Rozrywka przemysłowa

Na dobrą sprawę każdy współczesny filmowiec - z wyjątkiem Krzysztofa Zanussiego - chciałby zobaczyć swój film wydany na płycie DVD.

Na dobrą sprawę każdy współczesny filmowiec - z wyjątkiem Krzysztofa Zanussiego - chciałby zobaczyć swój film wydany na płycie DVD.

Skoro najwyraźniej większość twórców chciałaby sprzedawać swoje produkcje na płytach, można mieć nadzieję, że komuś wreszcie się uda. Jeśli raz powstanie odpowiedni wzorzec - punkt odniesienia - wszyscy będą się starali mu dorównać lub wręcz pokazać, że można to zrobić znacznie lepiej.

WIELCY SĄ ZA

Marzy mi się totalne DVD, w którym sam film jest tylko jednym z elementów, a płytę kupuje się nie tylko po to, żeby coś sobie obejrzeć, ale żeby wkroczyć w inny wymiar kontaktu ze sztuką. - <i>Krzysztof Krauze</i>

Marzy mi się totalne DVD, w którym sam film jest tylko jednym z elementów, a płytę kupuje się nie tylko po to, żeby coś sobie obejrzeć, ale żeby wkroczyć w inny wymiar kontaktu ze sztuką. - <i>Krzysztof Krauze</i>

DVD ma wśród filmowców wielu rzeczników. Krzysztof Krauze, który ma już za sobą dobre wydanie wielokrotnie nagradzanego Długu, jest szczerym entuzjastą nowego formatu. - Polskie DVD nie wykorzystuje całego potencjału - reżyser trafnie ocenia dotychczasową sytuację. - To inna jakość, inny przekaz i inna rzeczywistość filmu. Marzy mi się totalne DVD, w którym sam film jest tylko jednym z elementów, a płytę kupuje się nie tylko po to, żeby coś sobie obejrzeć, ale żeby wkroczyć w inny wymiar kontaktu ze sztuką. Wąskie gardło to produkcja, bo dla DVD o wszystko trzeba zadbać wcześniej, a producentów mamy opieszałych. TVP SA, na przykład, to bardzo zły producent - pracuje powoli, bez wyobraźni i kompletnie bez zainteresowania, od 9.00 do 16.00. Michał Urbaniak, stały współpracownik Krauzego, autor muzyki do dziesiątków filmów, w tym także do Długu, opracowuje w tej chwili swoje pierwsze DVD, koncert UrbSymphony. - UrbSymphony ma dla mnie duże znaczenie sentymentalne - wyjaśnia kompozytor. - Planuję proste wydanie DVD. Nie chcę rozpraszać atmosfery koncertu. Potraktuję to dokumentalnie. Nadzorując prace nawet nad najdrobniejszymi szczegółami przygotowywanej płyty, Michał Urbaniak został nie tylko zwolennikiem DVD, ale też ekspertem w tej dziedzinie. - Właściwie dziwię się, że CD jeszcze w ogóle istnieje, przecież nadaje się już tylko do archiwizacji. Czasem o DVD mówi się, że zabije film. To czysty nonsens. Nie zabije, najwyżej pomoże filmowcom, no i muzykom. Teraz wszystko w filmie robi się w 5.1. Przy ogromnej ilości domowych rozrywek kryzys CD to coś naturalnego. DVD jest w pełni dostępne, ceny, przynajmniej w Nowym Jorku, są prawie jak za VHS. Mam z sobą kanadyjski odtwarzacz Apex za 90 dolarów, czyta DVD, CD-R, DivX". Urbaniak dostrzega też pewne minusy: - Regionalizacja? To tragedia. Segregacja. To jest niemożliwe. Chodzi nie tylko o rozrywkę, niedługo będzie wielka fala DVD ze wszystkim, dziełami sztuki, pracami naukowymi. I co wtedy? Kontrola korporacji nad szarym człowiekiem, który nie dość, że płaci, to jeszcze ma niewygodę. W końcu chodzi o dobra intelektualne, które mają docierać do ludzi!.


Zobacz również