Remanent dostępowy po latach

Tani dostęp do Internetu w Polsce - jest czy go nie ma? Jak wygląda sytuacja przeciętnego użytkownika, któremu zamarzy się nagle korzystanie z poczty elektronicznej lub wymiana plików przez Sieć? Doganiamy Zachód czy może raczej właśnie wypracowaliśmy sobie pozycję lidera krajów Trzeciego Świata? Czy wypadamy blado nawet w porównaniu z nieszczęsną Albanią, przytaczaną, gdy nie ma już kogo przytoczyć? Jak się okazuje, sprawa wygląda całkiem nieźle, zwłaszcza w większych miastach.

Tani dostęp do Internetu w Polsce - jest czy go nie ma? Jak wygląda sytuacja przeciętnego użytkownika, któremu zamarzy się nagle korzystanie z poczty elektronicznej lub wymiana plików przez Sieć? Doganiamy Zachód czy może raczej właśnie wypracowaliśmy sobie pozycję lidera krajów Trzeciego Świata? Czy wypadamy blado nawet w porównaniu z nieszczęsną Albanią, przytaczaną, gdy nie ma już kogo przytoczyć? Jak się okazuje, sprawa wygląda całkiem nieźle, zwłaszcza w większych miastach.

Zanim podejmiemy decyzję, musimy odpowiedzieć sobie na trzy bardzo ważne pytania. Po pierwsze, czy w ogóle stać nas na Internet? Nasze dzieci na pewno nie zaczną przynosić lepszych ocen po wizycie montera, wręcz przeciwnie - wyniki nieoficjalnych badań dowodzą, że udostępnienie dziecku nowego gadżetu często kończy się kłopotami z nauką. Dlatego przekalkulujmy wszystkie za i przeciw. A kiedy już się zdecydujemy, że jednak nas stać, przejdźmy do punktu drugiego.

Modem analogowy mógł mieć postać pudełka albo karty wkładanej do wnętrza komputera.

Modem analogowy mógł mieć postać pudełka albo karty wkładanej do wnętrza komputera.

Po drugie, w jakim stopniu mamy zamiar wykorzystywać Sieć? Czy jak nałogowiec potrafimy przesiedzieć całą noc z nosem w monitorze? Czy nie zależy nam życiu społecznym wykraczającym poza rozmowy na Gadu-Gadu? Jeżeli tak, zdecydujmy się na wariant "full wypas", czyli maksymalna przepustowość, zahaczające o kosmiczne wartości limity (lub ich całkowity brak) oraz... dobry modem/router. Wybór technologii jest sprawą drugorzędną - zwykle będziemy musieli zdecydować się na to, co akurat jest w okolicy. Najczęściej na xDSL od TP S.A., Dialogu albo Netii, rzadziej na lokalną sieć bezprzewodową czy dostęp kablowy. W ostateczności - jeśli mamy zamiar w przyszłości uruchomić poważniejszy biznes - zdecydujemy się na łącze dzierżawione albo xDSL ze specjalnej oferty dla firm. Nie będziemy wtedy ograniczani, nikt nie zabroni nam uruchomienia prywatnego serwera WWW czy FTP.

Modulator-demodulator

Nieco ponad dziesięć lat temu modem był drogim rarytasem, na który niewielu mogło sobie pozwolić. Odstraszała nie tylko cena na poziomie w miarę porządnego procesora (300-400 zł), ale także problem obsługi, instalacji w systemie, łączenia się. Internet przyciągał, ale brak dobrych wyszukiwarek zniechęcał i zmuszał do korzystania wyłącznie ze stron polecanych przez znajomych.

GPRS to nie tylko telefon, ale także karta PCMCIA/PCCard wkładana do odpowiedniego złącza w komputerze. Nierzadko obsługuje również Wi-Fi 802.11b/g.

GPRS to nie tylko telefon, ale także karta PCMCIA/PCCard wkładana do odpowiedniego złącza w komputerze. Nierzadko obsługuje również Wi-Fi 802.11b/g.

