Ridge Racer najtańszą grą na PSV, ale...

No właśnie, zawsze jest jakieś "ale". Pamiętajcie moi drodzy, nikt nigdy nic nie podaruje Wam za darmo, więc jeśli widzicie jakikolwiek produkt wystawiony po kusząco promocyjnej cenie, zawsze spodziewajcie się tandety lub ukrytego gdzieś haczyka.

Nie inaczej ma się sprawa w przypadku nowej iteracji znanej serii wyścigów od Namco Bandai, która jako jeden z premierowych tytułów maszynki PlayStation Vita wyjdzie w postaci - nazwijmy to umownie - bogatego dema. Otóż w drugiej połowie grudnia, za przenośnego Ridge Racera Japończycy zapłacą 3,980 jenów (około 33 funtów) i będą mogli przetestować (tylko) pięć wirtualnych bryk na (tylko) trzech torach wyścigowych, skopiowanych z poprzednich odsłon RR, czyli Harborline 765, Highland Cliffs i Southbay Docks. Nie martwcie się jednak, bowiem deweloperzy pragnąc urozmaicić nieco rozgrywkę dodali możliwość ścigania się po tych lokacjach również w przeciwnym kierunku. Oczywiście po premierze gry, japoński wydawca planuje wydawać płatne DLC, które to systematycznie będą poszerzać początkowo skąpą zawartość gry.

Namco Bandai zdecydowało się na takie posunięcie, ponieważ pragnie rozwinąć specjalny tryb sieciowy zwany inaczej Planetary League, gdzie gracze z całego świata zostaną podzieleni na cztery drużyny współzawodniczące ze sobą w wykonywaniu określonych zadań. Cele misji zmienią się każdego dnia, a pod koniec danego miesiąca zostanie sporządzony ranking zespołów z największą ilością zdobytych punktów.

Ridge Racer będzie również dostępny na rynku cyfrowej dystrybucji w cenie 2,980 jenów (24 funty). Promocja potrwa do 31 marca 2012 roku, później wartość wzrasta do kosztów wersji pudełkowej. Pomimo tak niskiego wydatku, wciąż nie potrafię ukryć swojego zniesmaczenia całą tą sytuacją. Tytuł nad którym pracowały dwa teamy deweloperskie (Namco Bandai i Cellius) przeistoczył się w produkt stworzony na bazie kopiuj/wklej, śmigający na dodatek w zaledwie trzydziestu klatkach na sekundę.


Zobacz również