Revenant

Od czasu wydania Diablo żadnemu tytułowi nie udało się odebrać mu korony w gatunku gier role-plaing-akcji. Mimo iż naśladowców było wielu, dopiero Revenant ma szansę na zrzucenie z piedestału produktu Bizzarda. Gra ta u wielu osób wywołuje wiele skojarzeń z Diablo, ale pod wieloma względami przewyższa swój doskonały pierwowzór.

Od czasu wydania Diablo żadnemu tytułowi nie udało się odebrać mu korony w gatunku gier role-plaing-akcji. Mimo iż naśladowców było wielu, dopiero Revenant ma szansę na zrzucenie z piedestału produktu Bizzarda. Gra ta u wielu osób wywołuje wiele skojarzeń z Diablo, ale pod wieloma względami przewyższa swój doskonały pierwowzór.

Głównym bohaterem w Revenant jest człowiek wskrzeszony przez tajemniczego czarnoksiężnika. Nie pamięta nic ze swego poprzedniego życia. Sardok - czarodziej, który go wskrzesił - powiedział, że był bardzo potężnym wojownikiem. Zapewnił, że to co zapomniane wróci... także wspomnienia. One jednak przyniosą tylko ból i cierpienie. Radził, skupić się na misji władcy Ahkuilonu – Thendricka, któremu tajemnicza sekta porwała córkę. Właściwie nie nasz bohater nie ma wielkiego wyboru – musi ją uratować, bowiem zaklęcie którym wydobyto go z piekła nakazuje bezwzględne posłuszeństwo wobec Sardoka. Trzeba przyznać, iż fabuła gry przedstawia się bardzo interesująco, obfituje w liczne, niespodziewane zwroty akcji. Niestety, wbrew zapewnieniom twórców, gra jest liniowa.

Mimo szlachetnego zadania jakie zostało powierzone naszemu bohaterowi - Locke’owi, możemy zauważyć, że nie należy on do najbardziej szlachetnych postaci. Na początku jest przesycony złem i nienawiścią, ale z czasem ulega metamorfozie. Nadal jest człowiekiem zimnym i bezwzględnym, ale gotowym poświęcić swoje życie dla sprawy. Pod koniec gry wchodzi w posiadanie potężnych mocy. Ogarnia go także szalona obsesja odbicia Andrii z piekieł Anseraku. Sylwetki pozostałych bohaterów przedstawiają się w równie interesujący sposób. Jedną z ciekawszych postaci jest Sardok. Jego prawdziwych zamiarów nie możemy nigdy rozszyfrować...

Świat w Revenant, podobnie jak w Diablo obserwujemy w rzucie izometrycznym. Inny jest jednak sposób wyświetlania postaci. Tutaj są one w pełni trójwymiarowe. Drugim wyróżniającym się elementem są spektakularne efekty świetlne. Trzeba pogratulować twórcom, ponieważ stanęli na wysokości zadania. Wszystkie czary są wspaniałe, efektowne i co najważniejsze, bardzo skuteczne. Warto przynajmniej chwilkę poświęcić na zabawę nimi, chociażby po to aby popatrzeć na wspaniałe efekty wizualne.

Ręcznie rysowane tła wyróżniają się mnogością szczegółów i żywymi barwami. Poziomy są bardzo rozbudowane (co odbiło się m.in. na wymaganiach sprzętowych), ale wyraźnie brakuje algorytmu losowo je generującego. Gra została podzielona na cztery pory dnia, które następują kolejno po sobie. Dostarcza to jej realizmu, jednak nie ma większego wpływu samą na rozgrywkę (wszystkie sklepy otwarte 24h:-).

Strona dźwiękowa Revenanta prezentuje się równie dobrze jak graficzna. W szczególności, na uwagę zasługuje nietuzinkowa muzyka., która wspaniale buduje klimat gry. Małym mankamentem są dialogi. Niektóre kwestie wypowiadane są tak, jakby lektor przesadnie wczuł się w rolę postaci. Wystarczy posłuchać Locke’a pod koniec gry – aż ciarki przechodzą po plecach...

Jak wskazuje na to gatunek, do którego zaliczono Revenat (RPG-action), głównym elementem tej gry jest walka. Na początku możesz korzystać z trzech rodzajów szybkości, siły oraz ciosów. Później dochodzą przeróżne combosy (jest ich w sumie12). Można także parować ataki przeciwnika i wykonywać uniki. Wraz z rozwojem postaci, po kolejnych wizytach u swego mistrza Jonga, uczysz się także nowych technik.

