Roboty bojowe w czynnej służbie na straży granicy

Korea Południowa umieściła roboty bojowe na granicy strefy zdemilitaryzowanej, wąskiego pasa ziemi oddzielającego ją od Korei Północnej. Stacjonarnym urządzeniom SGR-1 daleko do przerażającego wyglądu Terminatora - przypominają raczej skrzyżowanie ulicznej sygnalizacji świetlnej z systemem monitoringu wideo.

Jak podaje magazyn "Stars and Stripes" SGR-1 to robot stacjonarny sterowany zdalnie przez ludzi w centrum dowodzenia.

Nie wiemy, ile takich jednostek zostało rozmieszczonych po południowej stronie strefy zdemilitaryzowanej. Wiadomo, że roboty trafiły na granicę pod koniec czerwca 2010 r. i że pozostaną w służbie do końca roku. Po upływie tego czasu dowództwo sił zbrojnych Korei Płd. podejmie decyzję o ich dalszym losie.

Robot SGR-1 wyposażony jest w zestaw czujników ruchu i ciepła. W reakcji na potencjalne zagrożenie uruchamiany jest sygnał alarmowy (syrena lub informacje na ekranach kontrolnych w centrum dowodzenia). Operator robota przy użyciu dostępnych w jednostce środków przekazu audiowizualnego może zidentyfikować źródło alarmu oraz skomunikować się z nim.

Broń robota to karabin maszynowy kaliber 5,5 mm o zasięgu rażenia ok. 3 km. SGR-1 nie może jednak wystrzelić z broni automatycznie - otwarcie ognia pozostaje w gestii człowieka. Do obsługi każdej takiej jednostki oddelegowani są dwaj ludzie, dowódca i operator.

SGR-1 to zatem urządzenie czysto obronne.

Roboty wytworzono w zakładach Samsung Techwin. Produkcja jednego robota to koszt ok. 200 tys. dolarów. Przeznaczeniem urządzeń nie jest zastąpienie człowieka na polu walki, ale zapewnienie mu wsparcia - przekonuje rzecznik producenta na łamach "Stars and Stripes".

Koreańska Strefa Zdemilitaryzowana to szeroki na 4 km pas ciągnący się w pobliżu 38. równoleżnika, oddzielający oba państwa koreańskie. Utworzono ją w 1953 r. na mocy rozejmu po trzyletniej wojnie koreańskiej.

Formalnie obie Koree nadal są w stanie wojny - w 1953 r. doszło do zawieszenia broni, ale pokoju nie podpisano. Napięcie pomiędzy krajami wzrosło zwłaszcza w marcu 2010 r., po zatonięciu południowokoreańskiej korwety - wiele wskazuje na atak okrętu podwodnego Północy, która te oskarżenia odrzuca.


Zobacz również