Przemysł muzyczny przegrał walkę o wydłużenie ochrony dzieł

Brytyjski przemysł muzyczny chciał zmienić prawo autorskie tak, by utwory muzyczne były chronione przez 95 lat. Rząd Jej Królewskiej Mości zdecydował jednak, że prawo pozostanie takie dotychczas - tzn. utwory muzyczne będą chronione prawem autorskim przez 50 lat od momentu ich powstania. Na nic zdała się argumentacja, że byt sędziwych twórców zależy od tantiem.

Przedłużenie prawa autorskiego było rekomendowane rządowi również przez Komitet Kultury, Mediów i Sportu Izby Gmin. Sprzeciwiał mu się za to inny rządowy komitet, pod przewodnictwem byłego szefa Financial Times, Andrew Gowersa.

Gowers stał na stanowisku, że obecne prawo dobrze równoważy interesy twórców i społeczeństwa. Innego zdania był John Kennedy, szef IFPI (Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego). "W Wielkiej Brytanii powstają wyjątkowe dzieła muzyczne. To frustrujące, że kwestia prawa autorskiego pokazała, że rząd nie ma zbyt wielkiego szacunku dla brytyjskich artystów i przemysłu muzycznego" - stwierdził Kennedy.

Ochrona obowiązująca na terenie Wielkiej Brytanii jest rzeczywiście wyjątkowo krótka w porównaniu z innymi wysoko rozwiniętymi krajami. W USA utwory powstałe przed 1978 roku podlegają prawu autorskiemu przez 95 lat. Dzieła stworzone w 1978 lub później chronione będą przez 70 lat po śmierci ostatniego z autorów. Z kolei w Japonii prawa autorskie wygasają w 50 lat po śmierci autora lub też obowiązują przez 50 lat w przypadku dzieł anonimowych.


Zobacz również