Quo vadis Opero?

Już wkrótce pojawi się na rynku nowa, 9. wersja przeglądarki internetowej Opera. Na temat przyszłości programu, problemów jakie Microsoft stwarza przy implementowaniu w sieci nowych standardów oraz tego, co nowego czeka na użytkowników Opery w przyszłym roku opowiada w rozmowie z redaktorami PCWK Jon Stephenson von Tetzchner, prezes firmy Opera Software.

PCWK: Przede wszystkim witamy. Powiedz, Jon, to twoja pierwsza wizyta w Warszawie? Co skłoniło cię do przyjazdu do Polski?

Jon S. von Tetzchner: Tak, nigdy nie miałem okazji przyjechać do waszego kraju. Stało się to możliwe dopiero teraz, kiedy z nowej, darmowej wersji Opery postanowiliśmy usunąć banery reklamowe.

Co kierowało wami, kiedy decydowaliście się na ten krok? Nie wpłynie to negatywnie na wasze zyski?

Nie, coraz większa część naszych przychodów na rynku komputerów stacjonarnych pochodzi z usług wyszukiwawczych. Osiągnęły one obecnie taki poziom, że poczuliśmy, iż właśnie teraz zaistniała możliwość zrobienia tego kroku. Właściwie liczymy na to, że usunięcie banerów reklamowych i udostępnianie pełnej wersji Opery za darmo zwiększy w przyszłości nasze przychody.

Na czym więc zamierzacie zarabiać?

Jon S. von Tetzchner

Jon S. von Tetzchner

W naszej przeglądarce wykorzystujemy między innymi silnik Google Search. Od dłuższego już czasu umożliwiamy łatwy dostęp do wielu usług internetowych, takich jak Amazon.com czy eBay. Z właścicielami i dostawcami tego typu usług mamy podpisane umowy, które generują sporą część zysków - obecnie to ponad 45 procent przychodów w pierwszej połowie tego roku. Dotarliśmy zatem do momentu, kiedy stały się one bardzo istotnym elementem naszych planów finansowych. Oznacza to, że bez problemu poradzimy sobie rezygnując z reklam. Jedyne, co musimy osiągnąć, to zwiększenie bazy użytkowników. Wydaje mi się, że mamy potencjał, by tego dokonać. Taki jest obecnie nasz cel.

A co z innymi projektami, na przykład klientem poczty?

Generalnie staramy się poprawić wszystkie elementy naszej działalności. To że ktoś korzysta jednocześnie z Opery i Opera Mail nie oznacza dla nas większych przychodów. Jest dla nas jednak niezwykle istotne, aby użytkownik miał poczucie pracy z kompletnym pakietem. Staramy się więc ulepszać wszystkie elementy Opery tak, aby używało jej coraz więcej ludzi.

A co z konkurencją? Porozmawiajmy o gigancie, Internet Explorerze. Niedługo Microsoft udostępni IE7 i wiele wskazuje na to, że użytkownicy doczekają się w nim wielu nowych funkcjonalności, np. znanych z Opery i Firefoxa "tabów"

Tak, myślę, że to istotna kwestia. Internet Explorer był zawsze nieodłącznie związany z Windows. Przeglądanie wielu stron w jednym oknie przeglądarki to coś, co my mieliśmy już ponad 10 lat temu, w pierwszej wersji Opery - tej, która oficjalnie weszła na rynek w 1995 roku. Powiem więcej, mieliśmy działające wersje Opery z taką funkcjonalnością jeszcze wcześniej - nie była ona powszechnie dostępna w Internecie, ale niektórzy jej używali. Miała ona funkcję "okienek w okienku", czyli właśnie tabów. Ba, ta opcja pojawiła się nawet w pierwszej wersji alfa z 1994 roku. Można więc powiedzieć, że użytkownicy Internet Explorera musieli czekać ponad 11 lat, aby Microsoft wprowadził tę funkcjonalność (śmiech). Jeżeli więc z innymi rzeczami Redmond będzie tyle zwlekało, nie sądzę, żebyśmy mieli się czego obawiać.

Uważam, że to bardzo dobrze, iż MSIE jest usprawniany, ale, niestety, faktem jest, że Microsoft wstrzymuje rozwój Internetu. Dzieje się tak, gdyż nie wdrażają oni w pełni wypracowanych przez W3C standardów. Gdyby wszyscy używali w pełni zgodnej ze standardami przeglądarki - takiej, jak np. Opera - sporo witryn mogłoby być wykonanych w o wiele bardziej elegancki sposób. Oczywiście Firefox to także dobra odpowiedź na bolączki internautów.

W każdym razie w tej chwili, jeżeli ktoś chce zrobić zaawansowaną stronę internetową i testuje ją tylko w Operze i Firefoksie, ponosi ryzyko, iż w MSIE nie będzie ona działała poprawnie. Microsoft twierdzi, że poprawi obsługę standardów w siódmej wersji przeglądarki, przykre jednak jest to, że nie wprowadzą na przykład ACID2. Większa aktywność Microsoftu w szybszym wprowadzaniu standardów na pewno byłaby nieoceniona dla projektantów stron internetowych.


Zobacz również