RIAA nie oskarży bezdomnego

Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego (RIAA) oskarżało już o piractwo niepełnosprawne matki, babcie, dzieci, a nawet osoby nieżyjące. Teraz do tej plejady znakomitości miał szansę dołączyć bezdomny.

Przypomnijmy, w grudniu minionego roku RIAA postanowiła odpuścić babci, której wcześniej zarzucono dystrybuowanie gangsta-rapu. Wygląda na to, że teraz może odetchnąć również bezdomny, Chaz Berry.

Chaz Berry został namierzony przez specjalistów z MediaSentry. Jego adres IP przechwycony w sieci P2P doprowadził ich do konta AOL, a wkrótce również do domu Berriego. Niestety, przy próbie kontaktu okazało się, że w bliżej nieokreślonym terminie opuścił on swoje mieszkanie - nie można więc było przedstawić mu wezwania na rozprawę, nie mówiąc już o zarzutach (warunek konieczny do rozpoczęcia procesu).

Oskarżony nie wie, że jest oskarżony? To nie problem!

Wyznaczony na kwiecień 2007 roku proces został przesunięty o dwa miesiące. Wezwanie do sądu pozostawiono w miejscu, w którym bezdomnego "pirata" widziano po raz ostatni. W czerwcu proces rozpoczęto pod nieobecność oskarżonego, ale w lutym br. sędzia uznał starania RIAA dotyczące poszukiwań Berriego za niewystarczające i postanowił zawiesić sprawę.

W takiej sytuacji prawnikom Stowarzyszenia mogła grozić kara o niedopełnienie czynności służbowych, ale ostatecznie organizacja się wybroniła twierdząc, że chodziło o "błąd urzędnika" i "źle zapisaną datę".

Jak twierdzą przedstawiciele RIAA, bezdomny Berry może spać spokojnie. W przyszłości nikt nie wytoczy mu procesu o piractwo - oczywiście pod warunkiem, że nigdy więcej nie zdecyduje się na pobranie kolejnych plików multimedialnych z sieci P2P.


Zobacz również