Resident Evil 7 w VR: pierwsze wrażenia. Horror nowej generacji

W tym momencie nie znajdziecie straszniejszej gry niż niż nowa odsłona legendarnej serii Capcomu w wydaniu na gogle wirtualnej rzeczywistości.

Od jakiegoś czasu testujemy w redakcji zestaw PlayStation Pro + PlayStation VR. Na bardziej szczegółową relację przyjdzie jeszcze czas, ale dziś chciałem się z wami podzielić wrażeniami z nowej odsłony serii Resident Evil, bo to najlepsze, co spotkało VR od dłuższego czasu.

PlayStation VR w redakcji PCWorld.pl

PlayStation VR w redakcji PCWorld.pl

Resident Evil 7: początek gry

Już od pierwszych sekund tutoriala czułem ciary na całym ciele. Akcję obserwuję z perspektywy pierwszej osoby. Postać porusza się wolno. Otoczenie: niezbyt przyjemne. Początek wersji demo rozgrywa się w opuszczonym domu. Nie ma hałasów. Nic nie zapowiada, że zaraz będę musiał walczyć ze stadem zombiaków, więc powoli eksploruję. Ale serce w przełyku mam.

Oglądam kolejne pokoje, zbieram jakieś drobne przedmioty. Skrzypiące drzwi powodują nerwowe drżenie rąk. Widzę wiszące kukły, mięso w lodówce… Zaczyna się robić dziwnie, zaczyna się robić makabrycznie.

Resident Evil 7: VR kontra TV

Pewnie gdybym grał na telewizorze, jak we wszystkie poprzednie horrory w życiu, aż tak bym tego wszystkiego nie przeżywał. Ale odcięty od wszelkich bodźców z ze świata zewnętrznego, przysięgam, kilka razy zapomniałem, że to gra..

Nie chcę zdradzać za wiele z historii, ale twórcy znaleźli bardzo ciekawy sposób na pokazanie wydarzeń w różnych okresach czasu. Retrospekcje dają nowe spojrzenie na poznane już skrawki fabuły…

Po strasznym domu do zwiedzenia czekają równie milutkie kanały… To dobry początek, pamiętam że gdy grałem w Resident Evil 5, którego pierwsze minuty rozgrywały się w Afryce, w samym środku gorącego dnia, nie za bardzo miałem okazję się przestraszyć.

Resident Evil 7: bez bólu głowy

Znane z innych doświadczeń VR poczucie dezorientacji w trakcie chodzenia (które było dla mnie uciążliwe przy Robinson: The Journey) tutaj właściwie nie miało miejsca. W trakcie obracania się dookoła własnej osi też czułem się dobrze.

W grze jest gigantyczne menu z samymi opcjami dla VR-u, można ustawić wszystko, włącznie z szybkością czy kątami obracania się. Ale nawet na podstawowych ustawieniach jest fajnie.

Najlepszy horror VR

Nie ma tu w zasadzie nic innowacyjnego jeśli chodzi o gameplay, ale immersja jest w totalna. Podejrzewałem, że Robinson: The Journey będzie grą, dla której warto kupić PlayStation VR. Myliłem się, nie jest, trochę się na niej zawiodłem. Tym tytułem jest Resident Evil 7.


Zobacz również