Sąd nie uwierzył w winę... GTA

Sąd w Alabamie nie uwierzył prawnikom, którzy bronili swojego klienta - oskarżonego o zamordowanie trzech policjantów - tłumacząc, iż powodem, dla którego zszedł on na drogę zbrodni, jest to, że... grał w Grand Theft Auto.

Nie tak dawno, bo zaledwie wczoraj, pisaliśmy o człowieku, który zmarł wskutek niewydolności serca spowodowanej przez trwającą ponad 50 godzin grę w kawiarence internetowej. Dziś agencje prasowe informują o kolejnym absurdalnym wydarzeniu z grą komputerową w tle: obrońcy oskarżonego o potrójne morderstwo część winy próbowali zrzucić na... grę Grand Theft Auto.

Dwudziestolatek zastrzelił na komisariacie trzech policjantów, a po aresztowaniu miał powiedzieć "Życie to gra wideo, każdy musi kiedyś umrzeć". Obrońcy starali się udowodnić, że to godziny spędzone przy GTA oraz wykorzystywanie w dzieciństwie są temu winne i spowodowały u oskarżonego "defekt psychiczny".

Największym absurdem w całej tej sprawie jest jednak to, że rodziny ofiar złożyły już w sądzie pozew przeciwko wydawcy serii GTA i dwóm sklepom, które sprzedawały grę. Twierdzą oni, że to wielogodzinna gra w Grand Theft Auto III i Grand Theft Auto: Vice City spowodowała tragedię.

Daty rozprawy na razie nie ustalono. Graczowi może grozić nawet kara śmierci.


Zobacz również