RIAA chce karać za "otwarte" sieci Wi-Fi

Reprezentująca amerykańskie koncerny muzyczne organizacja RIAA wpadła na kolejny pomysł, który - zdaniem jej przedstawicieli - ma pomóc w zwalczaniu procederu nielegalnej wymiany plików muzycznych. Organizacja zwróciła się do amerykańskiego sądu z sugestią, że osoby, które nie zabezpieczają swoich sieci Wi-Fi, powinny odpowiadać za nielegalne działania użytkowników, którzy podłączają się do tychże sieci.

Ten wniosek to kolejna odsłona relacjonowanej przez nas sprawy RIAA kontra Debbie Foster - pisaliśmy o niej ostatnio w tekście "RIAA płaci niesłusznie pozwanej".

Przypomnijmy - Amerykanka Debbie Foster została pozwana do sądu przez RIAA - organizacja zarzuciła jej, iż nielegalnie udostępniała pliki muzyczne w Internecie (prawnicy RIAA dysponowali dowodami, świadczącymi o tym, że ktoś udostępniał w Sieci muzykę korzystając z adresu IP przydzielonego Debbie Foster przez dostawcę usług internetowych). Foster od początku jednak twierdziła, iż jest niewinna - przyznała jednak, iż z jej sieci Wi-Fi korzystało kilka osób. Ostatecznie prawnikom organizacji nie udało się przekonać sądu do winy pozwanej - dlatego też sędzia umorzył sprawę i nakazał RIAA pokrycie wszelkich kosztów sądowych.

Organizacja odwołała się jednak od tej decyzji - jej prawnicy złożyli właśnie kolejny wniosek do sądu. Domagają się w nim, by sędzia uznał, że osoba, która wykupiła łącze internetowe i udostępnia je w postaci niezabezpieczonej sieci Wi-Fi, była odpowiedzialna za wszelkie nielegalne działania użytkowników, którzy podłączą się do tej sieci.

Jeśli sędzia zgodzi się z argumentacją organizacji, może to oznaczać koniec darmowych hotspotów oraz kłopoty dla sporej części użytkowników sieci Wi-Fi, którzy po prostu nie potrafią odpowiednio skonfigurować swoich routerów czy punktów dostępowych.

Warto jednak wspomnieć, iż RIAA próbowała uzyskać podobne orzeczenie sądu już wcześniej (w głośnej sprawie Virgin kontra Marson) - wtedy jednak sąd oddalił ten wniosek.


Zobacz również