią...Microsoftu?

Trzy amerykańskie ośrodki naukowe poprosiły Komisję Europejską o zgodę na i zabranie głosu na rozprawie apelacyjnej dotyczącej monopolistycznych działań koncernu Microsoft. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w skład dyrekcji jednego z nich wchodzi przedstawiciel firmy z Redmond.

W zeszłym roku, Komisja Europejska orzekła, że sprzedając wraz z systemem operacyjnym Windows XP aplikację Media Player, Microsoft stosuje praktyki monopolistycznie i pozbawia użytkowników możliwości wyboru. Koncern zastosował się do zaleceń organu Unii (pisaliśmy o tym między innymi w tekście Microsoft uległy jak baranek), jednocześnie składając apelację. Trzy tzw. "think-tanki" (pozarządowe, badawcze organizacje non-profit, teoretycznie niezależne) - the International Property Institute, the Progress and Freedom Foundation i Intitute for Policy Innovation wystąpiły do Komisji o zgodę na zaprezentowanie argumentów wspierających Microsoft.

Przeciwnicy zgody na wystąpienie trzech organizacji badawczych argumentują, że w skład dyrekcji International Property Institute wchodzi Marshall C. Phelps, jeden z wiceprezesów giganta z Redmond, odpowiadający między innymi za ochronę własności intelektualnej firmy. Na liście doradców instytutu znajduje się także Susan Mann, menedżer Microsoftu ds. kontaktów z agencjami rządowymi. To umożliwia przeciwnikom koncernu poddawać pod wątpliwość obiektywizm organizacji. Twierdzą oni również, że działania instytutów tylko rozciągną rozprawę w czasie i przysporzą tylko dodatkowej, bezsensownej pracy.

Przedstawiciele "think-tanków" twierdzą natomiast, że mają pełne prawo wystąpić przed Komisją, gdyż werdykt podtrzymujący poprzednie orzeczenie wpłynąć może na podejście do ochrony własności na całym świecie. One zaś działają na polu ochrony patentowej i przeciwdziałania regulacjom rządowym. Trzeba zauważyć, że według obowiązującego prawa, głos zabrać mogą wszystkie strony, na których działalność może wpłynąć orzeczenie Komisji.


Zobacz również