QuarkXPress kontra InDesign: wielka debata

DTP już nie jest tym, czym było we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, od kiedy Aldus PageMaker i QuarkXPress przestały się wzajemnie ścigać i Quark zaczął niepodzielnie królować na rynku. Ach, cóż to były za czasy "wojny na drobiazgi". Każda kolejna wersja wprowadzała nowe możliwości, tak fundamentalne, że dziś uznajemy je za oczywistość: przewieszki (kerning), automatyczne dzielenie wyrazów, style, automatyczne inicjały, separacje barwne - a nawet słowniki ortograficzne. Dokładnie we właściwym czasie gra zaczyna się od nowa. Od chwili wypuszczenia programu InDesign 1.0 przez firmę Adobe wszyscy mówią o DTP. I każdy ma własne zdanie o tym, czy wygra Quark, czy InDesign.

DTP już nie jest tym, czym było we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, od kiedy Aldus PageMaker i QuarkXPress przestały się wzajemnie ścigać i Quark zaczął niepodzielnie królować na rynku. Ach, cóż to były za czasy "wojny na drobiazgi". Każda kolejna wersja wprowadzała nowe możliwości, tak fundamentalne, że dziś uznajemy je za oczywistość: przewieszki (kerning), automatyczne dzielenie wyrazów, style, automatyczne inicjały, separacje barwne - a nawet słowniki ortograficzne. Dokładnie we właściwym czasie gra zaczyna się od nowa. Od chwili wypuszczenia programu InDesign 1.0 przez firmę Adobe wszyscy mówią o DTP. I każdy ma własne zdanie o tym, czy wygra Quark, czy InDesign.

Zdecydowaliśmy się, że ta debata zasługuje na coś więcej niż zwykłą recenzję (patrz np. numer z listopada 1999 r., gdzie znalazła się recenzja InDesigna). Zaprosiliśmy zatem do niej dwóch najbardziej zaufanych ekspertów MacWorlda: Davida Blatnera, znawcę Quarka (autora "The QuarkXPress 4 Book" i współautora "Real World Photoshop 5", obie publikacje nakładem Peachpit Press, 1998) oraz stałego współpracownika Deke McClellanda, autora "InDesign for Dummies" i "Photoshop 5 Bible, Gold Edition" (obie nakładem IDG Books Worldwide, 1999). Poniżej przeczytacie, jak ich zdaniem (nie zawsze zgodnym) można porównać dwa programy: InDesign 1.0 i QuarkXPress 4.0; dowiecie się także, co sądzą o teoriach rozgłaszanych w kuluarach, przy firmowych dystrybutorach z wodą, oraz w studiach graficznych na całym świecie.

InDesign składa tekst lepiej

David:

Nie ma wątpliwości, że największa siła InDesigna tkwi w jego możliwościach składu tekstu. Takie cechy jak optyczny kerning (obliczający odstępy pomiędzy znakami w sposób przyjemniejszy dla oka czytelnika) i skład wielowierszowy Multi-Line Composer (określający miejsca podziału wyrazów na podstawie analizy wielu wierszy tekstu, polepszając wygląd łamu) sprawiają duże wrażenie. Dodajmy do tego możliwość wstawiania "ukrytych" znaków - często dostępnych w foncie, ale niemożliwych do wpisania z klawiatury - oraz obsługę nowych fontów OpenType, i dostaniemy w rezultacie doskonałe narzędzie do tego, by składać piękne typograficznie teksty mniejszym wysiłkiem. Nie oznacza to, że nie da się osiągnąć takich samych (w większości) rezultatów, używając XPressa; po prostu InDesign pozwala zrobić to łatwiej.

Jednak obsługa tekstu w InDesignie nie jest do końca idealna. Na przykład nie ma w nim możliwości justowania tekstu w pionie w ramce tekstowej (bardzo prosta rzecz w XPressie). Co więcej, profesjonalne algorytmy składu InDesigna mogą potrzebować potężnej mocy procesora, co powoduje wolną pracę programu na starszych komputerach.

Deke:

Nie mogę wypowiadać się w imieniu innych użytkowników, ale z mojego doświadczenia wynika, że InDesign pracuje zupełnie żwawo - zwłaszcza przy dłuższych dokumentach - na komputerach G3 lub lepszych. Muszę jednak lojalnie przyznać, że zalecenia systemowe InDesigna - obejmujące procesor G3, system MacOS 8.5 lub nowszy i 128 MB RAM-u - są wygórowane. (Quark zaleca, aby XPress miał przydzielone 10 MB pamięci RAM-u). Byłbym bezczelnym kłamcą, gdybym udawał, że QuarkXPress nie pracuje lepiej od InDesigna na wolniejszych maszynach.

Jednak tematem w tej chwili jest skład, a nie wydajność. (Oto jak łatwo Davidowi wciągnąć mnie w nie związane ze sprawą dywagacje! Mądrala, muszę na niego uważać). A tutaj ciągle jest kilka rzeczy, które umknęły naszej uwagi. InDesign automatycznie wstawia ligatury i wersaliki, jeśli są dostępne (w przypadku wersalików mamy odrębny font). Rozdziela również wszystkie style związane z odmianami jednej rodziny fontów na osobne menu, przez co nie możecie przypadkowo wybrać stylu, którego nie przewidziano w foncie (inaczej mówiąc, InDesign nie pozwala na "elektroniczne wytłuszczenia" i "elektroniczną kursywę", jeśli nie mamy prawdziwej odmiany półgrubej lub pochyłej danego kroju pisma - JH). Jego inicjały mają precyzyjne i łatwe w użyciu parametry. To są wprawdzie drobne, czasami całkowicie niewidoczne zmiany, ale mogą poważnie wpłynąć na jakość waszych tekstów.

InDesign składa tekst lepiej

Ponieważ QuarkXPress dzieli wyrazy analizując wyłącznie bieżący wiersz tekstu, odstępy międzywyrazowe w przykładowym tekście (na górze) rosną wzdłuż łamu. Wielowierszowy skład InDesigna, z drugiej strony, cały czas przegląda tekst na kilka wierszy naprzód, zapewniając bardziej jednolity układ odstępów. Jeśli dodamy do tego inne cechy InDesigna, jak kerning optyczny, wynoszenie znaków przestankowych poza marginesy oraz automatyczne stosowanie dostępnych ligatur - co widać w dolnym przykładzie (zakreślono najbardziej interesujące miejsca) - otrzymamy w efekcie bardziej zrównoważony typograficznie łam tekstowy.


Zobacz również