Recenzja: Witamy w raju! GTA IV jest najlepszą częścią serii!

Możecie mówić co chcecie o gościach z Rockstar ale jedno jest pewne. Ci ludzie, zupełnie jak postacie z ich gier, mimo upływu lat wciąż doskonale wiedzą jak być "cool". Na dowód przedstawimy Wam jedną z pierwszych na świecie recenzji Grand Theft Auto IV. Tekst pochodzi z zaprzyjaźnionego nam amerykańskiego portalu GamePro. Zapraszamy do lektury.

Pomniejsi producenci gier komputerowych zostaliby zapewne zniszczeni przez nagonkę ze strony mediów i polityków, jakiej Rockstar doświadcza na okrągło. Ale ta firma mimo wszystko trzyma się doskonale. Jedyny skutek tej niekończącej się krucjaty jest taki, że dzięki niej studio stało się jeszcze silniejsze i bardziej doświadczone.

Jednak walka z politykami i mediami to nie wszystko. Rockstar musi się zmagać z jeszcze groźniejszymi i ważniejszymi sprawami - oceną fanów.

Praca nad jedną z najbardziej oczekiwanych gier roku musi być niezwykle stresująca. Sprawa staje się jednak jeszcze poważniejsza, gdy weźmiemy pod uwagę sukces poprzednich tytułów z serii. Dodając do tego potrzebę przejścia na coraz to mocniejsze, wymagające większego realizmu konsole, otrzymujemy gotowy czarny scenariusz na grę, która mogłaby okazać się totalną klęską studia.

Podsumowując: Rockstar już od dawna miał wokół siebie watahę wilków rzucających mu się do gardła. Co w takich warunkach zrobiła firma? Wyszła naprzeciw wrogom i stworzyła kolejną część serii Grand Theft Auto. Co więcej, najnowsza odsłona cyklu nie tylko triumfuje nad poprzednimi, ale również bije na głowę większość innych podobnych tytułów, jakie dotychczas trafiły na rynek.


Zobacz również