Rome Total War

  • LTG,

Seria Total War cofa się w czasie, ale bynajmniej nie w rozwoju

Czasy Cesarstwa Rzymskiego i Republiki to wdzięczny temat dla gier strategicznych. Dlatego nikogo chyba nie zdziwiła decyzja autorów cyklu Total War, by po Shogunie i Medievalu stworzyć Rome.

Rok temu na łamach GameStara zamieściliśmy obszerną zapowiedź tej gry. Na bazie dostępnych wtedy informacji stwierdziliśmy, że będzie to tytuł wybitny. Niestety, często bywa tak, że mimo szumnych obietnic autorów, ostateczny produkt okazuje się, delikatnie mówiąc, wątły. Na szczęście tym razem tak nie jest.

Wredny pysk Centuriona

Wieża oblężnicza pozwala komfortowo dostać się na mury. Tylko windy tu brak

Wieża oblężnicza pozwala komfortowo dostać się na mury. Tylko windy tu brak

Jednym z nielicznych zarzutów graczy pod adresem Medieval: Total War był znikomy postęp technologiczny silnika w stosunku do wcześniejszego Shoguna. Wkrótce stało się jasne, że nowa generacja silnika powstawała równocześnie z Medievalem, lecz wymagała jeszcze dopracowania. Nad czym trudzili się w pocie czoła programiści, można było zobaczyć od pewnego czasu w telewizji BBC w programie Time Commanders, wykorzystującym nową generację silnika Total War.

Nie zmniejszając skali bitew, autorzy umożliwili dowolne zbliżenia kamery ukazujące mnóstwo detali w ponad setce modeli jednostek. Tak więc podziwiasz szczegóły rzymskiej zbroi lorlica segmentata, zakazane gęby barbarzyńców, najeżone ostrzami koła scytyjskich rydwanów i kartagińskie słonie. A wszystko to rusza się dynamicznie za sprawą złożonych animacji. Fakt, że wszyscy żołnierze w oddziale wyglądają jakby wyszli z fabryki klonów - ale dzięki tej drobnej umowności nie potrzeba komputerów z najnowszych programów doświadczalnych NASA, by nacieszyć się grą.

Na hardcorowców czekają drabiny. Gorący olej hartuje ciało i ducha

Na hardcorowców czekają drabiny. Gorący olej hartuje ciało i ducha

Atak na miasto również wygląda teraz zupełnie inaczej - umowną fortecę zastąpiła złożona makieta, na której odzwierciedlone są wszystkie budynki zbudowane w danym miejscu. Stopień uszkodzeń, jakich doznają na mapie taktycznej, przenosi się oczywiście na mapę strategiczną.

SPQR musi odejść!

Co prawda w kampanii udostępnionych jest 11 grywalnych frakcji, ale na początku wybierasz jeden z trzech wielkich rodów rzymskich: Juliuszów, Scypionów lub Brutusów. Dopiero gdy własnoręcznie wyeliminujesz wybrane wrogie frakcje (Kartagina, Miasta Greckie, Monarchia Selucydów, Egipt, Partia, Galowie, Germanie, Brytowie), uzyskasz dostęp do grania nimi następnym razem.

Najciekawiej prezentuje się jednak podstawowa opcja. Jako rzymski patrycjusz będziesz przez dłuższy czas znosił obecność innych rodów i słuchał poleceń Senatu i Ludu Rzymskiego (SPQR). Dopiero gdy twój ród obrośnie w piórka, możliwe (a nawet konieczne) stanie się zaprowadzenie porządku w kraju. A to oznacza powrót Cesarstwa i koniec kampanii. Jeżeli nie dokonasz tego do 14 roku n.e. - przegrałeś (ta data wyznacza historyczny powrót instytucji Cesarza, konkretnie zaś wtedy zmarł August, który dokonał tego, co postawione zostaje przed tobą jako zadanie do wykonania).

Na obalenie Republiki masz sporo czasu. Rozgrywkę rozpoczynasz w roku 270 p.n.e. - daje to 284 lata. Tymczasem tura to pojedyncza pora roku.

Czy ktoś krzyknął Eureka?

Do okienek w murze od rana ustawiały się długie kolejki

Do okienek w murze od rana ustawiały się długie kolejki

Będąc przy tle historycznym, warto wspomnieć o obecności w Rome: Total War całej masy osobników, którzy na trwałe wpisali się w dzieje zachodniej cywilizacji. Tym razem nie chodzi tylko o rozmaitych watażków, ale i intelektualistów. Napotykasz Archimedesa czy Wergiliusza. Do systemu cech władcy dodano bowiem instytucję Sługi, modyfikującego możliwości bohatera, ale nie przypisanego na stałe do postaci. W ten sposób masz większy wpływ na to, co sobą reprezentują poszczególni członkowie rodu. Dajmy na to, że Tytus Brutus nie bardzo orientuje się w handlu - znaczy to, że jego brat powinien wspomóc Tytusa, przekazując mu biegłych w tych dziedzinach podwładnych: kapłana Merkurego i kupcu jedwabnym.