Tymczasem pod koniec lat dziewięćdziesiątych ceny elektroniki spadły na tyle, że modem stał się wyposażeniem każdego komputera. Z pewnością wielu czytelników pamięta gorączkowe oczekiwanie na godzinę 22.00, bo impulsy były naliczane co sześć minut, zamiast co trzy. Niejeden z nas pamięta zaniepokojenie, gdy komputer wydawał charakterystyczne dźwięki podczas wybierania 0202122... Tylko nieliczni szczęśliwcy nie zadawali sobie wtedy pytania: "Połączy się? Czy może znowu zapanuje głucha cisza albo rozłączy się po pięciu sekundach?". Kto miał pecha - a wielu miewało go wtedy bardzo często - modem za pierwszym razem się rozłączał i dopiero ponowne wybieranie numeru po dłuższej pauzie umożliwiało uzyskanie połączenia.

Jak jest teraz? Czasy zrywania połączeń i milknięcia centrali w trakcie pobierania wielkiego pliku mamy już za sobą. Za nami są także horrendalne ceny urządzeń: po zaimplementowaniu w procesorach obsługi technologii MMX procesor modemu można było odchudzić do granic możliwości - większość obliczeń wziął na swoje barki główny procesor komputera. Niby rzecz niewygodna i niepożądana, ale nie da się ukryć, że to właśnie dzięki ekspansji tzw. winmodemów ceny spadły do 30-50 zł. Po doliczeniu kosztów kabla (ok. 10 zł za 10 metrów) bez większych problemów zamykamy się w 60 zł. A jeśli mamy notebook i lubimy przesiadywać pod gniazdkiem, koszty spadną do zera - od czasów przynajmniej Pentium II wszystkie komputery przenośne wyposaża się w modem analogowy.

Oprócz niskiej ceny modem ma jeszcze jedną wielką zaletę: można z niego skorzystać prawie wszędzie tam, gdzie jest telefon. W krytycznym momencie wystarczy podłączyć się do gniazdka i... gotowe.

Oferta dostępu dial-up (przez modem) w Polsce

Oferta dostępu dial-up (przez modem) w Polsce

Niestety, niska cena oraz możliwość skorzystania z modemu praktycznie w każdym zakątku świata to już wszystkie zalety. Nawet jeśli centrala obsługuje download z szybkością 56 Kb/s (V.90 lub X2), jest to absolutny kres możliwości modemu. Co więcej: wysyłać dane możemy z szybkością najwyżej 33,6 Kb/s. Wystarczy do porozmawiania za pomocą komunikatora, do przeglądania stron, ale na szczególnie bogate doznania, multimedia czy wirtualną rozgrywkę w gry 3D raczej nie powinniśmy się nastawiać. Korzystając z modemu analogowego również tylko przy niebywałbym szczęściu uda się płynnie i bez przerw porozmawiać za pomocą oprogramowania VoIP (np. Skype'a). Dlatego dziwi, że do niedawna wiele portali (w tym Onet.pl) na głównej stronie reklamowało "rewelacyjny" dostęp do Internetu przez modem, którego jakość okreslano jako fenomenalną, a którego cena była... dokładnie taka sama, jak w TP S.A.

Dial-up

Firmy telekomunikacyjne oferują zwykle dwa sposoby dostępu do Internetu. Pierwszy polega na bezpośrednim dodzwanianiu się do Sieci, np. wykręcając numer 0202122 (TP S.A.) albo 0209267 (Netia). Przeznaczony jest dla osób, które z Internetu korzystają sporadycznie lub chcą ćwiczyć silną wolę (wiadomo - dostęp uzależnia, a każda minuta kosztuje). W wypadku dodzwaniania dostawca pobiera opłatę za każdą rozpoczętą jednostkę czasu (tzw. impuls). Zwykle są to trzy minuty w godzinach szczytu i sześć minut poza nim (18.00-6.00 oraz w weekendy i święta). Opłata jest równa opłacie za połączenie lokalne.

Drugi sposób polega na wykupieniu określonej liczby godzin połączenia w miesiącu (od 5 do 45) - jest to tzw. ryczałt. Szybkość transmisji, rzecz jasna, nie wzrasta, a większa swoboda jest złudna - użytkownik często przekracza limit i zaczyna płacić więcej za dostęp.

