Saints Row: The Third Initiation Station

Małe jest piękne. Ale duże może zrobić więcej - jak mówi stare przysłowie. Trzecia odsłona popularnej gangsterki Saints Row nadchodzi wielkimi krokami. Zanim jednak światło dziennie ujrzy gra twórcy postanowili zaprezentować demo, które w rezultacie okazało się niczym innym jak kreatorem postaci. Chociaż raczej powinienem napisać "okazało się aż kreatorem". Miałem to szczęście i możliwość przetestowania platformy nieco wcześniej. Zatem ubierałem, malowałem... powiększałem i dzielę się wrażeniami.

Zwariowany i chory klimat Saints Row to już normalka, a więc coraz to bardziej zakręcone zapowiedzi i materiały łamiące jakiekolwiek normy nie szokują. Z drugiej strony trzeba przyznać, że większość z nich ogląda się naprawdę przyjemnie. Tak samo miło jak dwie, atrakcyjne panie promujące, w typowy dla siebie sposób opisywany kreator gangstera.

Już na samym początku daje się zauważyć, że możliwości jest tu bez liku i każdy kto postawił sobie za cel stworzenie wyjątkowej postaci nie będzie zawiedziony. Na starcie pozostawiono nam kilka większych opcji dzięki, którym nie tylko ubierzemy, ale także ustalimy na szybko charakter i zachowanie "bohatera". Trzeba przyznać, że mechanicznie "stacja" bije na głowę nie jedną grę RPG, a śmiem nawet twierdzić, że obecnie nie ma sobie równych. Modele są całkiem nieźle wykonane i pomimo, iż nie jest to majstersztyk to wywołują miłe wrażenie dla oczu. Czasami można się za to przyczepić do tekstur, ale jak wiadomo, w samej grze postać przez większą część gry będziemy razem podziwiać z większej odległości.

Zanim jednak przejrzymy co tam w szafie piszczy będziemy mogli całkowicie od podstaw ustalić wygląd postaci. Wcale nie przesadziłem pisząc "od podstaw". W przeciwieństwie do większości podobnych platform twórcy nie zatrzymali się wyłącznie na wyborze poszczególnych rzeczy na suwakach. Tu nie ma co dawać sobie na wstrzymanie i należy po prostu zaszaleć. Ustalenie odpowiedniej budowy ciała, kształtu twarzy i poszczególnych jej fragmentów - to wszystko zabiera nam dobry kawałek czasu, w którym bawimy się naprawdę przednie. Twórcy nie wahali się nawet przez moment i poszli o krok dalej i tak kobiety w szybki sposób będą mogły powiększyć sobie biust, a faceci... przyrodzenie. Nie żartuję. Wszystko odbywa się w sposób łatwy i przyjemny dla gracza.

Warto zauważyć, że dostępnych wariacji jest tu od groma i ciut ciut. Samych fryzur jest zatrzęsienie. Oczywiście po wyborze tego co chcemy możemy zagłębić się jeszcze dalej i wybrać barwę chociażby oczu, ale też skóry, włosów i niektórych ubrań. Macie ochotę stać się "wampirem", któremu z kącika ust ścieka stróżka krwi? Może wolicie wcielić się w Hulka? Otrzymaliście właśnie taką możliwość. Każdy, dosłownie każdy aspekt kreatora został dopieszczony i twórcom należą się za to olbrzymie brawa.

Z dostępnych dodatków mamy więc blizny, pieprzyki, czy chociażby kurzajki. Gdy już dopieścimy antybohatera w najdrobniejszych szczegółach okazuje się, że to dopiero początek zabawy. Bo przecież nago biegać nie będziemy... błąd! Jeśli ktoś chce jak najbardziej może. Wszelkie sadomasochistyczne, ukrywane w głębi naszej duszy fetysze w Saints Row: The Third mogą się ziścić. No ale dajmy na to, że jesteście jednak całkiem normalni (oczko), po ciele przychodzi czas na szafę - a więc wybór naszego własnego stylu. I tu ponownie wielkie, wielkie zaskoczenie. Lista dostępnych ubrań jest pokaźna a śmiem twierdzić, że po wyjściu samej gry będziemy zarzucani kolejnymi zestawami (co jest raczej pewne). Przebranie policjanta, superbohater... kudłata maskotka, czy wyuzdana uczennica. Tylko i wyłącznie od was zależeć będzie w jaki styl pójdzie gang. Każdą część garderoby możecie założyć oddzielnie lub ułatwić sobie zadanie i wybrać z kilku wariantów gotowych już zestawów.

Jeszcze wam mało? To co powiecie na kilka ciekawych wzorów tatuaży? Możecie umieścić je tak na szyi, twarzy, ale również plecach, klatce piersiowej, czy po prostu nodze. Taka "pamiątka" na całe życie na pewno dopełni wizerunku waszej postaci.

Zatem panowie mogą co nieco sobie dołożyć, panie jeśli zechcą odjąć, a wszystko to odbywa się w naprawdę rewelacyjnej atmosferze i przy dobrej muzyce. Na koniec dodam, że warto do reszty przepaść w kreatorze, bowiem stworzony przez was przestępca może zostać zapisany, a następnie odegrany już w pełnej wersji gry. Zatem jeśli nie chcecie potem tracić czasu sprawdźcie Saints Row: The Third - Initiation Station, a na pewno tego nie pożałujecie. Z drugiej strony, jest to raczej doskonały smaczek, głównie dla ludzi, którzy poza graniem lubią dłubać w przeróżnych generatorach. Osoby, które liczyły na wypuszczenie z lufy kilku pocisków nie mają tu czego szukać.


Zobacz również