Robot w operze

Roboty i technologia bohaterami opery? Tak właśnie wygląda przedstawienie "Death and the Powers", opowiadające historię człowieka zmęczonego światem fizycznym, chcącego przetrwać w formie cyfrowej.

Przedstawienie miało kilka dni temu premierę w USA. Bohater opery to człowiek, który przesyła się do tzw. systemu i oddziałuje na postacie i widownię występem "bezcielesnym", jak mówi Tod Machover - kompozytor i dyrektor kreatywny opery, a jednocześnie profesor Muzyki i Mediów w MIT Media Lab

Główna postać opery, po "przesłaniu się" do systemu, schodzi ze sceny do miejsca dla orkiestry, gdzie czeka na nią specjalna kabina, przypominająca nieco kabiny izolacyjne z teleturniejów. Tam mierzone są różne aspekty występu artysty - głos, gestykulacja, napięcie mięśniowe, oddech. Pomiary te, gromadzone za pomocą sieci sensorów, są tłumaczone na rozkazy dla obecnych na scenie robotów. Za pomocą tych danych kontrolowane jest także oświetlenie i elementy scenografii.

Chór robotów jeżdżących po scenie jest czasem autonomiczny, a czasem kontroluje je operator i inne źródła. Moc obliczeniową zapewniają im tanie laptopy XO, produkowane z inicjatywy organizacji One Laptop Per Child.

Robotów jest łącznie 12. Maszyny są niezależne i nie są połączone ze sobą nawzajem. Wyposażono je w po trzy omnikierunkowe koła, umożliwiające ruch do przodu i do tyłu zawracania. Roboty mogą komunikować się z operatorem i ze sobą nawzajem dzięki łączności bezprzewodowej.

Zobacz wideo - "Robot w operze" (film w j. angielskim).


Zobacz również