RIAA nie odpuszcza. Skazana za piractwo po raz trzeci przed sądem

Ciąg dalszy amerykańskiego serialu sądowego z piractwem fonograficznym i gigantycznym odszkodowaniem w tle. Jammie Thomas-Rasset bohaterką najdłuższego w historii procesu o udostępnianie muzyki w sieciach P2P.

Czy istnieje sprawiedliwa kara za udostępnienie w Internecie 24 piosenek? A jeśli tak, to czy jej wartość powinna być wyrażona w tysiącach, dziesiątkach tysięcy czy milionach dolarów? Rozstrzygnąć ma to sąd federalny w Duluth (Minnesota), który już wkrótce zajmie się ponownym rozpatrzeniem sprawy Jammie Thomas-Rasset, skazanej na piractwo trzy lata temu.

2 listopada br. ruszy trzecia już rozprawa z udziałem Amerykanki, oskarżonej w 2007 r. przez amerykańskie wytwórnie fonograficzne o naruszenie praw autorskich. Sąd po raz kolejny zbada wysokość grzywny nałożonej na kobietę.

Proces nr 1

Jammie Thomas-Rasset została w 2007 r. oskarżona przez stowarzyszenie Recording Industry Association of America o pobranie i udostępnienie w sieci P2P 24 plików muzycznych. Za pośrednictwem aplikacji Kazaa Thomas-Rasset miała udostępnić nagrania takich wytwórni jak Capitol Records, Sony BMG Music Entertainment i Warner. Koncerny dowodziły, że kobieta wymieniała się przez Internet muzyką i że udało jej się w ten sposób rozpowszechnić ponad 1700 kopii plików, postanowiły jednak skupić się na "reprezentatywnej" próbce 24 utworów.

Oskarżona została uznana przez sąd winną "kradzieży i udostępnienia utworów w sieci P2P", wskutek czego nałożono na nią grzywnę w wysokości 220 tys. dolarów (9250 USD za każdy plik).

Wyrok ten uchylony został we wrześniu 2008 r. Sędzia Michael Davis wyraził wówczas wątpliwość, czy udostępnienie utworów do pobrania przez Sieć samo w sobie stanowi naruszenie prawa i zauważył, że zgodnie z ustawą US Copyright Act i innych ustawach pokrewnych nielegalna dystrybucja może mieć miejsce tylko wtedy, gdy dochodzi do faktycznego rozpowszechniania muzyki. Innymi słowy zwykłe udostępnienie pliku nie jest równoznaczne z jego dystrybucją.

Proces nr 2

15 czerwca 2009 r. sprawa Thomas-Rasset wróciła na wokandę. Prawnicy wytwórni fonograficznych argumentowali, że kobieta umożliwiła dostęp do pirackiej muzyki milionom użytkowników Internetu i próbowała zatuszować sprawę (kobieta utrzymywała, że pliki mógł pobrać, a potem udostępnić jej były mąż lub dzieci). Argumentacja RIAA przekonała przysięgłych - oskarżona zamiast 9 tys. dolarów usłyszała wyrok: 80 tys. za każdy z 24 plików - w sumie 1,92 mln USD (ława przysięgłych mogła orzec kwotę z przedziału 750 - 150 000 tys. USD).

Prawnicy reprezentujący J, Thomas-Rasset zapowiedzieli złożenie apelacji od tego wyroku, gdyż zasądzona kwota odszkodowania była wg nich nieproporcjonalna do rzeczywistych szkód, które wyrządziła oskarżona.

Sędzia Davis, ten sam, który wcześniej uchylił wyrok pierwszej rozprawy, początkowo oddalił wniosek Thomas-Rasset o zbadanie konstytucyjności tak wysokiej kary oraz o zmniejszenie grzywny to wartości 18 tys. USD (750 USD za 1 plik).

Odszkodowanie zmiennym jest

W styczniu 2010 r. zmienił jednak zdanie - uznał, że potrzeba odstraszania od piractwa internetowego nie może usprawiedliwić kary w tej wysokości za kradzież i nielegalną dystrybucję 24 piosenek, płynące wyłącznie z chęci uzyskania muzyki za darmo. Davis wyznaczył nową wysokość kary - 54 tys. dolarów (2250 USD za plik) - w jego rozumieniu również znaczącą i dotkliwa. Zabronił też Thomas-Rasset ponownego naruszania praw autorskich oraz nakazał usunięcie wszelkich materiałów, jakie uzyskała w sposób nieuprawniony.

RIAA próbowała porozumieć się ze skazaną proponując jej ugodę - 25 tys. dolarów odszkodowania w zamian za wycofanie zarzutów (ale tylko pod warunkiem, że sąd zawiesi lub zmodyfikuje ostatnie orzeczenie). RIAA argumentowała, że było ono częściowo niezgodne z obowiązującymi przepisami. Organizacja zapewniła, że kwota odszkodowania wpłacona przez Amerykankę zostanie przekazana na cele charytatywne, w tym pomoc dla artystów mających trudności z utrzymaniem się z zawodu.

Prawnicy kobiety propozycję RIAA szybko odrzucili: "Wierzymy, że kwoty odszkodowania za naruszenie praw autorskich są niezgodne z konstytucją ponieważ nie mają żadnego związku z rzeczywistą szkodą właścicieli tych praw. Jammie nigdy nie zgodzi się na zapłatę i będzie walczyć aż do końca".

Stowarzyszeniu RIAA nie pozostało nic innego, jak rozpocząć przygotowania do kolejnego, trzeciego procesu...

RIAA kilka lat temu wszczęła kampanię pozwów sądowych, skierowanych przeciw internautom podejrzewanym o udostępnianie w Sieci kopii plików muzycznych. Pozwów takich były tysiące, spośród których tylko w dwóch wypadkach - wspomnianej Thomas-Rasset oraz Joela Tenenbauma (doktoranta uniwersytetu w Bostnie) oskarżeni nie zgodzili się na ugodę z organizacją, a zdecydowali się na batalię sądową. W 2009 r. nastąpił zwrot w taktyce organizacji - RIAA zadeklarowała, że zamiast pozwów spróbuje ograniczyć piractwo online poprzez zacieśnienie współpracy z dostawcami Internetu.

Aktualizacja: 05 listopada 2010 13:23

Sąd federalny w trzecim procesie RIAA vs. Jamie Thomas-Rasset zasądził na niekorzyść oskarżonej odszkodowanie w wysokości 1,5 mln dolarów ("spiracenie" każdego z 24 utworów oszacowano na 62,5 tys. USD).

Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego przyjęło orzeczenie z uznaniem. RIAA wyraziło nadzieję, że po trzech przebytych procesach Amerykanka "przestanie wreszcie unikać odpowiedzialności za swoje działania".


Zobacz również