Wielu operatorów oferuje także metodę oddzwaniania - callback - polegającą na tym, że klient łączy się z określonym numerem i natychmiast zawiesza połączenie. Serwer oddzwania i od tego momentu użytkownik korzysta z Internetu tak samo, jak w wypadku dostępu dodzwanianego.

Zalety: dostępny wszędzie tam, gdzie pod ręką jest linia telefoniczna i telefon.

Wady: nieopłacalny na dłuższą metę, nawet przy wykorzystaniu ryczałtów.

Dla kogo: tylko dla zatwardziałych tradycjonalistów.

Oferta firm: Dialog, Netia, Sferia, TP S.A. i in.

Modem ISDN

Dostęp przez modem ISDN niewiele się różni się od dostępu realizowanego przez analogowy. Szybkość połączenia może wynieść maksymalnie 128 Kb/s, czyli niewiele więcej. Koszty modemu i użytkowania są natomiast wyższe. Krótko mówiąc: nie warto sobie zawracać głowy.

Zalety: szybkość (pod warunkiem, że mamy już łącze ISDN).

Wady: nieopłacalne.

Dla kogo: dla nikogo.

Oferta firm: Dialog, Netia, TPSA, Sferia i in.

Jak działa ISDN?

ISDN wykorzystuje te same kable miedziane, które są wykorzystywane w modelach analogowych. Transmisja jednak jest cyfrowa. ISDN nie przyjęło się na rynku - technologia została wyparta przez xDSL.

GPRS

Telefony wyposażone w GPRS często potrafią łączyć się z serwerem i automatycznie pobierać pocztę.

Telefony wyposażone w GPRS często potrafią łączyć się z serwerem i automatycznie pobierać pocztę.

GPRS to transmisja danych za pomocą telefonu komórkowego lub karty montowanej w notebooku. Choć technologia jest dużo nowsza niż dostęp przez analogowy modem, szybkość rzadko można nazwać "oszałamiającą". Na przykład w 2001 roku Era podpisała z Ericssonem umowę, która obiecywała użytkownikom GPRS transmisję danych z szybkością nawet 80 Kb/s. Niestety, rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała zapowiedzi. Jeśli któremuś użytkownikowi udawało się osiągnąć choćby 53 Kb/s, był naprawdę zadowolony.

Jak już wspomnieliśmy, GPRS to pod względem możliwości technologia analogiczna do zwykłego modemu, ale z jedną różnicą: aby móc korzystać z GPRS, wystarczy mieć telefon (karta) i dostęp do sieci komórkowej (czyli tzw. zasięg). Nie potrzeba gniazdka czy metrów kabli. Jeżeli korzystamy z notebooka, GPRS daje nam całkowitą wolność poruszania się.

Warto wiedzieć, że opisywana technologia dostępu - z powodu braku kabli - jest wykorzystywana jako pomoc w wypadku łączy satelitarnych (o czym dalej).

W chwili obecnej wszyscy liczący się polscy operatorzy GSM oferują GPRS - wystarczy opłacenie abonamentu i zakup odpowiedniego telefonu. Pojawiają się również usługi niewymagające posiadania abonamentu telefonicznego i stanowiące hybrydy kilku najpopularniejszych rozwiązań. Mowa, oczywiście, o blue connect (Era) oraz konkurencyjnych ofertach Idei czy Plus GSM. Dzięki specjalnej karcie wkładanej w złącze PCMCIA/PC Card w notebooku umożliwiają one pracę w sieciach WLAN, a poza zasięgiem hot spotów - z technologią Edge lub GPRS. Niestety, w większości miejsc użytkownikom pozostaje wyłącznie ta trzecia, najwolniejsza metoda dostępu.

Zalety: zadziała wszędzie tam, gdzie możliwy jest dostęp do sieci GSM.

Wady: mała prędkość transmisji, zależna od siły nadajników GSM znajdujących się w pobliżu.

Dla kogo: dla często podróżujących biznesmenów, którzy muszą mieć stały dostęp do firmowej poczty czy Internetu.

Opłacalność: niewielka.

Oferta firm: Era GSM, Plus GSM, Idea.


Zobacz również