Przefarbowany komputer

Pecet trafia do salonu, ma zastąpić DVD, wieżę audio, a nawet... sam siebie. Producenci maszyn typu Media Center dwoją się i troją, aby stworzyć iluzję, że to, co sprzedają, nie ma nic wspólnego z typowym komputerem.

Pecet trafia do salonu, ma zastąpić DVD, wieżę audio, a nawet... sam siebie. Producenci maszyn typu Media Center dwoją się i troją, aby stworzyć iluzję, że to, co sprzedają, nie ma nic wspólnego z typowym komputerem.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy miałem okazję wybrać się na dwie bardzo istotne dla branży komputerowej imprezy targowe. Pierwsza z nich to odbywające się dwa razy do roku forum technologiczne Intela - IDF Fall 2005. Relację z tej imprezy można przeczytać w dziale "Aktualności". Impreza, jak zwykle bardzo ciekawa, koncentrowała się na jednej z głównych dziedzin, którą zajmuje się Intel, na mikroprocesorach. Nie obyło się jednak bez obowiązkowego w ostatnich latach, a szczególnie eksponowanego w ostatnich miesiącach akcentu domowej rozrywki. Intel zaprezentował drugą w swojej historii platformę sprzętową. Składa się ona z tej samej liczby komponentów, co notebookowe Centrino, a więc chipsetu, procesora i kontrolera sieci Wi-Fi. Całość nazwano dość dziwacznie VIIV (czytaj "wajw"), do tego stopnia, że potrzebne były lekcje wymowy, aby ktokolwiek z setek uczestników konferencji mógł to poprawnie artykułować. Intel twierdzi jednak, że nazwa wzbudza pozytywne reakcje klientów, a przecież o to właśnie chodzi.

Wajw ma się składać zarówno z procesorów mobilnych, jak i stacjonarnych, ale w każdym wypadku ma nie przypominać peceta. Osoba, która kupi komputer, o przepraszam...Wajw, powinna w jak najprostszy sposób odszukiwać i uruchamiać zgromadzone w nim pliki multimedialne. Dlatego Intel postanowił, że systemem operacyjnym swojej najnowszej platformy uczyni Windows XP Media Center Edition. Obsługuje się go pilotem, a całość, jeśli się nie zawiesi (podczas redakcyjnych testów zdarzało się to dość często) ma działać sprawnie i za pomocą pięknego interfejsu udawać, że pod kolorową, czy efektowną obudową nie kryje się pecet, a raczej coś, co przeciętnemu użytkownikowi kojarzy się z telewizorem czy odtwarzaczem DVD. Intel chce zamaskować pecet do tego stopnia, że wyposaży Wajw w specjalny silnik programowy służący do przekodowywania plików na różne formaty. Chodzi o to, aby ktoś, kto umieści w czytniku film zapisany w kodeku np. XviD, nie musiał pobierać z sieci niezbędnych kodeków (może nawet nieobsługiwanych przez system Microsoftu). Komputer ma sam przekonwertować pliki na format akceptowany przez nakładkę Microsoftu. Sprytne to - zobaczymy, jak będzie działać w praktyce.

Wajw będzie drogi. Według pierwszych, nieoficjalnych zapowiedzi producentów tajwańskich i chińskich pecetów, ma kosztować około 1500 dolarów, podczas gdy za tajwański komputer średniej klasy trzeba zapłacić 300-400 dolarów. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Pojęcie mają za to producenci sprzętu audio-wideo, który w pecetach Media Center coraz częściej widzą żyłę złota.

Przemierzając ogromne hale drugiej z imprez, berlińskiej wystawy IFA (największe targi sprzętu audio-wideo na świecie, odbywają się raz na dwa lata), nie sposób było nie zauważyć pecetów przebranych w obudowy do złudzenia przypominające amplitunery czy odtwarzacze DVD. Trend bardzo chwalebny, tym bardziej, że Media Center w wykonaniu np. Philipsa nie jest wyłącznie przefarbowanym pecetem, lecz także korzysta np. z firmowych rozwiązań poprawiających jakość obrazu. Jest jedno ale... cena. Philips wycenia swoje Media Center na mniej więcej 1500 euro. Cena bardzo wysoka

za zwykły pecet z bezprzewodową klawiaturą i nieco inną niż zazwyczaj obudową. Nie wiemy, czy MCP9350i będzie sprzedawane w Polsce, lecz jeśli tak, z powodu ceny nie wróżymy mu sukcesu. Owszem, przefarbowane na Media Center pecety do pewnego stopnia mogą zmylić, jednak mamy nadzieję, że klienci zachowają zdrowy rozsądek i nie zachęcą producentów do powtarzania podobnych akcji w przyszłości. Zamiast nieczystych zagrywek oczekujemy odpowiedniej do ceny pecetów Media Center nieprzeciętnej jakości czy unikatowych rozwiązań.

W bieżącym wydaniu o wyjątkowych rozwiązaniach pecetowych piszemy bardzo dużo. Oprócz obszernego testu płyt głównych przeznaczonych do obsługi dwóch kart graficznych jednocześnie, przedstawiamy także nowoczesne i tanie karty graficzne. Przyjrzeliśmy się również superskanerom, które niejedno studio graficzne chciałoby mieć. Nie pogardziłoby także drukarkami laserowymi, które potrafią tworzyć kolorowe wydruki. Takich urządzeń jest już na rynku sporo, a ponieważ kosztują coraz mniej, doradzamy przyjrzenie się wynikom ich testów. Z pewnością niejednego zdziwi, że kolorowy "laser" można już kupić za cenę dobrej klasy drukarki atramentowej.


Zobacz również