Przetarg na system dozoru elektronicznego w Polsce ustawiony?

Dzisiejsza Rzeczpospolita donosi, że wyceniony na około 300 mln złotych przetarg związany z wprowadzeniem do Polski systemu dozoru elektronicznego (SDE), może być ustawiony. Dziennikarze dziennika dotarli do źródeł, według których wspomniany przetarg promuje jedną firmę kosztem konkurencji.

Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło przetarg na system dozoru elektronicznego (SDE), którego wprowadzenie ma pomóc w rozwiązaniu problemu przepełnionych więzień. Wartość przetargu wyceniona została na około 300 mln złotych. Niestety, już teraz pojawiły się pierwsze poważne problemy.

Rzeczpospolita donosi, że w wymaganiach znalazły się m.in. wymóg posiadania bardzo wysokiej polisy ubezpieczeniowej oraz specjalnej koncesji ochroniarskiej (choć nie ma go w ustawie o SDE).

Według dziennika, punkty te de facto uniemożliwiają wystartowanie w przetargu izraelskiej firmie Elmotech, światowemu liderowi w produkcji i dystrybucji urządzeń monitorujących. Zamiast tego, obecny kształt oferty promuje byłą brytyjską grupę G4S.

Opinię tę potwierdza m.in. Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa i autor książki "Przestępca na uwięzi". Po przeczytaniu specyfikacji stwierdził on wręcz, że "została napisana pod G4S".

Łukasz Rędziniak, wiceminister nadzorujący przetarg, odrzuca opisywane zarzuty i twierdzi, że specyfikacja nie została napisana z myślą o żadnej konkretnej firmie.

Więcej informacji znajdziecie w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".


Zobacz również