"Ręka, Nokia, mózg na ścianie..."

Tajlandzki oddział potentata na rynku telefonów komórkowych został pozwany do sądu, po tym jak jego telefon - Nokia 3310 - eksplodował w kieszeni pięćdziesięcioletniego Prasita Sriseeluanga. Poszkodowany, któremu w wyniku wypadku amputowano nogę, domaga się odszkodowania w wysokości miliona bahtów (tajlandzka waluta), co daje w przeliczeniu około 76 tysięcy złotych.

Prasit Sriseeluang wykonywał roboty spawalnicze w pobliżu słupa wysokiego napięcia, kiedy telefon, który trzymał w kieszeni, zadzwonił, a następnie eksplodował powodując znaczne obrażenia u poszkodowanego. W wyniku wypadku tajlandczykowi amputowano prawą nogę i wszystkie palce u lewej stopy, poza tym ma niesprawną prawą rękę i doznał poważnych poparzeń.

Publiczny oskarżyciel pozywa Nokię o naprawę szkód, twierdząc że wynikły one z powodu zastosowania w telefonie wadliwych części. Nokia Thailand zaprzeczyła, jakoby aparat był wadliwy i stwierdziła, że eksplozja nie ma związku z przebywaniem w pobliżu silnego pola elektromagnetycznego.

Należy dodać, że odnotowano już przypadki wybuchających telefonów, ale Nokia we wszystkich przypadkach zrzucała winę na nieoryginalne baterie używane w tych aparatach (pisaliśmy o tym w informacji pt. "Wybuchające baterie w telefonach". Z tego też powodu od grudnia ubiegłego roku na oryginalnych bateriach naklejane są holograficzne naklejki potwierdzające autentyczność.


Zobacz również