Qihoo 360 - skandal z chińskim antywirusem. Oszukiwali w testach

Antywirus Qihoo 360 chińskiej firmy Qihoo 360 Technology został wykluczony z trzech popularnych rankingów oprogramowania zabezpieczającego. Producentowi zarzucono ordynarne oszukiwanie testów - dostarczał do analizy zmodyfikowaną wersję swojej aplikacji.

Decyzja przedstawicieli projektów AVComparatives, AV-TEST oraz Virus Bulletin oznacza, że produkt Qihoo 360 nie tylko nie będzie oceniany w bieżącym oraz przyszłych wydaniach rankingów programów antywirusowych - ale również, że zostanie on usunięty z poprzednich zestawień z 2015 r., a wszystkie przyznane mu w tym roku nagrody i wyróżnienia zostaną anulowane. Co więcej, do procedur testowych wprowadzone zostaną modyfikacje, które uniemożliwią oszukiwanie w sposób podobny do tego, z jakiego skorzystali Chińczycy.

Qihoo 360 Technology to duży gracz w Państwie Środka - centrala firmy mieści się w Pekinie, zaś ubiegłoroczne przychody przekroczyły 1,4 mld USD. W Chinach jej produkty są niezmiernie popularne (z jej darmowej aplikacji mobilnej 360 Mobile Safe korzysta tam ok. 750 mln użytkowników).

Podmieniony silnik

Na czym polegało oszustwo? Otóż analizy dostarczonej do testów aplikacji wykazały, że usunięto z niej autorski „silnik” antywirusowy Qihoo 360 i zastąpiono go… kodem opracowanym przez rumuńską firmę Bitdefender na potrzeby swojego antywirusa. Samo to w sobie nie jest jeszcze powodem do karania producenta – metodyka wszystkich trzech rankingów dopuszcza wykorzystywanie w aplikacji silników zewnętrznych producentów. Problem w tym, że:

a. producent zataił tę informację przed testerami (i zdecydował się na udzielenie szczegółowych wyjaśnień dopiero po kilkakrotnym dopytywaniu o szczegóły techniczne)

b. silnik podmieniono wyłącznie w aplikacji dostarczonej do testów (a nie w aplikacji oferowanej na co dzień użytkownikom).

"Ustaliliśmy, że takie postępowanie wypaczało wyniki testów – gdyby nie owa modyfikacja, testy wypadłyby dla programu Qihoo 360 znacznie gorzej. Domyślnie program oferował znacznie niższą wykrywalność złośliwego oprogramowania i generował znacznie więcej fałszywych alarmów” – napisano we wspólnym oświadczeniu przedstawicieli projektów AVComparatives, AV-TEST oraz Virus Bulletin.

To nie my, to oni

Przedstawiciele Qihoo 360 zdecydowanie odpierają te zarzuty i twierdzą, że decyzja o wykluczeniu ich programu z rankingów jest bezpodstawna. Z relacji magazynu PC Advisor wynika jednak, że firma dość mocno plącze się w zeznaniach – początkowo twierdziła, że o zamianie silnika skanującego nie może być mowy i wskazywała, że to raczej jej rywale z chińskiego rynku - Baidu oraz Tencent - próbują nieuczciwie wpływać na wyniki testów oprogramowania antywirusowego.

Co ciekawe, te zarzuty też okazały się prawdziwie – obie wymienione firmy również stosowały nie do końca czyste sztuczki w swoich aplikacjach, jednak ostatecznie testerzy uznali, że owe zabiegi nie wpływały znacząco na wyniki testów i że autorzy programów byli w stanie uzasadnić zastosowanie takich, a nie innych rozwiązań.

"Użytkownicy oprogramowania ufają wynikom niezależnych testów - używają ich do podejmowania świadomych decyzji dotyczących wyboru oprogramowania zabezpieczającego. Jeśli producenci aplikacji zaczną manipulować wynikami testów, stracą na tym wszyscy zaangażowani w ten proces" - napisał w oświadczeniu Maik Morgenstern, szef AV-TEST.

To nie pierwsze przewinienie

Dodajmy, że Qihoo 360 już wcześniej “wsławiła” się skłonnością do manipulowania informacjami i przekazem medialnym – firma swego czasu szumnie ogłosiła, że jej przeglądarka 360 Safe Browser jest najpopularniejszym takim programem w Chinach (później informację tę zdementowały niezależne firmy analityczne – okazało się, że z 360 Safe Browser korzysta o połowę mniej osób niż deklarowała to firma).

Firma opublikowała już na swoim profile na Facebooku oświadczenie, w którym podkreślono, że oskarżenia o oszustwo są zupełnie bezpodstawne (aczkolwiek nie odniesiono się bezpośrednio do głównego zarzutu – podmiany „silnika” skanującego). Jej przedstawiciele napisali również, że chiński rynek i ekosystem internetowy znacznie różnią się od „Zachodniego”, dlatego też czasami typowe testy mogą fałszować obraz rzeczywistości. "Wiele popularnych w Chinach aplikacji i wtyczek do programów uznawanych jest przez popularne na Zachodzie aplikacje antywirusowe za „szkodliwe” – podczas gdy my wiemy, że są na pewno bezpieczne. Program antywirusowy działający dokładnie według zaleceń autorów procedur testowych w Chinach mógłby okazać się zupełnie bezużyteczny – ze względu na specyfikę chińskiego internetu" – wyjaśniają przedstawiciele Qihoo 360.


Zobacz również