Real Neverending Story

Ładnych kilkanaście lat temu powstała pierwsza część filmu "Niekończąca się opowieść". Przedstawiona w nim, na pozór banalna historia małego chłopca przeniesionego do krainy swoich marzeń, nie jest jednak tylko opowieścią o strasznych potworach, magii i wróżkach. Porusza tematykę dobra i zła, ale przede wszystkim przypomina nam, że trzeba marzyć, na co coraz częściej nie mamy niestety już czasu...

Ładnych kilkanaście lat temu powstała pierwsza część filmu "Niekończąca się opowieść". Przedstawiona w nim, na pozór banalna historia małego chłopca przeniesionego do krainy swoich marzeń, nie jest jednak tylko opowieścią o strasznych potworach, magii i wróżkach. Porusza tematykę dobra i zła, ale przede wszystkim przypomina nam, że trzeba marzyć, na co coraz częściej nie mamy niestety już czasu. Film ten doczekał się później dwóch kontynuacji, które również cieszyły się dużą popularnością. Na podstawie tej trylogii, niemiecka firma Discreet Monsters stworzyła grę. The Real Neverendig Story, bo pod takim tytułem ma ukazać się ten produkt, będzie łamać dotychczasowe normy gier przygodowych (np. wprowadzając nowatorski trójwymiarowy engine gry, o czym za chwilę). Dodatkowym źródłem pomysłów do gry stała się książka Michael'a Ende'go - The Nerverending Story, na której podstawie powstał film.

Fabuła gry nie odbiega daleko od tej filmowej. W The Real Neverending Story głównym zagrożeniem dla krainy fantazji jest ”Nicość” i pustka którą rozsiewa ona dookoła. Jej pokonanie będzie naszym głównym celem. Aby tego dokonać będziemy musieli odnaleźć Księżniczkę i nadać jej imię. Na naszej drodze staną oczywiście najróżniejsze potwory, wśród których odnajdziemy również dobrze nam znanych (lub nie): Goarra przypominającego wilkołaka i Gaję - Księżną Ciemności. Naturalnie nie będziemy zdani wyłącznie na siebie. Krainę którą przyjdzie nam przemierzać zamieszkuje wiele istot, które nie koniecznie muszą nam pomagać, ale też nie od razu rzucą się na nas ze swymi szponami.

Interakcja pomiędzy postaciami będzie odbywać się w sposób dość dobrze nam znany z innych przygodówek. Gdy rozpoczniemy rozmowę, skrócone wersje odpowiedzi których możemy udzielić pojawią się na dole ekranu, a gdy wybierzemy którąś z nich, nasz bohater wypowie się w podobny sposób. Ciekawym pomysłem skrócenie czasu, w którym możemy wybrać daną odpowiedź. Jeśli się szybko nie zdecydujemy i nie wybierzemy jej w określonym momencie, to po prostu zniknie. Ma to na u gracza wzmóc emocje, i sprawić by granie różniło się o czysto logicznego wysiłku, jak miało to miejsce w wielu innych produkcjach tego typu.

Sam engine 3D nie jest w przygodówkach niczym nowym, ale ten wykorzystany w The Real Neverending Story jest zdecydowanie lepszy od poprzednich. W Star Trek Hidden Evil (Activision) i Grim Fandango (Lucas Arts), akcja również dzieje się w trójwymiarowym środowisku, jednak wydarzenia pokazane są z perspektywy osoby trzeciej, z kilku ustalonych rzutów kamery. The Real Neverending Story będzie FPPem, podobnym do Half-Life czy Quake. W tej grze znajdziemy dwa enginy renderujące - jeden do gry w środowisku wewnętrznym, a drugi na zewnątrz (podobnie jak w Descent 3). Dzięki tej technice udało się osiągnąć np. to, że podczas wyglądania przez okno widzimy prawdziwy trójwymiarowy świat, a nie tylko bitmapę.

Ostatnio uważa się, że przygodówki umierają. Coraz mniej się ich wydaje; coraz mniej się w nie gra. Szczerze popieram wysiłki Discreet Monsters mające na celu wszkrzeszenia tego gatunku gier. Czy im się to uda? Zobaczymy w roku 2000, gdy ukaże się The Real Neverendig Story.


Zobacz również