Redmond stawia na open source?

W zeszłym tygodniu Microsoft wprowadził do użytku kilka licencji open source. Są one na tyle korzystne dla programistów lubiących zerkać w źródła używanego przez siebie produktu, że za ten krok gigant z Redmond został pochwalony nawet przez prezesa Free Software Foundation, Georga Greve'a.

Wśród wprowadzonych licencji dwie najbliższe ideom Stallmana (patrz artykuł: "GNU ma 22 lata - wszystkiego najlepszego!") to Microsoft Permissive License (Ms-PL) i Microsoft Community License (Ms-CL). Zwłaszcza Ms-CL jest bardzo podobna do znanej modyfikacji GNU GPL - licencji LGPL.

Naturalnie nie obyło się bez głosów krytycznych. Za jeden z najważniejszych zarzutów należy uznać przytyk dotyczący znanej w Microsofcie tendencji do wyważania otwartych drzwi. Mówi się, że gigant z Redmond zamiast tworzyć zupełnie nową licencję, powinien skorzystać z takiej, która jest znana i której użytkownicy ufają - na przykład (L)GPL.

Specjaliści z branży z przekąsem zauważają również, że to ciekawa odmiana po wcześniejszych kpinach z licencji open source (zwłaszcza GPL) jako "komunistycznych" czy "przypominających nowotwór". Nie jest to jednak pierwszy ruch Microsoftu w stronę open source: gigant z Redmond udostępnił już kilka programów na znanym portalu http://Sourceforge.net, a ponadto zdarzyło mu się wspierać konferencje dotyczące wolnego oprogramowania (patrz artykuł: "Microsoft wspiera open source").

Więcej informacji: NewsForge, informacja o licencji na stronie Microsoftu


Zobacz również