Resort Antoniego Macierewicza zaatakowany przez Pravyy Sector

Grupa hakerów przekonuje, że włamała się do sieci MON, co potwierdziła opublikowaniem części zdobytych danych. Żąda od ministerstwa 50 tys. dolarów okupu.

Grupa hakerów nazywająca siebie Pravyy Sector poinformowała na Twitterze, że włamała się do sieci MON i wykradła dane. Na potwierdzenie opublikowała w sieci plik XSL, który zawiera takie informacje jak wewnętrzne nazwy komputerów, pracujące na nich systemy operacyjne, ścieżki LDAP oraz czasy ostatnich poprawnych/błędnych logowań. Dodatkowo udostępniła następujący formularz:

Pravyy Sector atakuje MON

Pravyy Sector atakuje MON

zwracając uwagę na zwrot PRISM, czyli sugerując, że projekt NASA działa również w Polsce. Niebezpiecznik potwierdził jednak nieoficjalnie, że formularz taki wypełniany jest przy wyjeździe na misje zagraniczne, więc mamy tutaj do czynienia z manipulacją ze strony hakerów.

Żądanie okupu

Hakerzy żądają 50 tysięcy dolarów płatnych w bitcoinach. Jeżeli nie dostaną tej tak po prawdzie mówiąc śmiesznej sumy opublikują w internecie więcej wykradzionych danych.

Kto za tym stoi?

Obecnie musimy poczekać na oświadczenie MON, aby mieć pewność, że hakerzy faktycznie pozyskali dane z komputerów ministerstwa. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: kim oni są? Ich nazwa oczywiście sugeruje, że mamy do czynienia z hakerskim ramieniem nacjonalistycznego ugrupowania na Ukrainie. Nie mamy jednak na to żadnych dowodów. Pamiętajmy też o ostatnich doniesieniach na temat rosyjskich hakerów podszywających się pod działającą rzekomo w imieniu Państwa Islamskiego (ISIS) grupę hakerską "CyberKalifat". Jeżeli dołożymy do tego fakt, że dosłownie kilka dni temu w Warszawie miał miejsce szczyt NATO, który zakończył się niepomyślnymi rozstrzygnięciami dla Rosji udział w tej sprawie Ukraińców nie wydaje się już taki pewny.


Zobacz również