Reflux

Po głośnym przeboju ery AT - Tajemnica Statuetki, Metropolis Software House prężnie się rozwijał, aby dorosnąć do czasów Pentium. I tak, ostatnio powstał "Książę i Tchórz", a niedługo po nim gra określana mianem produktu eksportowego - Reflux.

Po głośnym przeboju ery AT - Tajemnica Statuetki, Metropolis Software House prężnie się rozwijał, aby dorosnąć do czasów Pentium. I tak, ostatnio powstał "Książę i Tchórz", a niedługo po nim gra określana mianem produktu eksportowego - Reflux. Na Zachodzie produkt sprzedawany jest z resztą pod jego pierwotną nazwą, czyli Robo Rumble. Od pierwszych przecieków prasowych wiadomo było, że gra będzie czymś nowym, a w ówczesnym okresie popularyzacji akceleratorów graficznych, które Reflux miał jako pierwsza z polskich strategii obsługiwać, dodawało to pikanterii.

W ten oto sposób sen stał się jawą - a gracze mogą tym razem zająć stanowisko jednej z dwóch korporacji militarnych, konkurujących w dość nietypowym wyścigu. Mianowicie, ziemskie statki patrolowe odkryły na Marsie kuriozalne zjawisko - coś przypominającego działo wykierowane wprost w naszą Wielką Gaję. Według ziemskich naukowców, rzekome działo skonstruowali przedstawiciele innej cywilizacji. Stąd wniosek, że nie mają pokojowych zamiarów, a co za tym idzie, należy się zbroić. Dwie korporacje zatem skonfrontują swoje umiejętności militarne na przyszłym placu boju. Na początku gry, oczywiście, wybieramy jedną ze stron i zaczynamy wyścig zbrojeń, a więc piętnaście coraz trudniejszych misji.

Pierwsza strona to kompania Jacka de Crafta - dzierżącego władzę silnej ręki, o poglądach mało rozgarniętego czytelnika filozofii Nitzschego w bryku. Drugą korporację prowadzi Mark Hopper, rozważny strateg i realista szanujący swego przeciwnika na równi z przyjacielem. Od naszego wyboru zależy typ uzbrojenia jakim będziemy dysponować, usprawnienia bazy i jej okolic, a także elementy robotów bojowych użytych w walce. Przejdźmy do szczegółów budowy bazy. W bazie mamy do skonstruowania roboty według własnego projektu. Do dyspozycji pozostwiono nam półprodukty - główna broń robota, napęd i kilka rodzajów usprawnień. Przed każdą misją możemy w sztabie zamówić nowe wynalazki u naszych naukowców, z tym że mniej zostanie nam wtedy na samą konstrukcję robotów. Sami musimy zdecydować czy bardziej nam potrzeba w danym momencie kluczowych innowacji, czy też ilości mechanicznych rekrutów. Do usprawnień robotów należą różnego rodzaju osłony, przyspieszacze i gadżety zmieniające siłę, bądź prędkość oddawania ognia. Jedynym, acz poważnym ograniczeniem są pieniądze. Od tego już momentu rozpoczyna się taktyka - zastanawiamy się, czy lepiej skonstruować silne, ale powolne roboty, czy też szybkie makiety. Jak zwykle rozwiązanie leży gdzieś pośrodku. Czasami dobre jest zostawienie przy bazie kilka robotów obronnych, a dwóch samotników posyła się na tyły wroga. A co zrobić, gdy zasady gry są takie: możesz zbudować roboty jednego rodzaju?

Kluczem do wszystkich misji jest rozpoznanie terenu - jego słabych punktów, zabezpieczeń wroga (jak nieznośne "Trzecie Oko"), jak i pozostawianych na poziomach boosterów. Czasami od tych ostatnich zależy powodzenie misji. Potem trzeba rozsądnie rozdzielić siły i wziąć poprawkę na osłonę bazy. Mianowicie, każda baza, gdy jej poziom energetyczny z powodu ostrzału wroga spada o jedną trzecią, następuje eksplozja miażdżąca wszystkie wrogie jednostki w pobliżu. Ale nie popadajmy w panikę - każdy robot, który zostaje zniszczony, powraca do swej bazy, jak również ekwiwalent pieniężny poniesiony przy jego produkcji. Możemy zatem zbudować takiego samego, lub innego robo i powołać go do działania. Trudniej bywa, gdy z naszej bazy został już tylko marny puch. Zawsze jednak można powtórzyć grę.

Bardzo dobrym pomysłem jest w Refluxie system menu, przypominający trochę rozmowę, a nie zwykły standard "Start - Save - Load - Options - Exit". Nasi współpracownicy mają osobne zadania - jedni zbierają informację o jednostkach wroga, drudzy opisują zadania misji, inni wymyślają nowe usprawnienia, a jeszcze inni targują się. Niby to samo, ale nie przedstawione za pomocą ikonek, czy napisów, a pseudo-rozmowy. Nawet wyjście z gry musi byc przedyskutowane z sympatycznym, jąkającym się robotem. Jak prezentuje się polski RTS z prawdziwego zdarzenia? Otóż premiera jego przypadła już w niefortunnym momencie - gdy na horyzoncie rynkowym widniał już Voodoo 2, a Pentium II widział już nie tylko bogaty biznesmen. Reflux wyszedł jednak z tej sytuacji obronną ręką, a wręcz spełnił, przynajmniej moje oczekiwania co do tego rodzaju produktu. Spróbowano, co niejako stało się chlubną tradycją Metropolis, oryginalnie podejść do ogranego już schematu klonów Red Alerta i wielu rozwiązań ekipy Adriana Chmielarza nie powstydziłyby się teamy zza Wielkiej Wody.


Zobacz również