Pax Romana

Pora wrócić do ogólniejszych zagadnień związanych z kampanią. Tradycyjnie dla Total War gra toczy się na dwóch różnych płaszczyznach. Decyzje strategiczne podejmujesz na ogólnej mapie w trybie turowym, a talentem taktycznym błyszczysz w czasie rzeczywistym (z aktywną pauzą) na trójwymiarowym polu bitwy. Tym razem jednak część strategiczna jest bardziej skomplikowana. Sztywny podział na namalowane na mapie prowincje został zastąpiony czymś w rodzaju makiety, po której dowolnie przemieszczasz jednostki, zależnie od ich puli ruchu. Wymijasz siły wroga i psocisz mu na tyłach. Odpowiednio zadekowana armia może walnąć po skarbcu nawet kilka prowincji naraz - wystarczy przeciąć ważny szlak handlowy.

Scena niczym z filmu batalistycznego

Scena niczym z filmu batalistycznego

Mapa taktyczna generowana jest na bazie strategicznej - więc zawczasu wiesz, czego się spodziewać na polu bitwy. Silnik jest pod tym względem perfekcyjnie dopracowany - nie tylko różnicuje pory roku, ale również uwzględnia rozmaite czynniki dodatkowe - tocząc bitwę u stóp Etny w roku jej wybuchu, zobaczysz w oddali pióropusze dymu.

Oczywiście sam mechanizm rozgrywania starć nie wymagał drastycznych zmian. Ograniczono jednak możliwość wygrywania bitew ze stratami w stosunku 1:100 i więcej poprzez odpowiednie wyważenie współczynników ataku i pancerza - po prostu zwykle chłopaki biją mocniej niż się bronią, więc ofiary muszą być. Sytuacja na polu bitwy dobrze odzwierciedla historyczne wydarzenia: jeśli wybierzesz się z typową legionową strukturą armii na południowy wschód... no cóż przykro nam. Wiadomo jak się to dla Rzymu kończyło, dopóki nie dostosował się do mobilnych wojsk Partii i Egiptu.

Przeklęci plebejusze

Rzymianie dosiadają koni dziwnej rasy. To chyba kanciaki niskopoligonowe

Rzymianie dosiadają koni dziwnej rasy. To chyba kanciaki niskopoligonowe

Na tej barwnej makiecie doskonale też widać, gdzie kończy się cywilizacja, a zaczyna barbarzyńska dzicz. Tylko od ciebie zależy, czy najpierw wyruszysz w europejskie puszcze, czy na czele kilku kohort zaniesiesz Pax Romana Grecji, Partii i Egiptowi.

Zarządzanie zajętymi ziemiami to zupełnie inne wyzwanie. Poziom złożoności jest olbrzymi. Import, eksport, nędza, tarcia kulturowe, wpływ pogody i odległości od stolicy (można ją przenosić!), obecność obcych wojsk... te i inne czynniki w mniejszym lub większym stopniu będą cię doprowadzać do rozpaczy. Jak zadowolić lud? Zapewnić więcej pożywienia z upraw rolnych, podnieść warunki socjalno-bytowe, postawić na fanatyzm religijny, a może codziennie organizować igrzyska i wyścigi na hipodromie? Warto się dobrze zastanowić, ponieważ nie zawsze sprawdzone metody zadziałają. Co z tego, że dzień w dzień odbywają się gonitwy rydwanów, skoro gubernator prowincji wypowiada się negatywnie o tym sposobie rozrywki?

Aby skutecznie radzić sobie w Rzymie, warto mieć zarówno uwielbienie wśród mas, jak i respekt u senatorów. Jednak nadmierna popularność jednego z rodów jest solą w oku innych patrycjuszy. Cóż, nie od razu Rzym zbudowano i nie od razu obalono Republikę. Pierwszy odważny skończył z nożem w nerce - o czym warto pamiętać, bo w grze występują zabójcy.

