Red Hat: Microsoft szczeka, ale nie gryzie

Gdy kilka tygodni temu Matthew Szulik, dotychczasowy szef koncernu Red Hat - jednego z najważniejszych graczy na rynku linuksowym - niespodziewanie zrezygnował ze swojej funkcji, wiele osób z zaciekawieniem czekało na wybór jego następcy. Trudne zadanie poprowadzenia firmy powierzono - dość niespodziewanie - niezbyt znanemu menedżerowi z linii lotniczych Delta AirLines, Jimowi Whitehurstowi. Z nowym szefem Red Hata miała już okazję porozmawiać nasza koleżanka z IDG News Service, Elizabeth Montalbano. Whitehurst opowiedział nam m.in. o tym, co sądzi o roszczeniach Microsoftu wobec open source ("Nigdy nie lekceważymy zarzutów dotyczących własności intelektualnej, ale te roszczenia pojawiają się już tak długo, i to bez żadnych konkretów. Cóż - coraz trudniej i trudniej jest traktować je poważnie..."), a także o bieżących planach RH oraz przyszłości "otwartego oprogramowania".

IDG: Wiele osób było zdziwionych, gdy okazało się, że ma pan solidne wykształcenie informatyczne - nie oczekiwano tego po człowieku, który przychodzi kierować Red Hatem po pracy w liniach lotniczych. Nie spodziewano się, że jest pan "komputerowcem"...

Jim Whitehurst: Owszem, jestem. Z jakiegoś powodu ludzie zwykle oceniają człowieka głównie po jego ostatnim zajęciu. Gdy zacząłem pracować w liniach Delta Airlines, wszyscy pytali: "co robi konsultant ds. strategii na kierowniczym stanowisku w firmie lotniczej?". Teraz jestem postrzegany jako facet z linii lotniczych zatrudniony w firmie komputerowej... Szkoda, że nikt mnie nie nazywał "facetem z linii lotniczych", gdy naprawdę w nich pracowałem :-)

Jim Whitehurst, nowy szef Red Hata

Jim Whitehurst, nowy szef Red Hata

Czy jest pan osobiście zainteresowany rozwiązaniami open-source? Czy to sprawiło, że zainteresował się pan posadą w Red Hat? A może linie Delta korzystały z Linuksa?

W Delcie oczywiście jest trochę Linuksa - linie korzystają z REL [Red Hat Enterprise Linux - red.] oraz JBossa. Ale to, że wylądowałem w Red Hacie, to raczej efekt osobistych zainteresowań. Już wiele lat temu zacząłem się bawić Slackware'm - jedną z pierwszych dystrybucji w latach 90., a potem przez wiele lat korzystałem z Fedory. To zawsze było moja pasja - więc gdy zadzwoniono do mnie z Red Hata i pojawiła się możliwość pracy w tej firmie, potraktowałem to jako ogromną szansę i zaszczyt.

Red Hat ma obecnie świetną pozycję w świecie open-source - jest liderem rynku linuksowego i ma doskonałe wyniki finansowe. Ale inwestorzy oczekują od firmy wzrostu oraz zdywersyfikowania działalności. Jakie są, pańskim zdaniem, najważniejsze wyzwania dla Red Hata?

Proszę nie zapominać, że pracuję dopiero od kilku tygodni - ten pierwszy miesiąc wypełniły spotkania z klientami, pracownikami, inwestorami, analitykami oraz partnerami/konkurentami ;-) To czas oceny - obserwuję co i jak działa, co ewentualnie wymaga poprawy itp. Dobra wiadomość jest taka, że właściwie wszystko wydaje się działać świetnie - mamy doskonale działającą firmę, która szybko się rozwija i dobrze zarabia.

Oczywiście, jest też parę rzeczy, które warto usprawnić. Przede wszystkim chodzi mi o coś, co nazwałbym "ogólnym celem firmy". Red Hat prowadzi obecnie wiele najróżniejszych projektów - musimy być pewni, że skupiamy się na najważniejszych z nich i że nasze środki na inwestycje trafiają tam, gdzie mogą najbardziej się przydać.


Zobacz również