Rozkwit fuzji i przejęć

Korporacje odrobiły lekcje po ostatniej wielkiej fali fuzji i przejęć w latach 90. Teraz mają sporo powodów aby starać się o takie umowy - czytamy w European Business Forum.

Duże fale międzynarodowych fuzji i przejęć zdominują gospodarkę światową w najbliższych latach. W 2000 r. wartość międzynarodowych transakcji M&A wyniosła rekordowo dużo - 1,1 bln USD, w 2003 r. wyniosła 297 mld USD, a w 2006 r. 963 mld USD. W tym roku może sięgnąć znowu poziom z 2000 r.

Największe korporacje międzynarodowe chętnie przeprowadzają transakcje M&A mimo dowodów, że tego rodzaju umowy często kończą się porażką. Zaś jak wynika z raportu McKinsey'a, dwie trzecie umów M&A nie spełniają obietnic dawanych partnerom.

Nasuwa się kilka pytań: czemu międzynarodowe umowy M&A pozostają ulubionym instrumentem mimo swoich kiepskich wyników? Czy obecna fala zagranicznych akwizycji różni się od fali poprzedniej? Jaka będzie trajektoria międzynarodowych umów M&A w najbliższych latach?

To lekcje z ekscesów z lat 90. wypromowały aktualny boom na międzynarodowe umowy M&A. W 2006 r. McKinsey wydał raport "Are companies getting better at M&As?", w którym opisał znaczącą poprawę w zarządzaniu korporacyjnym fuzjami i akwizycjami. Tego rodzaju umowy podpisane po 2003 roku stworzyły większą wartość, a udziałowcy firm kupujących otrzymali większą wartość dodaną. Ostatnie badanie McKinsey'a pokazuje też, że niższy odsetek kupujących przepłaca za umowy, zwłaszcza w porównaniu z sytuacją z lat 90.

Mimo tych pozytywnych trendów korporacje nadal napotykają na liczne przeszkody strategiczne, finansowe, organizacyjne, technologiczne, operacyjne, kulturowe w skutecznym przeprowadzaniu zagranicznych akwizycji.

Czemu więc firmy tak uparcie dążą do międzynarodowych umów M&A? Publicyści EBF wymieniają kilka powodów. Po pierwsze większość dużych spółek giełdowych nie jest wstanie osiągnąć swoich celów związanych ze wzrostem przychodów bez zagranicznych akwizycji, a presja ze strony akcjonariuszy jest bardzo silna.

Po drugie rosnąca konkurencja z międzynarodowych firm z rynków wschodzących (Brazylii, Rosji, Chin, Europy Wschodniej, Turcji, Meksyku etc.) wzmacnia potrzebę poszukiwania efektu skali poprzez zagraniczne umowy fuzji i akwizycji.

Po trzecie presja przyspieszania tempa wprowadzania nowych produktów na rynek zachęca do umów M&A, które pozwalają na skrócenie czasu koniecznego do penetracji zagranicznych rynków i wykorzystanie możliwości związanych ze sprzedażą krzyżową. Jest to szybsza metoda wejścia na zagraniczny rynek niż typowe modele takie jak "green-field", joint venture czy alians strategiczny.

Po czwarte, wzrost cen energii elektrycznej i pozostałych mediów działa stymulująco na zagraniczne akwizycje ponieważ międzynarodowe firmy szukają zasobów, w tym rosnąca liczba firm, które mają siedzibę w krajach BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) i innych gospodarkach wschodzących.

Po piąte, globalna wojna o talenty oznacza, że międzynarodowe fuzje i akwizycje pozwalają na zdobywanie uzdolnionych pracowników, którzy stają się jednym z najważniejszych zasobów korporacji w walce o przewagę konkurencyjną. Tego rodzaju umowy pozwalają także na zdobycie technologii nie dostępnych w rodzimym kraju.

W umowach fuzji i przejęć ostatnich lat widać coraz większą różnorodność geograficzną. W 2005 r. rozwinięte kraje z Europy odpowiadały za 58% międzynarodowych zakupów, wobec 75% w 2000 r., zaś odsetek firm z USA wzrósł z 17% do 24%, a azjatyckich (z wyłączeniem Japonii) z 2% do 7%. Coraz istotniejszymi graczami są firmy z Brazylii, Meksyku, Rosji i Turcji.

Rośnie także zróżnicowanie branż biorących udział w umowach M&A. W 2005 r. 64% zagranicznych akwizycji dotyczyło przedsiębiorstw z sektora usług, wobec 73% w 2000 r. Udział firm z sektora przemysłu spadł z 26% do 21%.

Coraz bardziej widoczne jest działanie funduszy private equity, które w 2005 r. przeprowadziły 20% międzynarodowych umów M&A wobec 5% w roku 2000.

Na podstawie: European Business Forum "The M&A surge", David Bartlett


Zobacz również