Agenci, z usług których korzystasz, to szpiedzy, skrytobójcy i dyplomaci. Ci ostatni są najbardziej groźni! Dzięki bardzo rozwiniętym opcjom dyplomatycznym dopuszczasz się niewiarygodnych przekrętów. Biegły w swym fachu dyplomata potrafi sprawić, że po przekazaniu pewnej ilości dóbr, cała armia rozchodzi się do domów. Może nawet kupić połowę Europy wraz z miastami, innymi agentami i kacykami plemiennymi. W tym ostatnim przypadku ktoś z rodu adoptuje takiego barbarzyńcę, by w świetle prawa stał się Rzymianinem pełną gębą.

Wybierając jeden z rodów, decydujesz się jednocześnie, którym z licznych rzymskich bóstw będziesz stawiał świątynie w swych miastach. Ogólnie bez względu na patrona miejsca kultu dobrze wpływają na nastroje społeczne. Wiadomo: jak trwoga, to do boga. Scypioni hołdują Saturnowi, Neptunowi i Wulkanowi, Juliusze wolą Jowisza, Bachusa i Ceres, zaś Brutusowie dogadali się z klechami Merkurego, Junony i Marsa. To ważne informacje, gdyż dodatkowe bonusy z danych świątyń bardzo wpływają na styl gry. Oprócz początkowych prowincji i dostępnych gladiatorów (tak, tak, niestety autorzy nie odmówili sobie masowego wykorzystania ich w armii) to jedyne, co różnicuje frakcje rzymskie pod względem rozgrywki.

Przeciwności losu pokazują geniusz generała, szczęście go skrywa - Horacy

Przeciwności losu pokazują geniusz generała, szczęście go skrywa - Horacy

Grając innymi, nierzymskimi frakcjami, oczywiście dysponujesz zupełnie innymi panteonami. Nie przeklinasz też czterech liter, czyli SPQR.

Filmowy patos - siła i honor

Bitwy poprzedzane są kwiecistymi przemowami do żołnierzy, ilustrowanymi zbliżeniami jednostek. Co ciekawe, te napuszone teksty składają się z modułów odtwarzanych w zależności od tego, z kim przyszło się zmierzyć, jakie są szanse zwycięstwa, jakie jednostki wystawił przeciwnik, a jakich tobie zabrakło... majstersztyk. W każdej chwili z poziomu mapy strategicznej możesz też za pomocą silnika gry podejrzeć, jak wygląda dowolne z twoich miast.

I tu niespodzianka - nim zasymilujesz w pełni inną kulturę, pomiędzy rzymskimi domami trafia się pierwotna architektura. A jeśli akurat trwa rozbudowa, w mieście, po którego ulicach szwendają się obywatele, znajdziesz plac budowy.

Oopium dla mas

Gra jest niezwykle dopracowana i nie sposób wymienić tu wszystkich jej elementów. Na koniec więc tylko mała łyżeczka dziegciu - nie wszystko udało się autorom dopracować. Zdarzają się rozsynchronizowane tekstury w pejzażach i konflikty modeli. Bywa też, że coś dziwnego generuje się ze skryptów. Dla przykładu, w turze przeciwnika twoje wojsko zostaje zaatakowane, a otrzymujesz komunikat, że to ty jesteś agresorem. Na początku swej tury ze zdumieniem dowiadujesz się, że twój ród wypowiedział wojnę!

Wierność historyczna jest na wysokim poziomie, więc nie będziemy się czepiać pomniejszych uproszczeń, hollywoodzkich przekłamań i amerykanizmów w stylu wypowiedzi. Zdarzają się, i tyle. Na szczęście na tak małą skalę, że nie psują smaku całości. Doskonałego smaku.

Cytaty (nie)parlamentarne

Twoja popularność w odniesieniu do różnych grup określana jest obszernymi, a zarazem niezwykle barwnymi opisami.

Oto przykłady takich opisów:

Opis 1: Plebejusze nienawidzą ciebie, twojej rodziny i przyjaciół. Nienawidzą też ich przyjaciół, ich niewolników i zwierząt również. Jesteś aż tak niepopularny.

Opis 2: Twoja popularność wśród niższych warstw społecznych jest słaba. Kiedy plebejusz krzyczy pozdrowienie w twoim kierunku, to drugi wyraz jego wypowiedzi najczęściej brzmi: się.

Nieoceniona rola wodza

Członkowie twego rodu zostają dowódcami, zarządcami lub czarnymi owcami w rodzinie. Decydujesz, jaką rolę im powierzyć, opierając się na zdolnościach opisujących każdego znaczącego osobnika. Podstawowe umiejętności to: zarządzanie, rozkazywanie i wpływ. Do tego dochodzą cechy indywidualne, takie jak: urodzony dowódca, inteligentny czy zwierzę polityczne.


Zobacz również