Co ciekawe, Locke wyprowadza niektóre ciosy spontanicznie, w zależności od sytuacji w jakiej się znajdzie. W zwarciu zamiast zwykłego pchnięcia, użyje łokcia, natomiast zabijając małego pajączka po prostu go zdepcze. Bardzo efektownie wyglądają przeróżne rzuty i decydujące ciosy, stosowane zarówno przez Locke’a jak i przeciwników. Nie zdziw się więc, jeżeli zamiast normalnego uderzenia Locke zetnie komuś głowę albo złamie kręgosłup. Przeciwnicy nie pozostają dłużni. Rozerwanie na pół albo zgniecenie człowieka to dla nich chleb powszedni.

Dodam, że w grze znajdziemy pokaźny arsenał mieczy, toporów i innych narzędzi do zadawania obrażeń. Locke może również strzelać z łuku, niestety tylko podczas jednej bitwy (ani strzał ani łuku nie można kupić w sklepie).

System czarów obejmuje ponad 50 zaklęć. Do ich opanowania należy zdobyć 11 talizmanów. Łącząc ze sobą talizmany odkrywamy nowe czary. Można je łączyć „w ciemno” (na początku nie jest to wcale takie trudne, gdyż ma się tylko trzy) albo kierować się wskazówkami ze znalezionych skryptów. Do używania zaklęć nie wystarczy sam fakt ich posiadania. Niezbędny jest odpowiedni poziom umiejętności magicznych, który wzrasta wraz z liczbą rzuconych czarów. Często proste zaklęcie okazuję się o wiele lepszym sposobem na pozbycie się kilku natrętnych przeciwników niż tradycyjna walka, dlatego radzę możliwie często korzystać z dobrodziejstw magii.

W tym miejscu muszę niestety wspomnieć o jednej z największych wad gry. Po zdobyciu czaru Invisibility (niewidzialność) rozgrywka traci cały swój urok. W zasadzie nie ma przeciwnika, który miałby z nami jakiekolwiek szansę w momencie, kiedy jesteśmy niewidzialni (i nietykalni jednocześnie). Walka zamienia się więc w jednostronną rąbankę. Nawet Yaghoro, końcowy przeciwnik nie ma szans na nawiązanie równorzędnej walki.

Skoro już wspomniałem o potworach... W Revenancie spotkamy najróżniejsze ich rodzaje i odmiany. Począwszy od niewielkich pajączków, poprzez szkielety, zombie, ogroki (takie „pochodne” ogrów), po mnichów, kapłanów, magów i smoki. Zachowanie stworzeń nie zostało może opracowane perfekcyjnie, ale można u nich dostrzec śladowe ilości inteligencji. Warto zwrócić uwagę na fakt iż w raz przebytej lokacji na nowo pojawiają się przeciwnicy.

Kolejnym mankamentem gry jest niestety interfejs. Autorzy chcieli chyba specjalnie utrudnić grę, ponieważ przy zabawie używać trzeba ogromnej liczby klawiszy, rozlokowanych po całej klawiaturze. Zaś dokonanie niektórych operacji związanych z inwentarzem, możliwe jest wyłącznie za pomocą myszki. System ten nie sprawdza się szczególnie podczas walki, kiedy trzeba działać niezwykle sprawnie. Sprawę można trochę poprawić przekonfigurowywując interfejs dla swoich wymagań.

W trybie multiplayer, możemy wcielić się także w maga Navarro, wojowniczkę Morganę lub osiłkowatego Bayne’a. Mają oni swoje własne statystyki i uzbrojenie, które można jednak modyfikować. Dla prawdziwych fanatyków tej gry, Eidos dołączył specjalny edytor, dzięki któremu stworzyć całkowicie nowy świat i przygody czekające na naszego bohatera (niekoniecznie Revenanta). Do tego celu potrzeba jednak naprawdę dużo chęci i baaaardzo dużo czasu.

Revenant to ciekawa propozycja, zwłaszcza, że Blizzard po raz kolejny przesunął premierę Diablo 2. Gra prezentuje się wspaniale pod względem graficznym i dobrze pod względem dźwiękowym. Zachwyca rozległością świata i zawiłością fabuły. Niewątpliwie ogromnym atutem jest rozbudowany system walki i magii. Z drugiej jednak strony szwankuje interfejs. No i o czym wcześniej nie wspomniałem, gra wymaga naprawdę solidnego sprzętu...


Zobacz również